Hillary Jordan

Błoto

Błoto Hillary Jordan z pewnością jest dla amerykanów bardzo ważną powieścią. Takim namacalnym wyrzutem sumienia i przestrogą, gdyż najwyraźniej rodacy pisarki nie potrafią uczyć się na błędach. Hillary opowiada o tym, co dla jej kraju jest najbardziej bolesne i wstydliwe zarazem. Powraca do tematu niewolnictwa, segregacji i nienawiści na tle rasowym. To jednak nie wszystko, o czym opowiada Błoto.

Znajdziemy tu dysfunkcyjną rodzinę. Zgorzkniałego papę, żyjącego według wpojonych mu dawno temu zasad, oraz w cieniu własnych synów, z czym nie może się pogodzić. Swoje frustracje wyładowuje na otoczeniu. Jego dzieci, weteranów dwóch wojen światowych, dla których już dawno przestał być bohaterem, a rzeczywistość pozbawiła ich złudzeń. Jest też brutalny i zdegenerowany ojciec alkoholik. I znów na scenę wkraczają zasady i tradycja przestrzegane od pokoleń. Ojciec i mąż, nieważne jakim jest człowiekiem, to świętość. Mimo że nie są już wzorem do naśladowania, opoką, nawet gdy z premedytacją krzywdzą własne dzieci, przeciwstawienie się im jest niemal niemożliwe.

Ważną, jeśli nie najważniejszą rolę w powieści odgrywają kobiety. Wycofana Laura, której prawdziwe ja budzi się tylko na chwilę. Silna i odważna, oddana rodzinie Florence. Zdesperowana, zniszczona przez życie, będąca na skraju szaleństwa Vera. Bezbronna Resel, zmuszona do tego, by schować dumę i obcować z wrogiem. Kobiety te przedstawiają różne rodzaje macierzyństwa, które łączy jedna cecha-poświęcenie wszystkiego dla tej właśnie roli, dla swoich dzieci i bezpieczeństwa rodziny. To one są motorem tej historii. Mają bezpośredni lub pośredni wpływ na konkretne wydarzenia.

Błoto jest świetnie napisaną i równie dobrze przetłumaczoną powieścią. Każdy z rozdziałów jest odpowiednio wyważony i przemyślany. Skonstruowany tak, by jego zakończenie pozostawiało w czytelniku odrobinę napięcia, na tyle dużą, by obrócić stronę i czytać dalej. Historia McAllanów oraz Rosnela i jego rodziny wciąga przede wszystkim swoją złożonością. Jest tu bowiem odrobina Szekspira, w postaci zakazanej miłości do krewnego. Jest typowa dla amerykańskiego południa historia o uciskaniu i wyzyskiwaniu murzynów przez sprawiedliwych białych panów. Jest też trochę z Remarqua, ale i Ericha Segala. Ten ostatni pojawia się, gdy Rosnel wspomina swój pobyt w Europie podczas wojny i odkrycie obozów koncentracyjnych. Niemal identyczną scenę, nie wyłączając tego, że jej bohaterem jest czarnoskóry żołnierz, przeczytamy w Doktorach.

Trochę rozczarowuje zakończenie książki. Umiejscowienie akcji, zarówno w czasie, jak i przestrzeni, dobór bohaterów dramatu, a także aura towarzysząca wydarzeniom sugerują, że będziemy świadkami spektakularnego nieszczęścia i niesprawiedliwości. Finałowa scena rozgrywa się w nocy, podczas ulewnego deszczu i choć kończy się tragicznie, to nie aż tak bardzo, jak sugerowała wcześniej autorka. Burza przyniosła straty i decyzje, których nie da się już odwrócić. Po niej jednak, jak zawsze wychodzi słońce, a dla Laury gdzieś w oddali migocze nawet tęcza. Tylko między słowami da się wyczytać, że gdzieś tam skrywa się jeszcze nieszczęście, które prędzej czy później dopadnie bohaterów.

Wydawnictwo Otwarte, 2018


(Visited 44 times, 1 visits today)