Abe Naoko

Anglik, który uratował japońskie wiśnie

Czy może być bardziej odpowiednia lektura na początek wiosny, gdy przyroda pomału budzi się do życia i wreszcie, po latach anomalii, jest normalnie, niż książka o kwitnących wiśniach? Ten chyba najbardziej oczywisty, ale nie spowszedniały, symbol odradzającej się natury, skrywa wiele tajemnic. Biograficzna opowieść o Collingwoodzie Ingramie i jego fascynacji tymi drzewami, odkrywa wiele szczegółów, których nigdy nie powiązalibyśmy z tym uroczym drzewem.

Abe Naoko, japońska dziennikarka od dwudziestu lat na stałe mieszkająca w Londynie, pisze o tym, co jest bliskie i ważne dla każdego Japończyka. O wiśniach, towarzyszących im niemal na każdym etapie ich życia, upiększając i uszlachetniając szczególnie istotne momenty jak rozpoczęcie roku szkolnego czy nowej pracy. I w zasadzie to nie Ingram jest najważniejszą postacią książki, tylko właśnie te drzewa, kwitnące przez chwilę na początku wiosny. Jest to bardziej biografia wiśni niż Collingwooda, który często ustępuje pierwszeństwa swoi pięknym podopiecznym.

Autorka przybliża nam sylwetkę niezwykłego człowieka, najprawdziwszego angielskiego arystokraty, dżentelmena w starym stylu, który swoje hobby przekuł w profesjonalne zajęcie. Cofa się w czasie, rozpoczynając opowieść od dziadków i rodziców Collingwooda, ludzi wyjątkowo otwartych i wrażliwych na sztukę, a przede wszystkim na piękno przyrody. Życie i działalność samego Ingrama jest przedstawiona jednak dość skrótowo. Naoko więcej uwagi poświęca swojej ojczyźnie, przywołując z mroków historii trudne dzieje Japonii, najpierw rządy kolejnych cesarzy, następnie coraz słabszą pozycję potomków Amaterasu, okres wewnętrznych walk o władzę, dominację rodu Tokugawów, wreszcie okres po otwarciu się Japonii na świat i szaleńczy maraton, by dogonić zachodni świat, początek dwudziestego wieku i drugą wojnę światową. A wszystko to niezmiennie w cieniu kwitnących wiśni

Poznając losy rodziny Collingwoodów, czytając o ich często zabawnych zwyczajach, upodobaniach i przywarach, jak na przykład we wspomnieniach Lawrence’a Smitha, przytaczanych przez Abe, gdy wiekowy już Ingram wraz z małżonką siedzieli na dwóch odległych końcach stołu, przekrzykując tę odległość i swoją głuchotę, czujemy się niemal jak w domu. Także gdy narracja dociera do czasów drugiej wojny światowej i zagrożenia niemiecką inwazją. Te obrazki, ciekawe i, mimo niekoniecznie miłych wydarzeń na nich przedstawionych, są przyjemne i znajome. Dużo bardziej interesująca jest ta wiśniowa pigułka z historii Kraju Wschodzącego Słońca, dzięki której mamy okazję poznać kolejne, nieznane oblicze tego kraju. Japoński nacjonalizm, bliski wręcz faszyzmowi, całkowita unifikacja wszystkiego, co możliwe, w tym także wiśni i co najgorsze, umysłów Japończyków. Najbardziej szokuje łączenie niewinnych, delikatnych i jakże pięknych kwiatów wiśni z tym wypaczonym patriotyzmem, koniecznością oddania życia, nawet nie za ojczyznę i naród, ale za Cesarza. W którymś momencie Naoko cytuje wypowiedź jednego z propagandystów, który stwierdza, iż piękno kwiatów wiśni, którym zachwycają się jego rodacy, to ich szybkie przekwitanie, opadanie i śmierć.

Anglik, który ocalił japońskie wiśnie, to książka ciekawa, ale nie doskonała. Dla laika, podziwiającego kwiaty wiśni w swoim ogrodzie czy podczas spacerów w parku, fragmenty, w których Abe Naoko opisuje wygląd kwiatów kolejnych odmian, będą zwyczajne nudne. Nie będąc pasjonatem i znawcą, wszystkie te kwiatki opisane jedynie słowami, wyglądają tak samo. Pomocne byłyby tu ilustracje, które są niestety najsłabszą stroną książki. Chciałoby się, w książce, w której tak wiele miejsca i uwagi poświęca się kwitnącym wiśniom, znaleźć więcej zdecydowanie większych i przede wszystkim kolorowych zdjęć. Tymczasem prezentowane w książce zdjęcia są niestety bardzo małe i czarno białe. Trudno jest dopatrzyć się na nich tego, czym tak się zachwycał Ingram i inni. Jest w niej też pewien chaos, który przypomina burzę kwiatów wiśni porwaną przez nagły podmuch wiatru. Zbyt dużo podobnych do siebie informacji, czasem nawet niepotrzebnie wtrącanych, co trochę utrudnia czytanie. Mimo to warto sięgnąć po książkę Japonki i przeżyć z nią kilka naprawdę przyjemnych chwil. Czasu nie zmarnujemy, a po lekturze będziemy ciut więcej wiedzieć.

Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, Bo.Wiem, 2021

(Visited 132 times, 1 visits today)

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.