Magdalena Niedźwiecka

Maria Skłodowska Curie

Niektóre książki przerasta ich legenda, najczęściej, a praktycznie to zawsze, stworzona przez speców od marketingu. Nie inaczej jest z tą fabularyzowaną biografią wielkiej uczonej. Przekonajcie się czemu.

1.Antypatyczna bohaterka

Jaka naprawdę była Maria Skłodowska – Curie dziś już chyba nikt na sto procent nie może stwierdzić. Nawet historycy badający życie tej niezwykłej kobiety, ba, żyjący w tym samym czasie, znający noblistkę osobiście, nie mogliby potwierdzić że Maria była takim a nie innym człowiekiem. Przyzwyczajeni jesteśmy do jednego wizerunku naszej najsłynniejszej uczonej, kobiety bardzo zafiksowanej na punkcie nauki, a kimś takim musiała być, skoro wiedząc już o straszliwych skutkach promieniowania, wciąż badała ten temat. Być może faktycznie nie była kobietą idealną, może nawet kokietką, dla której nauka była równie ważna jak jej wygląd, ale w oczach autorki, Magdaleny Niedźwieckiej, jest to niesympatyczna, zarozumiała, wręcz odpychająca osoba. Trochę modliszkowata. Zdecydowanie wolę Marię Skłodowską – Curie z głupkowatej komedii „Młody Einstein”, niż z powieści Niedźwieckiej.

2. Fakty

Podobno autorka napisała swoją powieść wiernie trzymając się historycznych faktów, i należy w to wierzyć, gdyż nawet częściowe bajdurzenie na temat historycznych postaci, gdy nie jest to powieść z popularnego nurtu historycznego fantasy, bardzo łatwo i szybko zostałoby zweryfikowane. Jednak wypełnienie tej faktograficznej konstrukcji pozostawia wiele do życzenia. Zdradzana żona, Jeanne Langevin, kobieta jak by nie patrzeć skrzywdzona, pochodząca raczej z wyższych sfer społeczeństwa, wyraża się, i co gorsza myśli jak prosta kucharka, czy przekupka. Wystarczy poczytać autorów z wyższych sfer, którzy żyli i tworzyli w tym właśnie czasie, u początków XX wieku, i pisali o tym co było im znane, czyli o swoich kręgach towarzyskich, by wiedzieć że słowa takie jak „dziwka”, „szmata”, „szlag mnie trafi”, nie występowały nawet w słowniku tych ludzi. Szczegół, ale jeśli już chcemy trzymać się faktów, róbmy to dokładnie. Reszta również pozostawia wiele do życzenia. Bohaterowie strasznie dużo dyskutują, a swoje dramaty przeżywają bardzo teatralnie.

3. Styl

Magdalena Niedźwiecka jest wykładowcą akademickim, zapewne świetnym w swojej dziedzinie, a jej publikacje naukowe nie są męczarnią dla studentów. Nie można jednak tego powiedzieć o prozie w jej wydaniu. Pierwsze co rzuca się w oczy to bardzo niespójna narracja. Na jednej stronie, w sąsiadujących ze sobą akapitach zmieniają się jak w kalejdoskopie bohaterowie przekazujący nam informacje o otoczeniu, sytuacji, innych postaciach i własnych uczuciach. Dajmy na to Maria duma o poznanym właśnie Einsteinie. Kilka linijek dalej Einstein rozmyśla jak uwieść atrakcyjną wdówkę, ale zanim zorientujemy się że to już nie Skłodowska, a słynny fizyk dzieli się z nami swoimi myślami, autorka przeskakuje do Paula Langevina. Mamy tu więc poniekąd narrację pierwszoosobową, która jednak powinna być prowadzona przez jednego z bohaterów, lub jak u Martina w każdym rozdziale przez inną postać. Narrator jest więc też w trzeciej osobie, a co za tym idzie czytelnik nie powinien znać myśli i emocji bohaterów, których ci otwarcie nie wyrażają. Niedźwiecka najwyraźniej również wątpi w umiejętność czytania ze zrozumieniem u tych, którzy po jej książkę sięgnęli. Jeśli to co bohater mówi stoi w ewidentnej sprzeczności z jego motywacją i dotychczasowym postępowaniem, nie trzeba za każdym razem dopowiadać że jest to kłamstwo.

4. Rozczarowanie

Sięgając po tę zbeletryzowaną biografię, spodziewamy się czegoś wyjątkowego. Hasło promujące książkę (i film) mówi „Geniusz i siła miłości”, i tego właśnie oczekuje czytelnik po lekturze. Geniuszu najsłynniejszej polki niemal tu nie widać. Równie dobrze miejsce Skłodowskiej w tej historii mogłaby zająć jakakolwiek inna Polka, których w tym czasie przecież wiele mieszkało w Paryżu. Miłości jako takiej również jest w powieści niewiele, chyba że miłości do siebie samej. Historia związku noblistki i żonatego kolegi po fachu, również nie zachwyca. Pewne wątpliwości co do intencji autorki budzi fakt, iż z niezwykłego, bogatego życia Marii wybrała ten najmniej chlubny fragment, jakby wszystko inne, na przykład jej działalność podczas Wielkiej Wojny, w obliczu skandalu stały się nieistotne.

Prószyński i S-ka, 2017

Za możliwość przeczytania książki dziękuję:


(Visited 82 times, 1 visits today)