Uładzimir Niaklajeu

Automat z wodą gazowaną z syropem lub bez

Podtytuł informuje czytelnika, iż ma do czynienia z powieścią mińską. Faktycznie Automat z wodą gazowaną czyta się jak powieść. Jest to proza niezwykle liryczna, napisana pięknym, wyszukanym, bardzo literackim językiem. Jest w niej wszystko, co powinna zawierać dobra powieść, czyli wyraziści, charakterystyczni, zapadający w pamięć bohaterowie, wątki miłosne, dramat i sporo komizmu.

Autor, znany białoruski poeta, prozaik i niedoszły prezydent Białorusi, opowiada o czasach swojej młodości, gdy dopiero wkraczał w dorosłe życie. Jest to opowieść bardzo sentymentalna. Będąc mężczyzną w słusznym wieku, Uładzimir, mimo wielu smutnych i niebezpiecznych wydarzeń, wspomina ów okres z rozrzewnieniem.

Nikogo jednak te humorystyczne scenki, przepychanki z władzą czy robienie w balona partyjnych urzędników nie powinny zwieść. Łza kręcąca się w oku na wspomnienie dawnej miłości i siebie sprzed trzydziestu lat, także może być dla czytelnika odrobinę myląca. Sytuacja, w której znaleźli się nie tylko bohaterowie książki, przyjaciele autora, ale mieszkańcy całej Białorusi i innych demoludów, była naprawdę trudna, i u naszego wschodniego sąsiada wciąż taką pozostaje.

Automat z wodą gazowaną z syropem lub bez jest też w pewien sposób biografią. Większość opisanych w książce sytuacji miała faktycznie miejsce, choć może nie do końca w takiej formie, jak przedstawił to pisarz. Uładzimir Niaklajeu i jego znajomi, to młodzi ludzie, chcący tak jak inni w ich wieku, żyć chwilą, przyjemnie, bawić się, tworzyć, planować swoją przyszłość. Zdecydowanie daleko im do ideału radzieckiego człowieka. Bynajmniej jednak nie chcą walczyć z jedynie słuszną władzą, to ona postanawia walczyć z nimi i skutecznie zatruć życie.

Ich życiorysy nie układają się tak, jak sobie wymarzyli. Obserwacja, inwigilacja, przesłuchania przez KGB kończą się złamanym sercem, łagrem, a nawet szpitalem psychiatrycznym. Żaden z nich nie wychodzi z tego bez szwanku. Dopełnieniem sfabularyzowanych wspomnień pisarza są fragmenty przemówień Chruszczowa, prywatnej korespondencji, notatek sporządzanych na temat obserwowanych przez KGB osób, czy artykułów z prasy radzieckiej i amerykańskiej.

Tytułowy automat z wodą gazowaną, z którego niemożliwością było wydobycie syropu, który postawiono na chodniku, w pobliżu sklepu sprzedającego taką samą wodę, jest pretekstem do ukazania absurdu i bałaganu tamtych czasów. Tak jak w filmach Barei, nie dało się opowiadać o minionym ustroju inaczej jak poprzez humor i groteskę, tak Uładzimir Niaklajeu z nich korzysta, nie pozwalając jednak by zdominowały jego opowieść.

Wydawnictwo KEW, 2015

Za możliwość przeczytania książki dziękuję


(Visited 89 times, 1 visits today)