Harry Harrison

Planeta śmierci

Harry Harrison, amerykański pisarz tworzący w nurcie science fiction zaangażowanej społecznie, jeden z „ojców założycieli” gatunku, rysownik komiksów, redaktor i aktywny działacz fandomu. Obdarzony przenikliwym, ostrym jak brzytwa umysłem, oraz inteligentnym, wysmakowanym poczuciem humoru. W swoje twórczości opisywał nie tylko fantastyczne, kosmiczne światy, ale propagował również konkretne wzorce moralne. Bardzo ciepło wspominany przez kolegów pisarzy, zmarł w 2012 roku. Najbardziej znany jest jako autor powieści „Bill, bohater Galaktyki”, „Stalowy Szczur” oraz Planety śmierci

Planeta śmierci to pierwszy tom wydanej kilka lat temu serii Galaktyka Gutenberga, prezentującej słabo, albo w ogóle nie znaną literaturę SciFi. Z pewnością wybór akurat tego tytułu na otwarcie cyklu, nie był przypadkowy. Planeta śmierci to powieść, która niedługo skończy sześćdziesiąt lat, ale wciąż pozostaje aktualna.

Pokrótce jest to opowieść o przygodach Jasona dinAlt-a, międzygwiezdnego wagabundy, obdarzonego  zdolnościami psi, który na skutek zrządzenia losu trafia na odległą planetę Pyrrus. Jej mieszkańcy od kilku stuleci toczą niekończącą się wojnę ze wszystkim co żyje, bowiem nawet najzwyklejsze źdźbło trawy chce zabić mieszkańców planety, a Pyrrusanom przeciwna jest również zmienna pogoda. Na miejscu okazuje się że wersja wydarzeń, jaką Jasonowi przedstawił Kerk, nieformalny przywódca Pyrrusan, nie jest do końca prawdziwa, a rzeczywistość zaskoczy nawet najstarszych tubylców.

Pierwsze co rzuca się w oczy w Planecie śmierci, co aż krzyczy do czytelnika, to wyraźne inspiracje rzeczywistością lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku, ale nie tylko. Wojna jaką toczą Kerk i jego podwładni, jednoznacznie kojarzy się z Zimną Wojną, a jeszcze bardziej z Wojną Wietnamską. Dżungla porastająca Pyrrus, trudne i zmienne warunki pogodowe, oraz wszelkie możliwe, formy życia czyhające na człowieka, bardzo pasują do obrazów znanych z filmów przedstawiających ten jakże krwawy konflikt. Dzięki temu planeta stworzona przez Harrego Harrisona bardzo przypomina Australię, o której mówiło się, i mówi, że jest najbardziej niebezpiecznym kontynentem na Ziemi. Być może nawet to właśnie on była inspiracją dla pisarza. Zimną Wojnę natomiast przywodzi na myśl chora ideologia, jaką skażeni są Pyrrusanie. Ta zawziętość, rozkosz zabijania, przekonanie o własnej nieomylności a także o tym że kto nie jest z nami, jest przeciwko nam.  W powieści znajdziemy też kilka rozwiązań, po które sięgnęli późniejsi twórcy, jak na przykład modyfikacje ciała jakim poddani zostali bohaterowie „Wojny starego człowieka” Johna Scalzi, czy nawet syntetyczne pożywienie, i życie pędzone w bezpiecznej izolacji hermetycznych pomieszczeń w „Seksmisji”.

Ta prosta w sumie historia kryje w sobie dużo głębsze przesłanie, które dziś na nowo nabiera znaczenia i wagi. Mowa o uczuciach i emocjach jakie wysyłamy w świat, tych dobrych jak i złych. Każdy emocjonalny impuls, który wychodzi od nas, wróci ze zdwojoną mocą. W przypadku Pyrrusan jest nim strach połączony z agresją, które to kierowane, zupełnie nieświadomie, wobec tamtejszej fauny i flory, wraca ze straszliwą, niszczycielską siłą. To zaś wywołuje większy strach, nienawiść i chęć mordu, a dalej, w odpowiedzi kolejną falę zwierzęcej agresji. I tak w kółko. Spirala śmierci, którą raz rozpoczętą, trudno zatrzymać. Przede wszystkim z winy ludzi, którzy zaślepieni, ogłupiali nie zdają sobie sprawy, że sami kręcą na siebie bat. Harrison pisze o rzeczach oczywistych, ale dla wielu niestety kompletnie obcych. Najważniejsze jest wzajemne zrozumienie, wrażliwość, empatia i otwarty umysł. Planeta śmierci, choć ma już sporo na karku, ani trochę nie trąci myszką. To prawdziwa klasyka literatury science ficiton, którą powinien znać każdy miłośnik gatunku. 

Agencja „Solaris”, seria „Galaktyka Gutenberga”, 2013


(Visited 95 times, 1 visits today)