Blogerzy polecają #5

Bardzo mi miło przedstawić moich dzisiejszych gości. Jest ich troje. Dwie dziewczyny i jeden chłopak. Nikola Tkacz z bloga pinkwellington.pl, u której znajdziecie odpowiedź na większość dręczących Was pytań. Kot Burry podgląda i komentuje życie. Rodzynkiem jest autor bloga z recenzjami książek, Książka do plecaka. Polecają Wam dziś swoje ulubione książki.

1. J . K. Rowling „Harry Potter”

Wybrać jedną ulubioną książkę? To wydaje się niemożliwe! Po dłuższym zastanowieniu przyznam, że moją ulubioną książką jest w zasadzie nie jedna książka, a seria książek o Harrym Potterze. To od nich tak naprawdę rozpoczęła się moja miłość do czytania. Świat czarodziejów sprawił, że połknęłam bakcyla i do dziś jestem za to bardzo wdzięczna. Poza tym to po prostu piękna historia o ważnych w życiu wartościach, o przyjaźni i o walce o dobro. A dodatkowo jest napisana tak, że nie można się od niej oderwać. Czy można chcieć czegoś więcej?

2. Marie Tourell Søderberg „Duńska sztuka szczęścia”

Polacy jako naród do szczególnie zadowolonych z życia nie należą – plasujemy się mniej więcej w połowie listy państw europejskich, wysoką satysfakcję z życia deklaruje ok. 15% z nas, co jest niewielkim wynikiem w porównaniu z 66% szczęśliwych Duńczyków. Gdzie ostatnio nie spojrzymy, tam z każdej strony dopada nas ich filozofia szczęścia – HYGGE. W końcu postanowiłam sama sprawdzić, o co tyle szumu wokół dzieła autorstwa Marie Tourell Søderberg pt. „Duńska sztuka szczęścia”.

Książka lekka, przyjemna, jak się uprzemyto na jeden wieczór pod kocem i z gorącą czekoladą w ręce.  Przez pierwsze 50 stron możecie się trochę wynudzić, jednak warto przebrnąć przez początek, aby poznać przepisy na hygge dania i smakołyki; duński lifestyle, design, architekturę wnętrz i porady DIY. Dowiecie się czemu szlafrok to intymna część garderoby i jak zawodowo tworzyć dobrą atmosferę, a także, że słodycze w każdej ilości są dobre i hyggelig (chciałabym!), a to wszystko przeplatane jest przepięknymi zdjęciami na których znajdziecie dużo świeczek, książek i winyli. Z tyłu umieszczony został słowniczek z kilkoma przydatnymi według autorki zwrotami z duńskiej filozofii – w skrócie dodajcie „hygge” przed każdym słowem i voila!

Na ostatnich stronach znajdziemy też krytycznespojrzenie na ten światopogląd, mówiące o tworzeniu przez stanowisko barier, promocji introwertyzmu, a nawet ksenofobii.  Nie trudno zauważyć, że leżenie na kanapie i hyggowanie nie wpłynie też pozytywnie na produktywność, czy wzrost gospodarczy Duńczyków, co nie znaczy, że nie są oni dumni ze swojej historii i bardzo możliwe, że to właśnie ten odłam kulturowy tak ich spoił i cały czas zacieśnia więzy między bliskimi. Moim zdaniem potrzebujemy hygge, ale modelu ulepszonego, wersji 2.0., która pozwoli nam na rozwój osobisty, realizację celów, pogłębianie pasji, ale też przypomni, że chwile należy przeżywać, a nie tylko żyć. I o tym jest ta wyjątkowa pozycja, podkreślająca jak ważny jest codzienny uśmiech, ale też pomagająca odkryć na nowo dziecko, które jest w każdym z nas i czeka aż pozwolimy mu trochę ubrudzić ręce, rozsypać cukier, czy zjeść o jeden kawałek ciasta więcej.

Dla mnie hygge to:

– kawa, którą pije dla przyjemności, a nie dlatego, żeby zaraz nie zasnąć nad książkami,

– zimne ognie o północy, kiedy siedzę na wózkach supermarketu razem z moim chłopakiem, a w torbie mam popcorn

– wycieczka rowerowa, gdzie tylko będę miała ochotę i drobna kradzież jabłek z sadu lub kukurydzy
z pola,

a Ty, gdzie dostrzegasz odrobinę magii?

3. Chris Kyle „Snajper”

Nie jest rzeczą łatwą, spośród setek przeczytanych książek, wybrać tę najlepszą, najbardziej wartościową. Nie jestem wybrednym czytelnikiem, lekturę uważam za słabą, tylko wtedy, kiedy żałuję, że w ogóle wziąłem ją do ręki. Przeglądając biblioteczkę, zdecydowałem się na książkę Chrisa Kyle’a – „Snajper. Historia najniebezpieczniejszego snajpera w dziejach amerykańskiej armii”. Razem z Jimem DeFelicem i Scottem McEwenem, stworzyli pozycję, której nie da się zapomnieć.

„Snajper” to biografia Chrisa Kyle’a, żołnierza, który czterokrotnie brał udział w misji w Iraku. Wsławił się tym, że na swoim koncie ma ponad 160 potwierdzonych trafień. Jego opowieść jest pozbawiona cenzury i poprawności politycznej, bohater wyraża się wprost o sytuacji w amerykańskiej armii.  Mimo, że od zawsze ubolewał, że w wojnę mieszają się ludzie na wysokich stołkach, pilnujący tylko własnych interesów, nigdy nie złamał zasady „Bóg, honor, ojczyzna”. Pozycja została napisana w sposób zadziwiająco lekki i „ludzki”, odczuwamy niepowtarzalną więź z głównym bohaterem. Ta książka to historia odważnego mężczyzny i dobrego człowieka. Każdy powinien ją przeczytać, niezależnie od wyznawanych wartości. Podczas czytania, szczególnie zapadło mi w pamięć pewne zdanie Chrisa, w którym powiedział:

„Wbrew temu co mówiła ci mama, przemoc rozwiązuje problemy”.

 

 


(Visited 36 times, 1 visits today)