Tom Feiling

Drogami wokół Bogoty. Podróże po nowej Kolumbii

O Kolumbii, poza tym, że pochodził z niej słynny pisarz, Marquez, że gwiazda muzyki pop, Shakira, też ma kolumbijski paszport, a oryginalny serial o Brzyduli rozgrywał się w Bogocie, stolicy kraju, wiemy niewiele. Większość z nas nie kojarzy nawet tego kraju z narkotykowymi kartelami i w ogóle Kolumbia najczęściej nie występuje w naszej świadomości. Chyba że jest się zapalonym podróżnikiem, backpackerem, który szuka nowego, egzotycznego kierunku do swojego portfolio.

O takich wędrowcach, poszukiwaczach źródła adrenaliny i nowych, zbierających dziesiątki likeów zdjęć na Facebooku wspomina w swojej książce Tom Feiling. Poświęca im raptem kilka zdań, może maksymalnie półtorej strony, jak niemal wszystkim tematom związanym z Kolumbią. Drogami wokół Bogoty nie jest, wbrew temu, co czytamy w przedmowie do polskiego wydania, o czym informuje nas też podtytuł, książką o nowej Kolumbii. Owszem, Feiling pisze też i o tym, jak się żyje w tym odradzającym się kraju, ale o tym też ledwie tylko wspomina.

Pisząc Drogami wokół Bogoty, autor po raz kolejny odwiedził południowo-amerykański kraj. Jego znajomość historii tego dziwnego państwa jest godna podziwu. I to właśnie jej najwięcej uwagi poświęca. Podróżując po Kolumbii, odwiedzając miasta, miasteczka i wioski, zaglądając do dżungli, ocierając się wręcz o niebezpieczne, zaminowane tereny, spotyka wielu tubylców. Rozmawia z nimi, wysłuchuje ich osobistych historii, które na kartach książki zostają streszczone i sformatowane do jednego akapitu. Stanowią tylko pretekst dla kolejnych wykładów na temat najnowszych dziejów Kolumbii.

A są one zagmatwane i gęste od istotnych, dramatycznych wydarzeń. Przede wszystkim historia ostatnich dziesięcioleci to historia niekończącej się wojny, między partyzanckimi, określanymi też mianem terrorystycznych, grupami o wymyślnych nazwach, a paramilitarnymi ugrupowaniami, powstającymi jako obrona lokalnych społeczności. W ów niekończący się pojedynek na zemstę i masakrę włączają się też  władze państwowe, nierzadko wykorzystując nieoficjalne bojówki, do zwalczania przeciwników politycznych i ich zwolenników, oraz narkotykowe potęgi.

Opis krwawej jatki, dzięki Bogu zwięzły i niezbyt szczegółowy, goni kolejne ludobójstwo. Ilość wojskowych i paramilitarnych ugrupowań, jaka przewija się przez tę książkę, ich powiązań, knowań i wszelkich popełnionych zbrodni, przyprawia o ból głowy. Z trudem można się w tym wszystkim odnaleźć. O tragicznej sytuacji i okropieństwach wyrządzanych przez FARC i inne jej podobne, pisała na przykład Tove Alsterdal w Weź mnie za rękę. Nie wdając się zbytnio w szczegóły, przedstawiła ten kolumbijski koszmar dużo bardziej przystępnie.

Dokładność i skrupulatność w relacjonowaniu tych wydarzeń przez Toma Feilinga sprawiła, że Drogami wokół Bogoty czyta się z trudem, jak podręcznik do nauki historii. Nie jest to jednak typowa książka historyczna, gdyż zawiera fragmenty bliskie reportażowi i literaturze podróżniczej. Nie jest to także reportaż i książka podróżnicza, gdyż czytając Drogami wokół Bogoty, nie zwiedzimy kraju wraz z pisarzem, i właściwie to nie dowiemy się, jaka jest ta nowa Kolumbia.

Wydawnictwo Magbus, 2018

Za możliwość przeczytania dziękuję:

 

 


(Visited 49 times, 1 visits today)