Katherine Arden

Dziewczyna z wieży

Drugi tom Trylogii Zimowej Nocy niestety poległ w starciu z fatum wiszącym nad kolejnymi częściami. Powieść jest wyraźnie słabsza od swojej poprzedniczki.

Przede wszystkim znikł gdzieś ten oniryczny, baśniowy klimat, który nie opuszczał czytelnika w tomie pierwszym. Bogaty, jakże żywy świat słowiańskiej mitologii zanika w Dziewczynie z wieży. Dosłownie i w przenośni. Mający coraz większe wpływy kościół, duchowni mówiący ludziom jak mają żyć, sprawiają, że nikt już prawie nie wierzy w domowe czarty. A one, zapomniane, bez pożywienia w postaci składanych im drobnych ofiar, stają się coraz słabsze i przestają istnieć.

O tym była mowa już w pierwszym tomie. Stąd też wynikły liczne problemy mieszkańców Leśnej Ziemi. Wciąż jednak były na tyle silne, ukazując się co rusz niektórym z bohaterów, ba, nawet biorąc udział w bitwie. Katherine ArdenDziewczynie z wieży wprowadza kilka nowych postaci rodem ze świata staroruskich baśni, Żar Ptaka czy Południcę. Autorka jednak zapomina o tym magicznym tłumku, który tak pięknie opisała w Niedźwiedziu i Słowiku. Domowe czaty prawie nie występują na kartach powieści. Pojawiają się tylko kilkakrotnie, pozbawione swego uroku.

Zmianie uległ też styl autorki, choć w tym przypadku mógł zawinić tłumacz. Opowieść o niepokornej dziewczynie imieniem Wasilisa, z pięknej baśni przeistacza się w powieść typu Piękna Angelica. Są pościgi, bitwy i porwania. Wasia, niczym dzisiejsza feministka, paraduje w męskim przebraniu, co chwila rozkładając na łopatki płeć brzydszą. Wątek romansowy między nią a Morozkiem zmierza w niebezpiecznie infantylną stronę, a scena, w której oszustwo Wasi i jej pleć zostają ujawnione całej Moskwie, naprawdę przypomina jeden z momentów zwrotnych w powieściach Anne i Serge’a Golona.

Narracja nie jest już tak lekka i potoczysta. Parokrotnie potyka się o sprzeczności  i wykoślawia gramatycznie. Pomimo kilku zaskakujących rozwiązań fabularnych, jest bardzo przewidywalna. Irytuje niezbyt długimi, ale licznymi dialogami, w których rozmówcy wzdychając ze smutkiem, pełni złości albo żalu wypowiadają nawzajem swoje imiona i milkną. Przez powieść dosłownie przelatuje się, by tylko poznać dalsze losy bohaterów. Miejmy nadzieję, że finałowy tom trylogii będzie równie dobry, jak pierwszy, bo szkoda byłoby zmarnować fantastyczną historię.

Wydawnictwo Muza, 2019


(Visited 55 times, 1 visits today)