20 lat Nike

Tegorocznych laureatów Literackiej Nagrody Nike już znamy. Wyjątkowo obie nagrody, i czytelników, i ta przyznana przez kapitułę, powędrowały do autorów, którzy z literaturą piękną mają niewiele wspólnego. Czy to tylko trend, czy też może sposób uczczenia okrągłej, dwudziestej już rocznicy nagrody, a może zwyczajnie nagrodzone książki faktycznie były najlepsze? Nie pora się teraz nad tym zastanawiać. Spójrzmy na to, jak przedstawia się lista nagrodzonych autorów i tytułów w ciągu ostatnich dwóch dekad. Uzbierała się już całkiem spora biblioteczka, w której prym wiodą prozaicy. Na drugim miejscu uplasowali się poci. Trze miejsce zajmuje literatura faktu. Eseistyka i dramat na czwartym miejscu. Przez te dwadzieścia lat tylko dwoje autorów, Olga Tokarczuk i Wiesław Myśliwski, otrzymali główną nagrodę dwukrotnie. Olgę docenili czytelniczy jeszcze pięciokrotnie. Wielokrotnie również nagroda główna pokrywała się z uznaniem czytelników. Od kilkunastu lat da się jednak zaobserwować pewne zgrzyty, i skręt, na razie delikatny, ku literaturze masowej. Takie przynajmniej odnoszę wrażenie. A oto dwadzieścia jeden książek laureatek.

1. Wiesław Myśliwski - "Widnokrąg"

Pierwszą, historyczną nagrodę Nike otrzymał Wiesław Myśliwski za „Widnokrąg”. Myślę że to właśnie dzięki niej, a zwłaszcza wielkiemu mistrzowi, czarodziejowi polskiej literatury, Nike ma dzisiaj taki prestiż. Ze świecą można szukać wśród żyjących pisarzy drugiego takiego jak Myśliwski, który by tak wspaniale pisał, opowiadał.

2. Czesław Miłosz - "Piesek przydrożny"

 W drugi roku doceniono polską poezję. Nike otrzymał Czesław Miłosz za „Pieska przydrożnego”. Przyznaję że z poezją rzadko bywa mi po drodze, w tym także z wierszami Miłosza, ale szacunek ogromny dla niego mam.
Chociaż powiedzenie że „Piesek” to tomik poetycki, jest troszkę zbyt ogólnikowe. Nagrodzony tom zawiera bowiem klasyczne wiersze liryczne, aforyzmy, medytacje, wspomnienia, obrazki, krótkie traktaty teologiczne, zapisy epifanii i iluminacji, a także zalążki kilku większych fabuł. Kto nie czytał, powinien przynajmniej zajrzeć do środka. Zobaczyć z czym się to je.

3. Stanisław Barańczak - "Chirurgiczna precyzja"

Rok 1999 to znów zwycięstwo poezji. Tym razem nagrodę otrzymał Stanisław Barańczak. Obok Pawlikowskiej, Dickinson jest jednym z niewielu poetów, którzy do mnie trafiają. Nie umiem dokładnie określi co w tej poezji mnie porusza,  nie potrafię też rozróżnić jakiego rodzaju są to emocje, ale czytając Barańczaka, zawsze jestem rozedrgany od środka.

4. Tadeusz Różewicz - "Matka odchodzi"

Przyznaję się bez bicia, że długi czas nie lubiłem Tadeusza Różewicza. Efekt traumy związanej z ostatnim rokiem nauki w szkole średniej, i fajnej, młodej, strasznie zafiksowanej na jego punkcie polonistki. Nie potrafiła nas nim zainteresować, a nam w głowach wtedy było co innego niż strofy Różewicza. Dopiero teraz, po latach, gdy odszedł mój ojciec, sięgnąłem po ten tomik, w którym poeta opowiada o relacji z matką, jej chorobie i wreszcie śmierci. Pewna nić porozumienia zawiązała się. Jestem na dobrej drodze.

5. Jerzy Pilch - "Pod mocnym aniołem"

Przejmująca opowieść o nałogu, samotności, nadziei i miłości, która być może ocala. Życie głównego bohatera, Jurusia, alkoholika, wyznacza przerażająca cykliczność − chroniczne picie, kobiety oraz pobyty na oddziale deliryków. Ich barwne, śmieszne i zarazem straszne historie otwierają przed czytelnikiem świat, nad którym króluje gwiazdozbiór fatalnego Mocnego Anioła. Czy Juruś podejmie próbę wyjścia z nałogu? Czy miłość jest w stanie przezwyciężyć grozę rzeczywistości? Wreszcie czy delirycy, nawet jeśli odpowiedzą twierdząco, naprawdę przestaną pić? Proza Pilcha przypomina mi twórczość Maleńczuka. Obaj panowie zresztą są do siebie pod pewnymi względami bardzo podobni. Ta sama arogancja i ten alkoholowy sznyt. Choć w przypadku Maleńczuka o śpiewaniu można mówić tylko w cudzysłowie, to pisarstwo Pilcha jest dosyć dobre. Obydwu jednak nie znoszę. Fenomenu Pilcha nie rozumiem, i chyba nigdy nie zrozumiem.

6. Joanna Olczak-Ronikier - "W ogrodzie pamięci"

Fantastyczna biografia rodziny i dwóch epok, schyłku XIX i pierwszej połowy XX wieku, a także kawałek historii polskiego ruchu wydawniczego i księgarskiego. Bohaterami tej „prywatnej” historii z Historią w tle są najbliżsi krewni autorki: babka, rodzeństwo babki, ciotki, wujowie i kuzyni. Zasymilowani Żydzi – polscy inteligenci. Pracowici pozytywiści, którzy za swoje główne zadanie uznali służbę narodowi. Romantyczni szaleńcy, którzy uwierzyli, że można dźwignąć z posad bryłę świata. Jedni i drudzy znaleźli się później w diabelskich trybach totalitaryzmów: komunistycznego i hitlerowskiego. Bardzo ważna książka, o której warto przypominać. Zwłaszcza dziś, gdy mówi się tylko o tym co złego zrobiliśmy Żydom, a zapomina o tym że to jednak wśród Polaków najwięcej jest Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata.

7. Jarosław Marek Rymkiewicz - "Zachód słońca w Milanówku"

Trzeci poeta w zaszczytnym gronie laureatów Nike. Wstyd się przyznać, ale jest mi całkowicie obcy. Zadanie domowe: nadrobić zaległości.

8. Wojciech Kuczok - "Gnój"

Jedna z głośniejszych powieści ostatnich lat. Można pokusić się o stwierdzenie że Kuczok zapoczątkował modę na skrzywdzonego pisarza, dzielącego się z czytelnikami swoją, mniej lub bardziej fikcyjną traumą. Gnój to wstrząsająca, a chwilami tragikomiczna historia rodzinnego piekła, opowiadana przez dziecko, które jest jednocześnie obiektem przemocy i jej obserwatorem. Narrator opisuje rodzinny rytuał: metodyczne, przypominające tresurę bicie, które jest wyłącznie przyspieszonym kursem buntu i nienawiści. Gnój to studium rodzinnych patologii, przede wszystkim kalekiego ojcostwa – niedojrzałego emocjonalnie, niezdolnego do komunikacji i do wyjścia poza układ słabszy–silniejszy, a także widziana oczami dziecka panorama współczesnego, jak i historycznego Śląska, próba zatrzymania jego niepowtarzalnego kolorytu, ale i ukazania tego, co zwykle wstydliwie skrywane.

9. Andrzej Stasiuk - "Jadąc do Babadag"

Tegoroczna nagroda główna dla Cezarego Łazarewicza, nie jest pierwszą Nike dla literatury faktu. Po raz pierwszy książkowy reportaż  otrzymał ją w 2005 roku, i był to „Jadąc do Babadag” Stasiuka. Opowieść o podróży przez zapomnianą Europę, tę, która zawsze była uważana za gorszą i zacofaną. Andrzej Stasiuk jedzie samochodem, autostopem, pociągiem. A za oknami – Polska, Słowacja, Węgry, Rumunia, Słowenia, Albania, Mołdawia.

 

10. Dorota Masłowska - "Paw królowej"

Po raz pierwszy Masłowska pojawiła się wśród finalistów Nike w 2003 roku ze swoim koszmarnym debiutem, za który zresztą otrzymała nagrodę publiczności. Nike dla „Pawia” sprawiło że sam omal nie stworzyłem własnego. To pierwsza rysa na, nieskazitelnym dotąd wizerunku tej nagrody. Nie przeczytałem, i nigdy nie przeczytam. Rapowanie o Warszawie i show-biznesie? No sorry.

11. Wiesław Myśliwski - "Traktat o łuskaniu fasoli"

Druga Nike dla Wiesława Myśliwskiego. Jedna z ulubionych książek mojej mamy. Motyw z tej powieści, czyli opowieść rzekę przy wykonywaniu żmudnej, rutynowej i długotrwałej czynności, autor wykorzystał w późniejszym „Ostatnim rozdaniu”, które już niestety nie spotkało się z zainteresowaniem jury. Narrator w monologu skierowanym do tajemniczego przybysza dokonuje bilansu całego życia. W jakim stopniu sam wpłynął na swój los, a jak bardzo ukształtowały go traumatyczne doznania z dzieciństwa i zakręty polskiej historii? Powieść Myśliwskiego to swoista medytacja nad rolą przeznaczenia i przypadku w ludzkim życiu. Piękna, mądra książka, do której chce się powracać.

12. Olga Tokarczuk - "Bieguni"

Pierwsza tak głośna powieść w dorobku pisarskim Olgi Tokarczuk. Wędrówka w czasie i przestrzeni, od dawnych sułtańskich pałaców przez siedemnastowieczne gabinety osobliwości po współczesne hale odlotów – Olga Tokarczuk zabiera czytelników w niezwykłą podróż przez różne miejsca i czasy. Zaprasza do wspólnego oswajania migotliwej, fragmentarycznej rzeczywistości, do porzucania utartych szlaków. Ta powieść nie ma granic – dzieje się na całym świecie. Nie zrobiła na mnie wielkiego wrażenia. Od czasów „Anny In” żadna powieść Olgi nie ścisnęła mnie za gardło tak jak pierwsze jej książki. Nagroda była zasłużona, ale bardziej na nią zasługiwały poprzednie książki Olgi, które kilkakrotnie zdobyły nagrodę czytelników.

13. Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki - "Piosenka o zależnościach i uzależnieniach"

Druga, potwornie głęboka rysa na powierzchni Nike. Poeta czasami błyskotliwy, ale bardzo, aż za bardzo współczesny. Czyli wulgaryzmy, odwołania do fizjologii, i wszystko to co w współczesnej poezji zachwyca krytyków i organizatorów przeróżnych festiwali, a zwykłego, szarego czytelnika, jak ja, zraża do poezji jako takiej.

14. Tadeusz Słobodzianek - "Nasza klasa"

Jedyny jak dotąd dramat sceniczny, który otrzymał Nike. Nasza klasa to historia dziesięciu uczniów z jednej klasy – Polaków i Żydów – opowiedziana od roku 1925 aż po współczesność. Koleżanki i koledzy wspólnie bawią się i śpiewają. Wraz z nadejściem dorosłości zgodne zabawy się kończą. Wybucha wojna, do miasteczka wkracza najpierw radzieckie, a potem niemieckie wojsko. Antysemityzm wybucha w serii gwałtów, morderstw, tortur i kulminuje w masowym pogromie. Niemal wszyscy miejscowi Żydzi giną spaleni w stodole albo zamordowani na rynku. Nielicznym udaje się cudem przeżyć. Przemoc nie ustępuje wraz z zakończeniem wojny. Zaczyna się rozliczanie przeszłości, której tak naprawdę rozliczyć się nie da. Nasza klasa to wstrząsająca opowieść o skomplikowanych relacjach polsko-żydowskich w XX wieku, o zbiorowej winie, o prawdzie, która okazuje się nikomu niepotrzebna, oraz o historii, której nie da się osądzić, odtworzyć ani nawet wytłumaczyć.

15. Marian Pilot - "Pióropusz"

Historia o dzieciństwie zadziornego bohatera pochodzącego z rodziny wiejskich „biedniaków” i złodziei, przypadającym na lata powojenne. Niepiśmienny ojciec za eksces z nauczycielem oraz kradzież i zniszczenie tablicy szkolnej zostaje – jako wróg ludu – zamknięty do stalinowskiego więzienia. Chłopiec i jego matka dochodzą sprawiedliwości. Paradoksalnie, konieczność pisania podań w tej sprawie rodzi w bohaterze kult słowa pisanego. Symboliczny dar od ojca – kradzione pióro ze złotą stalówką – przesądza o jego dalszych losach.

16. Marek Bieńczyk - "Książka twarzy"

I znów nie literatura piękna, w znaczeniu powieść, ale też nie do końca literatura faktu. Bardziej esej romansujący z reportażem. Bieńczyk pisze tu o wszystkim, no prawie o wszystkim. Czyli prawie o życiu. Jedna z tych książek, które należy pochłaniać w ściśle określonych dawkach.

17. Joanna Bator - "Ciemno, prawie noc"

O „Ciemno, prawie noc”, nie będę pisać. Recenzję tej powieści znajdziecie tutaj. Bardzo przyjemnie mnie zaskoczyła, choć to wcale nie przyjemna lektura.

18. Karol Modzelewski - "Zajeździmy kobyłę historii. Wyznania poobijanego jeźdźca"

Wśród nagrodzonych książek znalazła się też autobiografia. Są nią wspomnienia wybitnego historyka mediewisty, działacza politycznego, jednego z grona najbardziej znanych opozycjonistów z czasów Polski socjalistycznej. Książka ukazuje dzieje rodziny i losy jego samego na tle historii politycznej Polski od lat czterdziestych XX wieku po chwilę obecną. Opowiedziana z troską o szczegóły historyczne ukazuje postawy opozycjonistów z lat sześćdziesiątych, z czasu „Solidarności” i okresu przemian ustrojowych w naszym kraju, zwraca uwagę na wielość koncepcji i różnorodność dróg dojścia do pełnej demokratyzacji życia politycznego w Polsce od prób naprawiania systemu socjalistycznego aż po zupełne odejście od jego założeń. Napisana czystym, precyzyjnym językiem historia jest dokumentem o kolosalnym znaczeniu dla zrozumienia dziejów Polski w drugiej połowie dwudziestego wieku.

19. Olga Tokarczuk - "Księgi Jakubowe"

Niemal tysiąc stron, kilkadziesiąt wątków i postaci — Księgi Jakubowe imponują literackim rozmachem, wielością poziomów i możliwych interpretacji. Olga Tokarczuk pełnymi garściami czerpie z tradycji powieści historycznej, poszerzając jednocześnie jej granice gatunkowe. Z ogromną dbałością o szczegóły przedstawia realia epoki, architekturę, ubiory, zapachy. Odwiedzamy szlacheckie dwory, katolickie plebanie i żydowskie domostwa, rozmodlone i zanurzone w lekturze tajemniczych pism. Na oczach czytelników pisarka tka obraz dawnej Polski, w której egzystowały obok siebie chrześcijaństwo, judaizm, a także islam. Taaak. Zachwyca. Ale i męczy. Mnie zmęczyła okrutnie.

20. Bronka Nowicka - "Nakarmić kamień"

Tomik ten wciąż pozostaje w sferze czytelniczych planów. Odkładany ciągle na później, bo jest coś pilniejszego, bo niechcący się w coś wciągnąłem. I tak do dzisiaj. Pochlebne recenzje, w których mowa raczej o prozie poetyckiej, zachęcają by w końcu się za to zabrać.

21. Cezary Łazarewicz - "Żeby nie było śladów. Sprawa Grzegorza Przemyka"

I wreszcie docieramy do współczesności. Tak jak poprzedniczka, Łazarkiewicz wciąż nie doczekał się u mnie przeczytania. Historia jednej z najgłośniejszych zbrodni PRL lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku. Cezary Łazarewicz szczegółowo opisuje historię Grzegorza Przemyka – od zatrzymania na placu Zamkowym po wydarzenia, które nastąpiły później. Pokazuje cynizm władz komunistycznych, zacierających ślady zbrodni, a także bezsilność władz III RP, którym nie udało się znaleźć i ukarać winnych. W opowieść o Przemyku autor wplata historie jego rodziców – poetki Barbary Sadowskiej i ojca Leopolda, przyjaciół, świadków jego pobicia czy sanitariuszy, niesłusznie oskarżanych o zabójstwo. Jednocześnie odkrywa kulisy działań władz i wpływ, jaki na tuszowanie sprawy wywarli między innymi Wojciech Jaruzelski, Czesław Kiszczak czy Jerzy Urban.