Egzorcyzmy ghostwritera

Kim jest Ghostwriter? Kimś, komu płacimy za napisanie za nas książki, artykułu, pracy naukowej, a nawet tekstu piosenki czy przemówienia. Najczęściej postać Ghostwritera jest kojarzona z celebrytami i ich autobiografiami, które poprawiają i piszą w ich imieniu, na podstawie umowy. Bycie takim duchem często ma miejsce również na uczelniach wyższych, przeważnie studentom, młodym doktorantom.

 

Ghostwriting ma wiele odmian i twarzy. Osoba pisząca lub redagująca czyjeś przemówienie, to speechwriters. W przypadku prac badawczych i naukowych, gdzie klasyczny ghostwriting oficjalnie nie występuje, spotyka się takie oto jego formy ghost authorshiphonorary authorship lub guest authorship.  Honorary autorship polega na tym, że wśród autorów są wymieniane osoby, których wkład pracy był znikomy, albo są powiązane z publikacją jedynie drogą służbową, na przykład jako kierownik placówki. Guest autorship dotyczy kolejności wymieniania autorów, niezgodnej z ich pracą nad książką czy w procesie badawczym. Prawidłowo wygląda to tak, że pierwszeństwo ma ten spośród autorów, który najwięcej się napracował. Ghost autorship dotyczy przede wszystkim studentów i doktorantów, których udział w powstaniu pracy naukowej był niewielki. Nie wymienia się ich jako współautorów, ale umieszcza się specjalne podziękowania na końcu książki.

Tak to wygląda w teorii. W praktyce jest zupełnie inaczej. W trakcie studiów, na zaliczenie jednego z przedmiotów, każdy z nas musiał odszukać jak najwięcej książek i artykułów dotyczących jednego z haseł rzuconych przez wykładowcę. Efekty naszych poszukiwań miały być spisane na osobnych fiszkach, w postaci prawidłowego opisu bibliograficznego, gotowego do skopiowania i wklejenia do bibliografii załącznikowej. Wszystkie fiszki przejął wykładowca. Do czego je wykorzystał? Można się tylko domyślać.

Powszechnie z ghostwritingiem utożsamiany jest copywriting, i to przez samych zainteresowanych,  czyli copywriterów, którzy często w ramach swoich usług oferują również napisanie za kogoś na przykład pracy magisterskiej. W przypadku pisania na zlecenie tekstu reklamowego lub innego artykułu, podpisując umowę nie przekazujemy praw autorskich,  to znaczy nie przestajemy być autorem przedmiotowego tekstu, co w Polsce jest niezgodne z przepisami, a jedynie majątkowe prawa autorskie.

Skąd się bierze ghostwriting?  Najprawdopodobniej z faktu, iż współcześni pisarze i dziennikarze to bardzo hermetyczna grupa, do której trudno jest się dostać, a jeszcze ciężej przebić. Wydawcy z niechęcią traktują debiutujących, albo słabo znanych autorów, nawet jeśli przychodzą do nich z czymś naprawdę dobrym. Korzystniejsze dla nich jest wydanie biografii kogoś znanego i popularnego. Za coś trzeba żyć, opłacić rachunki, kupić kurtkę dziecku, posłać na wakacje, więc chcąc nie chcąc, taki mało znany pisarz zasiada do komputera, by napisać „autobiografię” popularnej telewizyjnej mordeczki, nierzadko upiększając ją, czyniąc życie swojego bohatera bardziej atrakcyjnym niż było w rzeczywistości. I nie jest to zadanie łatwe. Wymaga niezwykłej precyzji, umiejętności lawirowania, gdyż zadowolić trzeba zarówno bohatera, jak i wydawnictwo.

Średnio taki pisarz – duch, po polsku zwany „murzynem”, na pisaniu za kogoś zarabia od 150 do 300 złotych za stronę. Majątku się na tym nie zrobi, ale zawsze to dodatkowy, spory zastrzyk gotówki. Jak twierdzi Iza Michalewicz, ani ona, ani nikt spośród jej piszących zawodowo znajomych, nie podejmuje się takich zleceń, słusznie argumentując że nikt, kto napracował się zbierając materiał, a potem pisząc, nie chce by śmietankę spijał za niego ktoś inny. Reporterka uważa też, że w Polsce jest to raczej rzadkość. (za: http://www.polskatimes.pl/magazyny/magazyn-polski/a/ghostwriter-czyli-pisarz-na-zlecenie-jak-autorzywidma-pracuja-w-polsce,12401430/).

Czy faktycznie tak jest? Jako ghostwriter ujawnił się swego czasu Przemysław Ćwikliński. Zajmuje się tym od przeszło 20 lat, i jest autorem około 30 książek, w tym między innymi biografii Andrzeja Leppera i Krzysztofa Pendereckiego (za: http://kultura.dziennik.pl/ksiazki/artykuly/443608,ghostwriter-ujawnia-kulisy-zawodu-pisal-ksiazke-leppera-pendereckiego.html). W latach 90-ych ubiegłego wieku, istniały całe grupy autorów – duchów, zatrudnianych przez wydawnictwa. Biografie Adama Małysza i Aleksandra Kwaśniewskiego, napisali wynajęci autorzy, a światowy bestseller Lecha Wałęsy, Droga nadziei, za byłego prezydenta napisali Andrzej Drzycimski i Adam Kinaszewski (za: http://www.pomorska.pl/strefa-biznesu/pieniadze/a/polscy-ghost-writerzy-kto-u-nich-zamawia-i-ile-im-placa,10271100/).

Jak to wygląda dzisiaj? Z pewnością jest bardziej zakamuflowane niż kiedyś, ale rzadkością raczej nie jest. Na półkach księgarń pojawiają się coraz to nowsze książki autorstwa znanych celebrytów. Poradniki, książki pseudo psychologiczne, podróżnicze, a także powieści. Owi autorzy królują również na targach książek. Bądźmy szczerzy. Nie każdy ma talent do pisania, nawet jeśli fenomenalnie zapowiada pogodę, tańczy, lub śpiewa. Ktoś więc pomaga im w „pisaniu” autobiografii. Madeleine Morel, agentka literacka współpracująca właśnie z ghostwriterami, twierdzi że około 70% tytułów z list bestsellerów, to właśnie książki napisane przez nich (http://booklips.pl/newsy/agentka-literacka-ghostwriterow-twierdzi-prawdopodobnie-70-ksiazek-na-listach-bestsellerow-napisali-ghostwriterzy/). Czy to dobrze, czy źle? Każdy musi ocenić sam, czy chce być nabierany, wierząc w to, że jeden człowiek jest w stanie napisać i wydać, sześć książek rocznie, aktywnie uczestnicząc w ich promocji i jeżdżąc między spotkaniami z czytelnikami.

 


(Visited 114 times, 1 visits today)