Wielu autorów

Dziewięć opowiadań z obłędem w tle

Nasza znajomość literatury rosyjskiej jest dzisiaj znikoma. Większość z nas zatrzymała się na Zbrodni i Karze, Wojnie i Pokoju ewentualnie Braciach Karamazow. Ci bardziej zaznajomieni z literaturą fantasy i SciFi, znają zapewne kilka nazwisk, Bułyczow czy Łukjanienko. To bardzo, bardzo mało. Sami klasycy lub literatura dla wąskiego grona czytelników. Być może to efekt niechęci do wszystkiego, co rosyjskie, która tkwi w nas gdzieś głęboko i jest przekazywana kolejnym pokoleniom. Mało wydaje się rosyjskich autorów, a jeśli już, to najczęściej reportaże. A przecież jest wielu współczesnych autorów, którzy zasługują na to, by poświęcić im odrobinę uwagi.

Dziewięć opowiadań z obłędem w tle  to antologia współczesnej prozy rosyjskiej, która wymyka się wszelkim próbom zaszufladkowania i na ile to możliwe odcina się od wielkiej, klasycznej rosyjskiej powieści. Nie jest możliwe całkowite porzucenie tego historycznego i literackiego bagażu i stworzenie czegoś, co miałoby jakąś wartość. A więc autorzy tego tomiku, w większości kobiety, eksperymentują, łącząc stare z nowym, w różnych proporcjach.

Opowiadania są bardzo różnorodne. Mamy tu więc trochę fantastyki połączonej z legendą i wierzeniami w opowiadaniu Cześć, stary! Przebija się przez nie wspomniany już Kir Bułyczow, i jest najmroczniejsze spośród tych dziewięciu opowiadań. Być może dla tego najbardziej zapada w pamięć. Jest wariacja na temat Dostojewskiego i jego najsłynniejszej powieści. Trochę realizmu magicznego, prozy obyczajowej i psychologicznej.

Każde z opowiadań zaskakuje puentą, ale i prowadzeniem narracji. Może najmniej oryginalne są te otwierające i zamykające zbiór. Zabawa w śnieżki to smutna opowieść o uczuciu rozkwitającym między dorosłą kobietą i nastolatką, które nie ma szans się rozwinąć. Wątek LGBTQ w takiej postaci jest już dla nas, zachodnich czytelników, dość mocno spowszedniały, ale dla Rosjan, gdzie temat osób o odmiennej orientacji w ogóle nie istnieje, już niekoniecznie. Nie mniej jednak jest to piękny literacko tekst, bardzo plastyczny i klimatyczny.

Przepiórka zaś, ostatnie z tych dziewięciu opowiadań, rozgrywające się w czasach i scenerii, jakie możemy kojarzyć z Anny Kareniny czy Wojny i Pokoju, pozostawia nas w lekkiej konsternacji. Rzecz dzieje się gdzieś w dziewiętnastym wieku, w wiejskiej posiadłości pewnego księcia, a fabuła skupia się na tym, że uprzedzenia i zabobony mogą zaszkodzić zdrowiu, a nawet zabić. Niegłupie to, ale za namową jednego z bohaterów, pozostali przestają czytać, co w efekcie prowadzi przecież do zawężenia horyzontów.

Treści pozostałych opowiadań nie zdradzę. Najlepiej sprawdzić samemu, o czym i jak piszą współcześni rosyjscy pisarze. Przekonasz się, że wbrew powszechnej i modnej opinii, świat wcale nie jest globalną wioską. Nie wszystko, wszędzie wygląda tak samo. Współczesna Rosja aż tak bardzo nie różni się od tej z czasów radzieckich, a mimo wielu różnic odnajdziemy w tych utworach także sporo z naszej codzienności. A może odnajdziesz w tych opowiadaniach coś zupełnie innego?

Centrum Polsko-Rosyjskiego Dialogu i Porozumienia, 2020

(Visited 394 times, 1 visits today)

2 osoby skomentowały “„Dziewięć opowiadań z obłędem w tle” – recenzja

  1. Aż tak źle nie jest, na studiach czytałem zbiór opowiadań fantasy WILCZA KREW, SMOCZY OGIEŃ, polecam zwłaszcza smutne opowiadanie MOTYL I BAZYLISZEK:)

    A co do polecanego przez Ciebie opowiadania: kupiłeś mnie Kirem Bułyczowem:)

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.