Antonín Bajaja

Nad piękną modrą Dřevnicą

Czesi wyraźnie cierpią na syndrom odstawienia. Choć upłynęło już wiele dziesięcioleci, wciąż tęsknią za czasami monarchii Austrowęgierskiej, choć oficjalnie się do tego nie przyznają. Jest ta tęsknota bardzo mocno obecna w czeskiej literaturze. Zarówno u tych znanych pisarzy, jak i u tych mniej popularnych poza granicami kraju. Antonín Bajaja należy do tych ostatnich.

Nad piękną modrą Dřevnicą jest powieścią po części autobiograficzną. Ile w niej jest fikcji, a ile prawdziwych wspomnień, wie tylko sam autor, albo czytelnik dobrze zaznajomiony z życiorysem i twórczością pisarza.  Bajaja opowiada o ostatnich latach istnienia dawnych Czech i Moraw. Dopiero co skończyła się wojna. Rodzice, krewni i sąsiedzi autora próbują złapać oddech, i kontynuować życie, jakie wiedli przed wojną. Przyjęcia, podwieczorki, proszone kolacje, wieczorki taneczne, przyjacielskie odwiedziny okraszone nalewką własnej roboty, i wymyślnymi przekąskami.

Sielanka jest tylko pozorna. Nad głowami mieszkańców Zlina, potem Gottwaldova, zbierają się czarne chmury. Komuniści rosną w siłę, i zagrażają całemu ich światu. Bajaja opowiadając o kolejnych barwnych postaciach, niczym żywcem wyjętych z filmów o cesarzowej Sisi, albo z powieści Hrabala, o ich równie kolorowej codzienności, dopowiada co za chwilę spotka ich z rąk komunistów. Nacjonalizacja, grabież, wysiedlenie, zepchnięcie na samo dno społecznej drabiny, a nawet więzienie i śmierć. Bajaja nie pozwala nam pławić się i sycić tymi niemal landszaftowymi scenkami. Częstuje nas szybkimi, ukradkowymi spojrzeniami w przyszłość tych ludzi. Im bliżej końca powieści, tym ich więcej.

Narrator i jego starsza o rok siostra, nie zważają  na to co się dzieje. Na miarę możliwości swoich, rodziców i krewnych, wiodą szczęśliwe dzieciństwo. Czytając opisy spotkań rodzinnych, świąt, wakacyjnych wyjazdów i urodzinowych niespodzianek, pojawia się natrętna myśl, iż faktycznie byli uprzywilejowani, i czy to trochę nie w porządku wobec  tych, dla których los nie był tak przyjazny. W miarę jak dorastają, wszystko się jednak zmienia. Powoli dociera do nich to co dzieje się z rodzinami ich przyjaciół, a także w ich własnej familii. Postępująca indoktrynacja w szkołach i rówieśniczym środowisku sprawia że zaczynają inaczej patrzeć na swoje korzenie, ale nie potrafią się ich wyrzec. Wywołuje to wewnętrzny chaos. Za moment przemowy można uznać jedno z popołudni na łonie natury, kiedy to do stałego grona dołącza towarzyszka, i kłótnia o sprawy ideologiczne wisi na włosku.

Ów chaos jest też obecny w konstrukcji powieści. Antonín Bajaja snuje swoją opowieść w postaci listów pisanych do siostry. Składają się na nie wspomnienia z różnych etapów ich dzieciństwa, wywoływane luźnymi skojarzeniami z bieżącymi wydarzeniami. Listy pisane były w różnych okresach. Często uzupełnione o dopisane po wielu latach obszerne fragmenty. Są to listy bardzo nietypowe, bowiem z Bajaja z prozy płynnie przechodzi do poezji, i na odwrót. Bawi się interpunkcją, zaburza typowy dla prozy porządek na stronach. Z niewiadomych powodów wyróżnia niektóre słowa kursywą.  Zmienia także sposób prowadzenia narracji, kilkakrotnie wplatając w swoje listy fragmenty opowiadań, pisanych przez siebie-swojego bohatera. Pod koniec książki przenosi nas nawet z Moraw gdzieś do słonecznej Italii pod rządami Mussoliniego. Im bliżej końca powieści, tym takich smaczków więcej, i są one coraz trudniejsze do strawienia. Bajaja doprowadza do tego że nawet już bohater-narrator nie wie dokładnie gdzie i kiedy jest.

Bajaja często cytuje wypowiedzi partyjnych aktywistów, urzędników i przedstawicieli najwyższych władz państwowych, dzisiejszych polityków i gwiazd sportu oraz muzyki. Obserwujemy uroczyste obchody żałoby po śmierci Stalina, ale też czytamy o ogarniającej cały świat żałobie po śmierci Michaela Jacksona. Szopka towarzysząca obu tym wydarzeniom, patetyczne mowy zrozpaczonych fanów, a także przemówienia przywódców, na przykład Obamy, właściwie niczym się od siebie nie różnią. Zmieniają się tylko bohaterowie. Treść przedstawienia pozostaje taka sama.

Nad piękną modrą Dřevnicą będzie  się albo kochać, albo nienawidzić. Najbardziej prawdopodobne wydaje się połączenie tych dwóch uczuć. Czytając Bajaje można zachwycać się jego opisami, rzadką u współczesnych pisarzy umiejętnością spoglądania przez karty książki na czytelnika, w głąb jego duszy, w zakamarki życia. Możliwa jest też irytacja, wynikająca z gatunkowych gierek, zmęczenie posiekaną narracja, oraz nuda, którą może wywołać powtarzalność w utrwalaniu wizerunku tej przaśnej, małomiasteczkowej burżuazji, pełnej obfitych kobiecych kształtów i nieco jowialnych dżentelmenów. Nie pozostawi jednak czytelnika obojętnym.

Wydawnictwo Książkowe Klimaty, 2017

Za możliwość przeczytania książki dziękuję:


(Visited 109 times, 1 visits today)