Co w księgarni szeleści – grudzień 2017

Koniec roku nie przynosi zbyt wielu premier. Cóż, wydawnictwa muszą pozamykać sprawy, zakończyć mijające 12 miesięcy, i przygotować się do kolejnego, pełnego pracy i wyzwań roku. Mimo to znalazłem trzy ciekawe propozycje.

1. Adam Nicolson - "Krzyk morskich ptaków "

Książka, jak czytamy w wydawniczych notkach, prawdopodobnie jest kontynuacją modnego ostatnio nurtu zdradzania sekretów drzew, ptaków , krów i innych istot. Maskonury są jednak tak uroczymi stworzeniami, że trudno przejść obok nich obojętnie, zwłaszcza że są na wyginięciu. Skoro ktoś zaprasza nas w podróż do ich świata, czemu nie skorzystać?

Znak Literanova.

2. Laurie Lee - "Cydr z Rosie"

Wraz z Lauriem Lee podróżujemy w przeszłość, do czasów tuż po I wojnie światowej, do małej i ubogiej angielskiej wioski w hrabstwie Gloucester. To tam w gronie licznego rodzeństwa, pod opieką porzuconej przez męża matki, autor spędził dzieciństwo i wczesną młodość. Wśród nieokiełznanej przyrody wioski Slad położonej w dolinie, odciętej od świata zewnętrznego, życie mieszkańców trwa od wieków niemal w niezmienionej formie. Autor niezwykle sugestywnie, plastycznie i z poczuciem humoru odtwarza zapomnianą już Anglię, swój raj na ziemi, który wojna i cywilizacja zniszczyły.

Wydawnictwo Zysk i S-ka.

3. Antonin Bajaja - "Nad piękną modrą Dřevnicą "

Powieść Antonina Bajai mogłaby nosić wiele tytułów, na przykład: „Koniec starych czasów w Zlínie” albo „Morawski Amarcord”. To wspomnienia z tużpowojennego dzieciństwa, kiedy mieszkańcy Zlína witali wyzwolicieli chlebem i solą, na futbolowym boisku rozgrywało się „karanie gestapowca”, a przedstawiciele tak zwanej burżuazji wierzyli w powrót masarykowskiej republiki i prosperity spod znaku Bat’y. To dzieciństwo mogło nawet być szczęśliwe, gdyby nie żelazna kurtyna.

W prozie Bajai ożywa wielka i mała historia Czech i Moraw. Kraj to dla autora przestrzeń pamięci: osobistej, rodzinnej, historycznej, wreszcie: mitycznej. W formie listów do siostry prowadzi kronikę miasteczka w czasie gottwaldyzacji, gdy następują próby zaprowadzenia takich zmian, by miasto jak najbardziej przypominało sowieckie wzory. Zlín z czasów pierwszej republiki, ze swoją wolnomyślicielską atmosferą, miał zostać wymazany z pamięci, podobnie jak miała zniknąć jego elita społeczna, w tym także rodzina doktora Bajai.

Książkowe Klimaty