Omar El Akkad

Ameryka w ogniu

Przerażająco wiarygodna wizja przyszłości, w której ludzkość nękają straszliwe kataklizmy i śmiertelne upały. Wymierają gatunki zwierząt, rośliny znikają z powierzchni ziemi tak jak i niektóre miasta i części kontynentów zatapiane przez morza i oceany. Matka natura, której cierpliwość wystawialiśmy na próbę przez setki lat, w końcu powiedziała dosyć i postanowiła się na nas odegrać, stając się naszym zaprzysięgłym wrogiem. Najstraszniejsze w tej wizji jest to, że jej początki możemy już obserwować.

Ameryce w ogniu przyroda nie jest jedynym wrogiem ludzkości. Nie jest nawet najbardziej niebezpiecznym przeciwnikiem, ludzie jak karaluchy potrafią się dostosowywać do najtrudniejszych warunków. Największym wrogiem człowieka jest drugi człowiek, głupi, ograniczony, pełen pychy, uporu, zawzięcie pielęgnujący nienawiść.

Ameryka w ogniu opowiada o drugiej wojnie secesyjnej, która wybuchła pod koniec XXI wieku, i przez dwie dekady pochłonęła wiele ludzkich istnień. Jak w przypadku większości konfliktów zbrojnych, początkiem była, banalna wydawałoby się sprawa. Słusznie wprowadzony zakaz używania pojazdów na ropę. Doprowadziło to do strajków, demonstracyjnego łamania nowego prawa na południu i wreszcie do masakry, która stała się iskrą wywołującą wojnę.

Z rozmów bohaterów dowiadujemy się, że nie tylko w Stanach Zjednoczonych źle się dzieje. Unia Europejska rozpadła się, a uchodźcy z Europy przemierzają łódeczkami może śródziemne, by dostać się do nowego imperium na bliskim wschodzie, które to jeszcze niedawno wykrwawiało się kolejnych arabskich wiosnach. Akkad opowiadając swoją historię, równie dobrze mógłby akcję powieści umieści gdziekolwiek, nawet w całkowicie wymyślonym świecie, ponieważ wojna w tej powieści jest matką wszystkich zbrojnych starć.

Autor ukazuje jej bezsens i okrucieństwo, które panoszy się nie tylko na froncie, ale także daleko od niego, wśród cywili. Zastanawia się nad tym, o co warto walczyć. Ile można poświęcić i w imię czego tak naprawdę. Dla żądzy zemsty? Dla chciwości? W imię prawdy i sprawiedliwości? Tylko czym jest ta prawda, kiedy każdy ma swoją własną prawdę, a w czasie wojny wszystko ulega przewartościowaniu? W jaki sposób odróżnić dobro od zła, właściwą stronę od tej niewłaściwej, kiedy wszyscy są tak samo okrutni i bezwzględni, nie widząc w przeciwniku człowieka?

Omar El Akkad nie ocenia i nie potępia swoich bohaterów, a jedynie sytuację w jakich się znaleźli, w większości przypadków nie z własnej winy, często wbrew sobie. Przygląda się też polityce, pokazując czytelnikom prawdziwą twarz polityków, organizacji humanitarnych i mediów. Zwraca naszą uwagę również na pewien fakt. Otóż każde działanie na wewnętrznym, krajowym podwórku ma mniej lub bardziej bezpośredni wpływ na sprawy międzynarodowe. Zawsze więc znajdzie się ktoś z zewnątrz, gotowy podsycać bratobójczą wojnę dla osiągnięcia własnych korzyści.

Akkad prowadzi bardzo filmową narrację, w której bardziej niż trudna wojenna rzeczywistość i potworny los bohaterów, przeraża lekkość w pisaniu o śmierci i tragediach. Zobojętnienie typowe dla kogoś, kto przeżył piekło i nigdy nie znał spokoju, jak bohaterka powieści, Sarat, i jej rodzina. W stworzonej przez Omara wizji przyszłości najbardziej oryginalne pomysły znajdziemy w tle dla głównego wątku. Meksyk, który wykorzystuje sytuację i przejmuje protektorat nad jednym ze stanów, silna pozycja Chin, ale jeszcze silniejsza pozycja nowego imperium na bliskim wschodzie, niosące śmierć drony, nad którymi ludzie stracili kontrolę czy nigdy niepsująca się sztuczna żywność.

Słabo natomiast wypadają umieszczone w książce postacie. Ameryka w ogniu ma jedną tylko naprawdę wyrazistą, trochę przerysowaną bohaterkę, wspomnianą już bojowniczkę Sarat. Niemniej jednak Ameryka w ogniu jest świetną powieścią, którą mimo arcypoważnej tematyki, czyta się lekko. Z pewnością trafi do kanonu literatury, zajmując miejsce obok takich legendarnych tytułów, jak Rok 1984, Nowy wspaniały świat, Wojna światów czy 451 Stopni Fahrenheita.

Wydawnictwo W.A.B., 2018

Za możliwość przeczytania książki dziękuję:


(Visited 93 times, 1 visits today)