felieton

| Dodaj komentarz

11 września 2001 dwadzieścia lat później. Wspomnienia.

Mija dwadzieścia lat od największego ataku terrorystycznego w historii Stanów Zjednoczonych. Wydarzenia, które wstrząsnęło całym światem i na zawsze zmieniło jego oblicze. W pamięci miałem dotąd wyraźny obraz tamtych dni i mojej reakcji na to, co się stało. Gdy z okazji zbliżającej się rocznicy zacząłem myśleć o WTC, wspomnienia ożyły na nowo. Chyba jednak czas zniekształcił moją pamięć. Nie przeżywałem tego tak mocno, jak mi się wydawało. A może ten sam czas przytępił tamte emocje? Zastanawiałem się, jak inni wspominają dzień jedenastego września dwa tysiące pierwszego roku. Zapytałem o to kilkoro znajomych i czytelników bloga. Okazuje się, że różnie z tym było. Na rzeczywistość tamtych dni składały się też przecież inne wydarzenia, osobiste tragedie i radości, które mogły przyćmić nowojorskie zamachy, choć może się to wydawać nieprawdopodobne.

| Dodaj komentarz

Kilka myśli na temat czytania

Lubię patrzeć, jak ktoś czyta. Sprawia mi to nie tylko przyjemność, ale także daje poczucie łączności, przynależności do większej całości, jakże cenne w czasach pandemii internetu i rozpadu wszelkich realnych więzi. Oczywiście chodzi o czytanie książek lub prasy, chociaż ta ostatnia nie zawsze daje takie same efekty wizualne. Sms, mail, ogłoszenie na przystanku, posty na Facebooku i Instagramie, choćby najdłuższe i najmądrzejsze, nie liczą się. Jest coś takiego w twarzy osoby czytającej książkę, co przykuwa uwagę, przynajmniej moją, także osoby czytającej. Spokój, rysy jakby wygładzone, świeżość i naturalność. Gdy oddajemy się w całości lekturze, opadają wszystkie maski, za którymi skrywamy swoją prawdziwą twarz. Wydaje się być wtedy bezbronna, autentyczna, odrobinę młodsza, jak podczas snu. Bije z niej blask i swoiste piękno. Obserwując twarz czytającej osoby, przemykające po niej cienie treści trzymanej w ręce lektury, staram się zgadnąć, o czym jest ta książka.

| Dodaj komentarz

Nie mkną po szynach niebieskie tramwaje

Jako wyjątkowe beztalencie samochodowe, cierpiące wręcz na awersję do siadania za kierownicą, od zawsze poruszam się po mieście komunikacją miejską. Od jakichś dwóch miesięcy coraz częściej przemierzam ulice Wrocławia na piechotę, wędrując od jednego do drugiego przystanku o własnych siłach. Bynajmniej nie dlatego, że mam takie widzimisię. Zwyczajnie nie ma innej opcji.

| Dodaj komentarz

O czym pisać, kiedy nie ma o czym pisać?

Od dłuższego czasu czułem, że powinienem coś zmienić na blogu. Dokładniej rzecz ujmując, zacząć pisać coś innego niż tylko recenzje i teksty dotyczące książek, czytelnictwa. Nie potrafiłem jednak znaleźć nawet jednego tematu, o którym warto by napisać, nie mówiąc już o iluś tam tematach, z których zrodziłby się cykl felietonów. Wydawało mi się, że w moim życiu nie dzieje się nic ciekawego, nic takiego, o czym ktoś chciałby przeczytać, zwłaszcza teraz, w czasie pandemii. Rozmowa ze znajomym uzmysłowiła mi jednak, że jest zupełnie inaczej. Jesteśmy tak mocno zanurzeni w codzienności, choć może bardziej pasują tu słowa monotonia i rutyna, że nie dostrzegamy tych chwil, zdarzeń, które czynią każdy dzień niepowtarzalnym. Znajdziemy je wszędzie, dosłownie na każdym kroku. Wystarczy tylko dobrze się rozglądać.

| Dodaj komentarz

O pisaniu

Opowiadanie. Chciałbym napisać opowiadanie. Nie jedno nawet, a wiele. Oczywiście byłby to rewelacyjne teksty, które zaraz ktoś będzie chciał opublikować, którymi wszyscy będą się zachwycać, a moim nieprzyjaciołom, każdy przecież ma kogoś takiego, kto nie najlepiej o nim myśli, zrzedną miny.

| Dodaj komentarz

Kultura, rasizm i cenzura

Zabójstwo George’a Floyda to rzecz karygodna, zła i nie powinna była mieć miejsca. Wywołała słuszne oburzenie, nie tylko w U.S.A., ale niemal na całym świecie. Spowodowało falę protestów i działań, które miały zasygnalizować brak zgody na tolerowanie rasizmu. I to jest dobre. Protesty te przyniosły też niestety dużo zła.  Nie chodzi tylko o zamieszki, spalone samochody, zdemolowane sklepy i domy. Złe rzeczy w związku ze śmiercią Floyda dzieją się także w kulturze.

| Dodaj komentarz

Niedzielny deser #7

Ile to już czasu? Za kilka dni miną dwa miesiące, odkąd świat został zamknięty na cztery spusty. Co prawda od dwóch tygodni drzwi zostały trochę uchylone, tak by można się było przez nie przepchnąć. Wczoraj okazało się, że przez te niedomknięte drzwi przechodzimy tłumnie, by odkrywać na nowo uroki spędzania wolnego czasu na łonie natury. Czy to efekt wyposzczenia, tego, że strach ma wielkie oczy i przez wirusa wciąż mamy je szeroko otwarte, a może przez to, że choć trochę nasza dominacja nad wszystkim trochę się zmniejszyła, przyroda jest piękniejsza, bardziej kolorowa, zachwycająca i żywsza niż dotąd. Super. Co jednak zrobić, gdy pogoda zepsuje nasze szyki? Można wybrać się do muzeum.

| Dodaj komentarz

Niedzielny deser #6

Cóż można robić w niedziele popołudnie, podczas epidemii, gdy pogoda nie zachęca do nawet krótkiego spaceru? Gdy publiczne media tradycyjne się skończyły? Bo to już jest faktem. Przerzucanie się informacyjną propagandą, kolejnymi, coraz smutniejszymi doniesieniami o postępującej epidemii i kryzysie, serwowanie głupawych filmów, programów i seriale. Takie są dziś media. Nie ma co w nich oglądać. Pozostają nam książki. One nigdy nie zawodzą. Gdy jednak będziemy potrzebować jakiejś odmiany, odpoczynku lub czasu na przetrawienie właśnie skończonej lektury, polecam dobrą muzykę.

| Dodaj komentarz

Niedzielny deser #5

Fotografia ma moc. Nie magiczną jak co niektórzy wierzą. Nie odbiera ona przecież duszy osobie fotografowanej. Jest ona jednak ogromna. Przenosi nas w czasie i przestrzeni. Tak jak książka pozwala wejść w czyjąś skórę i choć na krótką chwilę wieść inne życie.

| Dodaj komentarz

Niedzielny deser #4

Kochacie seriale? Co za pytanie. Kto ich nie lubi. Znajdowały się wśród naszych zainteresowań na długo przed pojawieniem się serwisów streamingowych. Przed erą Netfilxa wyglądały one jednak trochę inaczej. Dwadzieścia odcinków to już było dużo, a osiemdziesiąt i więcej, było już tasiemcem. Także ich pochodzenie było zdecydowanie inne niż dzisiaj. Z racji położenia geograficznego i sytuacji politycznej, najczęściej były to produkcje naszych braci z bloku wschodnie, do których zaliczał się także zachód w postaci NRD. Emitowane w naszej telewizji jeszcze po 1989 roku, powoli już wypierane przez zachodnie tytuły.

| Dodaj komentarz

Rynek książki a epidemia

Księgarnie i wydawnictwa zapowiadają, że w przypadku, gdyby epidemia Koronawirusa w obecnym stanie potrwała do końca czerwca, będą zmuszeni wprowadzić redukcje etatów, Dotyczy to 64 procent firm działających na rynku książki. Kolejnym 27 procentom firm grozi zamknięcie. Sytuacja branży wydawniczej i księgarskiej nie jest wesoła.

| Dodaj komentarz

Niedzielny deser #3

Kilka lat temu, Jacek Dehnel wydał ironiczną powieść pod tytułem Krivoklat. Opowiada w niej o starszym Panu, pacjencie szpitala psychiatrycznego. Mężczyzna trafił tam po tym, jak został aresztowany za wielokrotne niszczenie dzieł sztuki. Stwierdzono u niego chorobę psychiczną i skierowano na leczenie. Ów mężczyzna przedstawia własną teorię na temat sztuki, usprawiedliwiając swoje destrukcyjne działania.

| Dodaj komentarz

Niedzielny deser #1

O zmianach na blogu, polegających na rozszerzeniu poruszanej tematyki poza książki i literaturę, myślałem od dawna. Tak się złożyło, że premiera nowego cyklu, niedzielny deser, przypadła na nie fajny czas, który pozostawi z pewnością wiele zmian w naszej codzienności. Gdzieś tam po głowie plątał się pomysł, by na początek napisać o modzie, bo to jedno z moich zainteresowań. Tylko jak to zrobić, by nie stracić w Waszych oczach, żeby było to ciekawe i szczere? Z pomocą przyszła mi pandemia i sytuacja, w jakiej znalazło się wielu polskich przedsiębiorców.

| Dodaj komentarz

Biblioteka to przeżytek, mówią w Strefie Czytacza

Miałem wątpliwą przyjemność wysłuchać dość męczącego odcinka podcastu Strefy Czytacza. W odcinku tym jego twórcy zastanawiają się nad tym, czy biblioteki są przeżytkiem i popełniają wiele, elementarnych błędów. Po pierwsze, porywają się z motyką na słońce, mówiąc o bibliotekach tylko z własnego punktu widzenia, umieszczonego na kanapie. Nie chciało im się nawet zbadać sprawy, o której mentorskim tonem opowiadają. A wystarczyłoby tylko kilka kliknięć na klawiaturze komputera.

| Dodaj komentarz

Skup się!

Podobno jesteśmy w stanie skupić się średnio tylko na osiem sekund. Na dodatek żyjemy w permanentnym niedoczasie, w strachu przed stratą i marnowaniem tego cennego, nienamacalnego daru. W ciągłym pośpiechu wykonujemy nieraz kilka czynności naraz. Cierpi na tym jakość efektów naszej pracy, ale też my sami, gdyż często trzeba daną czynność powtórzyć. Chcąc zaoszczędzić czas, tracimy go. Można to zrozumieć, jeśli chodzi o pracę zawodową, ale to samo robimy ze swoim wolnym czasem, odbierając sobie przyjemność robienia czegoś dla przyjemności.

| Dodaj komentarz

Historia ekslibrisu

Powszechnie uważa się, że znaki własnościowe w książkach, czyli ekslibrisy, pojawiły się wraz z przyjęciem przez książkę formy kodeksu. Inne źródła mówią o tym, że ekslibris narodził się wraz z wynalazkiem druku przez Gutenberga. Biorąc pod uwagę fakt, iż druk został wynaleziony dużo wcześniej w Chinach, słuszniejsze byłoby stwierdzenie, że ekslibris to efekt upowszechnienia druku i słowa pisanego. To jednak też nie jest do końca prawdą.

| Dodaj komentarz

Czy bloger książkowy potrzebuje wydawcy?

Dyskusja o książkowej blogosferze nie ustaje. Niby wciąż poruszane są te same tematy, ale faktycznie ewoluuje i wchodzi na nowe tory. Podczas zeszłorocznych Śląskich Targów Książki dyskutowano między innymi o współpracy blogerów piszących o literaturze z wydawnictwami. W jej efekcie pojawiły się niezbyt optymistyczne wnioski. One znowóż skłaniają do refleksji, czy bloger książkowy w ogóle potrzebuje wydawcy?

| Dodaj komentarz

Idealne spotkanie autorskie

Idealne spotkanie autorskie? Czy takowe w ogóle jest możliwe? Ponieważ idealne spotkanie z twórcą, spełniłoby oczekiwania wszystkich przybyłych, nie jest możliwym przeprowadzenie takiego. Zawsze komuś coś będzie przeszkadzało, czegoś będzie za mało, za dużo, albo coś nie zadziała technicznie i przeszkodzi w odbiorze. Są jednak pewne rzeczy, nad którymi można popracować, przygotowując się do rozmowy z autorem, tak by, jak najbardziej zbliżyć ją do ideału.

| Dodaj komentarz

Udoskonalanie klasyki

Przed kilkoma tygodniami Polska jak długa i szeroka, wrzała z oburzenia. Na Narodowe Czytanie przygotowano specjalną, uproszczoną wersję Przedwiośnia Żeromskiego. Zbrodnia, hańba, degrengolada i zubożanie społeczeństwa. A cała sprawa dotyczyła uproszczenia języka, który uznano za zbyt trudny dla dzisiejszego czytelnika. Nikt nie ingerował w treść, nie poprawiał po autorze, ani nie wymyślił dalszego ciągu powieści. Tymczasem takie rzeczy dzieją się notorycznie i nikt nie staje w obronie udoskonalanych dzieł.

| Dodaj komentarz

Ciemna strona bloga. O wadach prowadzenia bloga książkowego

Każdy medal ma dwie strony, a kij dwa końce. Wiadomo. Nie inaczej jest z prowadzeniem własnej strony internetowej, bloga, czy sklepu internetowego, lub innej działalności, która wymaga od nas tylko komputera i miejsca na biurku. Blog z recenzjami książek, niewinne, przyjemne zajęcie, nie powinno dostarczać jego twórcy problemów. Niestety tak nie jest. Zbliżają się czwarte urodziny bloga i owych negatywów jest coraz więcej, choć całe szczęście nie przysłaniają one pozytywów.

| Dodaj komentarz

Drugie życie książki

Życie książki, jej tradycyjnej, papierowej formy, a dokładniej jej konkretnego egzemplarza, trwa stosunkowo krótko. Zwłaszcza jego ostatni etap. Od momentu, gdy autor siada przed komputerem, maszyną do pisania albo notesem, i utrwala pierwsze słowo, do czasu, gdy kupiony przez nas egzemplarz książki trafia po przeczytaniu, albo i bez, na półkę mija góra kilka lat. Wyjątek stanowią bestsellery, których życie jest przedłużane przez autorów, wydawców, marketing, ekipy filmowe i kolorowe magazyny. A co z resztą? W osiadającym na nich kurzu umierają zapomniane. A nawet jeśli o nich pamiętamy, to sięgamy po nie dla jakiegoś fragmentu, cytatu, sprawdzenia hasła do krzyżówki. Czasem zdarza się czytać którąś po raz drugi i kolejny, ale to bardziej przypomina wspomnienia o bliskim zmarłym. Bo książka prawdziwie żyje tylko wtedy, gdy jest dla czytelnika czymś nowym, czymś, co przeżywa po raz pierwszy.

| Dodaj komentarz

Egzorcyzmy ghostwritera

Kim jest Ghostwriter? Kimś, komu płacimy za napisanie za nas książki, artykułu, pracy naukowej, a nawet tekstu piosenki czy przemówienia. Najczęściej postać Ghostwritera jest kojarzona z celebrytami i ich autobiografiami, które poprawiają i piszą w ich imieniu, na podstawie umowy. Bycie takim duchem często ma miejsce również na uczelniach wyższych, przeważnie studentom, młodym doktorantom.

 

| Dodaj komentarz

Czy komiks to literatura?

Gdy miałem kilka i kilkanaście lat, a nawet już później, gdy byłem pełnoletni, komiks uważało się powszechnie za coś gorszego gatunku. Za rozrywkę dla głupków i niedorozwojów, a w najlepszym wypadku dla kogoś zaniedbanego kulturalnie. I trudno byłoby się z tym nie zgodzić. Wszystkie te marvelowskie serie o super bohaterach, o zmutowanych żółwiach i innych stworach, albo japońskie tasiemce o magicznych dziewczętach, pięknych chłopcach i zawziętej walce na śmierć i życie, często nie wiadomo o co, nie robią dobrego pr-u wśród tych, którzy tego typu treści nie tolerują. Ale komiksowi wcale nie jest tak daleko do literatury i książki.