Bartosz Sadulski

Rzeszot

Zabawna, przewrotna i niepoprawna powieść, niby biografia, która przy pierwszym zetknięciu z nią, może czytelnika zniechęcić do lektury. Warto jednak wytrwać i nie poddawać się, a czekać nas będzie wyborna zabawa.

Cóż takiego kłuje w oczy czytelnika rozpoczynającego przygodę z Rzeszotem? Przede wszystkim język i styl, jakim Bartosz Sadulski opowiada historię Pana Podedwornego. Bardzo przypomina ten, który można znaleźć w książkach Jacka Dehnela, co będzie wadą tylko dla tych, którzy prozy Pana Dehnela nie znoszą. Skąd takie podobieństwo? Być może jego korzenie tkwią w poezji, którą obaj autorzy się parają. W przeciwieństwie do Dehnela, Sadulski jednak wyraźnie puszcza oko do czytelnika, dając do zrozumienia, że to jedynie gra. Staje się w ten sposób znacznie bardziej autentycznym autorem niż zamknięty w bańce kreacji własnej osoby Jacek Dehnel.

Nie jest to stylizacja na dziewiętnastowieczną mowę polską, choć w tych kilku fragmentach, gdy narrację przejmuje nieżyjąca już dziewczynka, faktycznie zbliża się do chłopskiej gwary. Głównie przez zmianę rytmu opowieści, odmiennego od pozostałych części książki, gdzie narrator jest nieokreślonym, prawdopodobnym badaczem losów Podedwornego, kimś żyjącym dzisiaj.

Można zastanawiać się, czemu Sadulski powierzył narrację w części tej quasi biografii owej chłopskiej córce, tym samym naruszając jednolitość książki. Nie mogło być jednak inaczej. Opowiedzieć o galicyjskiej wsi nie mógł kto inny, niż jej mieszkaniec, a przydzielenie tej roli dziecku, jeszcze nie całkiem skażonemu dorosłością, jeszcze szczeremu i naturalnemu, to rzecz oczywista. De facto ten kontrast między dwoma narracjami czyni Rzeszot bardzo spójnym.

Sadulski kreując biografię mniej lub bardziej wymyślonego Pana Podedwornego, bardzo odważnie i śmiało poczyna sobie z postaciami, które istniały w rzeczywistości, z legendarnymi wieszczami narodu Polskiego czy bohaterami narodowych legend, obrastających kultem jednostki. Tym poważnym Panom, zawsze przedstawianym w nieco nadętym, ponurym i depresyjnym ujęciu, nadaje nieco komediowej ekstrawagancji. Nie robi tego jednak ze złośliwością czy przekąsem. Opuszczają oni portrety, na których uwieczniono ich podobizny, nabierają kolorów i życia. Na powrót stają się ludźmi, nieco śmiesznymi, ułomnymi tak jak i Dickens, czy Napoleon.

Rzeszot to książka urokliwa, przywołująca z pamięci wiele elementów naszej i obcej kultury. Prawdziwie awanturnicza powieść, a jej bohater w niczym nie ustępuje takim znanym postaciom jak Szwejk czy znacznie młodszy od niego Forest Gump. Rubaszność, jaką Sadulski podszywa swoją opowieść, sprawia, że początkowo jest bardzo jak u Haska, co z biegiem lektury zanika, albo przestajemy to zauważać.

Książkowe Klimaty, 2021

(Visited 68 times, 1 visits today)

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.