Tomasz Ilnicki

Azyl. Zapiski Stalkera

Czarnobyl jest legendą mojego dzieciństwa i pierwszych lat dorosłego życia. Jak przez mgłę pamiętam płyn Lugola, który wmuszano we wszystkie dzieci, w te małe i te już całkiem spore, nastoletnie. Wierzę że był ohydny w smaku, gdyż jego nie pamiętam. Tak jak i atmosfery strachu, jaka wtedy ogarnęła sporą część Europy. Znam to tylko z opowieści, jak większość moich rówieśników. Nie przeszkadzało nam to jednak rozmawiać Czarnobylu, i z rozrzewnieniem „wspominać” ten okres. Niektórym to jednak nie wystarcza. Niektórzy muszą zbadać, zobaczyć, odczuć Czarnobyl na własnej skórze. Do tych zapaleńców należy Tomasz Ilnicki.

Autor Azyl Zapiski Stalkera na co dzień zajmuje się edukacją. Jest nauczycielem, i dba o to by dzieciaki w szkołach miały odpowiednią dawkę ruchu. Jest również zapalonym fanem wszelkich ekstremów, takie przynajmniej można odnieś wrażenie czytając jego książkę, oraz gier komputerowych. To właśnie jedna z nich, głośna „Call of Duty”, część czwarta, a dokładnie sceny żywcem wycięte z Czarnobylskich krajobrazów, zainspirowały go do podróży życia. Odwiedzenia jednego z wielu dowodów na marność ludzkiego gatunku.

Ilnicki podszedł do tematu bardzo profesjonalnie. Przed wyprawą gruntownie się przygotował, wiele czytając na temat Czarnobyla, wydarzeń które miały miejsce po wybuchu, relacji przesiedleńców, ale również czysto technicznych informacji o promieniowaniu i jego wpływie na nasze zdrowie. Co ciekawe, są to informacje o których większość nie ma pojęcia, mimo iż niektóre z nich pojawiały się nawet w polskiej prasie. Tomasz uchyla rąbka, raczej nie tajemnicy, ale koca, którym ta tragedia sprzed 31 lat pozostawała przykryta od wielu lat. Okazało się że nie ma bezpośredniego zagrożenia, więc nie ma powodu w ogóle o tym mówić. A że wcześniej mijano się z prawdą. Cóż…

Czarnobyl, Prypeć i okolice, niegdyś fantastyczny, wyjątkowy region Ukrainy, dziś pozostaje opuszczonym, niszczejącym, sukcesywnie odzyskiwanym przez naturę miejscem. Oczywiście opisywane przez Ilnickiego „widoki”, opuszczona szkoła, zrujnowany basen, i inne atrakcje Strefy, jawią się ponuro i strasznie, aczkolwiek prawdziwie przerażają dopiero w zestawieniu z relacjami osób ewakuowanych. To groza podszyta ogromnym smutkiem, melancholią i tęsknotą. Oksana odwiedzająca Prypeć po latach, zachodzi do swojej starej szkoły, i znajduje w swojej klasie sprawdziany z chemii, które w dniu wybuchu mieli otrzymać wraz z ocenami. Niby nic takiego, ale podnosi poziom postapo o kilka stopni. Nie mniej wstrząsający jest fakt że tam wciąż przebywają ludzie. Pracują przy budowie nowego sarkofagu, na poczcie (!), a nawet niektórzy mieszkają.

Do Czarnobyla ciągną coraz gęstsze tłumy, nakręcone filmami grozy i grami rozgrywającymi się w tamtejszej scenerii. Azyl Zapiski Stalkera jest więc opowieścią o wcale nie tak niezwykłej, jakby chciał autor,  podróży. Nie tylko w przestrzeni, ale również w czasie. To historia przekraczania granic, nie tylko tych na mapie, z paszportem w ręku, ale również tych w głowie, bo przecież do czegoś takiego jak opustoszała strefa nuklearnego wybuchu nie da się choć troszkę nie bać, a spora część ludzi wybiera się tam właśnie dla tego że się boją, by poczuć ten dreszczyk. Tu nasuwa się niestety przykra refleksja na temat ludzkiej operatywności. Potrafimy z każdej tragedii i katastrofy uczynić turystyczną atrakcję, maszynkę do pieniędzy.

Niewątpliwą zaletą książki jest styl w jakim Tomasz Ilnicki opowiada nam o swoich, aż sześciu wyprawach do Czarnobyla. Sugestywny, bardzo opisowy, pełen szczegółów, momentami jednak zaczyna zbyt mocno przypominać prywatny pamiętnik, a nie reportaż z podróży.Dla kogo napisano tę książkę? Z pewnością dla kolejnych entuzjastów, którzy marzą o niezapomnianej przygodzie w skażonej strefie, i gigabajtach oryginalnych zdjęć, a także dla tych, którzy sobie jeszcze nie zdają z tego sprawy, ale już wsiąkli w te Czarnobylskie klimaty. Uważaj, bo może i w tobie zapłonie ta iskra.

Wydawnictwo Sorus, 2017

Za możliwość przeczytania książki dziękuję: