Sayaka Murata

Dziewczyna z konbini

Nowelę Sayaki Muraty można czytać na dwa sposoby. Jako historię Keiko Furukury, kobiety autystycznej, która próbuje dostosować się do ogółu, oraz jako opowieść o odmienności w tak bardzo sformalizowanym i ujednoliconym społeczeństwie, jakim są Japończycy.

W obu przypadkach lektura Dziewczyny z konbini zapowiada się bardzo ciekawie. W tej niewielkiej książeczce autorka podaje czytelnikowi zaskakująco dużo trafnych spostrzeżeń i przemyśleń, nie tylko dotyczących jej rodaków, ale ludzi jako takich, bez względu na to, czy żyją w Tokio, Nowym Jorku czy też w ukrytej w głębokim buszu niewielkiej wiosce. Wiele z nich wręcz zdumiewa swoją prostotą i nieoczywistą oczywistością.

Zaletą prozy Sayaki Muraty jest ironia, z jaką podchodzi do swoich rodaków. Trzy filary japońskiego społeczeństwa, harmonia, konformizm i uprzejmość są tutaj nie tyle wyśmiane, ile dosyć mocno podkopane. Owa ironia jest też największą wadą Dziewczyny z konbini, w ten sposób autorka odebrała jej czar i delikatność, jakie znamy, chociażby z twórczości Yukio Mishimy, wciąż pozostając bardzo japońską pisarką.

Niestety Dziewczyna z konbini nie zachwyca fabułą. Narracja jest spójna, wszystko jest dokładnie wyważone. Nie ma też żadnych fragmentów, które w jakiś sposób uwierałyby podczas czytania. W nowelce tej nie ma też jednak tego czegoś, co sprawia, że literaturę kochamy albo nienawidzimy. Nim dotrzemy do końca książki, zdążymy się trochę ponudzić. Myśli, jakie rodzą się w trakcie lektury, pozostaną z nami na długo, może nawet na całe życie, ale sama Dziewczyna z konbini szybko z pamięci wyparuje.

 

Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, 2019


(Visited 46 times, 1 visits today)