Ann Patchett

Dom Holendrów

Po czym poznać dobrą powieść? Każdy czytelnik ma swoje własne kryteria, które musi spełnić dana książka, by uznać ją za dobrą czy wybitną. Za główny wyznacznik dobrej literatury przyjmuje się najczęściej oryginalność tekstu, w formie i treści. Nie ma w tym nic złego, ale o tę oryginalność coraz trudniej, jeśli w ogóle jest jeszcze możliwa. Zapominamy jednak o tym, że w literaturze, a konkretnie w prozie, chodzi przede wszystkim o opowiadanie historii i przekazywanie emocji, a do tego oryginalność nie jest wcale potrzebna.

Dom Holendrów może nie jest najoryginalniejszą powieścią wszech czasów, ale nie można odmówić jej miana dobrej, wręcz wyśmienitej. Niespieszna, gęsta od motywów i emocji proza, oparta na solidnych fundamentach obyczajowych. Historia rodziny Conroyów, rozgrywająca się na przestrzeni kilku dekad, urzeka w pierwszej kolejności właśnie tym powolnym tempem akcji, która wydaje się chwilami stać w miejscu. Dzięki temu złudzeniu możemy dokładnie przyjrzeć się bohaterom i lepiej ich poznać, co nie jest wcale takie łatwe. Ann Patchett bawi się z czytelnikiem, odkrywając przed nami kolejne fakty z przeszłości, tym samym stawiając swoich bohaterów w nieco innym świetle.

Ann Patchett pozwala, by jej bohaterowie żyli własnym życiem, nie zamykając ich w sztywnych ramach powieści. Część ich biografii, powody, dla których dokonali takiego czy innego wyboru, pozostają w cieniu. Są dla nas, czytelników niewidoczne, albo nie do końca jasne. Najciekawszą z postaci jest Maeve, starsza siostra narratora tej historii. Tajemnicza, niejednoznaczna kobieta, o której dowiadujemy się najmniej. Autorka każe nam domyślać się tego i owego, podsuwając różne, niekiedy sprzeczne ze sobą tropy. Mimo to wyróżnia się na tle pozostałych, wcale nie mniej ciekawych bohaterów, najmocniej zapadając w pamięć, stając się po części twarzą całej powieści, także dlatego, że jej podobizna zdobi okładkę.

Najważniejszy w tej historii jest jednak dom, tytułowy Dom Holendrów. Bardzo ekstrawagancka jak na pierwszą połowę dwudziestego wieku posiadłość, zbudowana przez Holendrów, którzy wzbogacili się sprzedając papierosy. Dom ów pozostawia piętno na każdym, kto był jego właścicielem lub choć przez chwilę w nim mieszkał. Jednych odpycha, innych przyciąga, ale nikomu nie pozwala na trwałe zerwanie z nim więzi. Dom żyje, nawet gdy jest niezamieszkany i ma wpływ na życie swoich mieszkańców. Ci, choćby uciekli na drugi koniec świata, prędzej czy później powrócą, by znów przekroczyć jego próg.

Powieść jest pełna mniej, lub bardziej wyraźnych symboli, nawiązań do baśni i innych gatunków literackich. Odnajdziemy tu nieco zmienioną przypowieść o synu marnotrawnym, złą macochę z Kopciuszka czy też Małgosię i Jasia, próbujących odnaleźć się w nowej sytuacji, zgubienia się w niebezpiecznym lesie. I tak jak każda baśń, Dom Holendrów opowiada o sprawach ważnych i uniwersalnych, dotykających każdego. O stracie, która jest ciężarem dla duszy, ale też wzmacnia więzi między bliskimi. O miłości, tej łaskawej, cierpliwej i bezwarunkowej. O przebaczeniu i zrozumieniu, tak potrzebnych nie tylko tym, którzy wobec nas czymś zawinili, ale też dla nas samych, by mogła przetrwać rodzina, która tworzy prawdziwy dom.

Znak, 2021

(Visited 194 times, 1 visits today)

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.