James Baldwin

Gdyby ulica Beale umiała mówić

Gdyby ulica Beale umiała mówić jest historią miłosną, opowiedzianą z punktu widzenia młodej dziewczyny, Tish, której chłopak trafia do więzienia. Narratorka opowiada o ich pierwszym spotkaniu w dzieciństwie, o tym, jak narodziła się między nimi przyjaźń, a potem miłość. O jego rodzicach, swojej rodzinie, mieszając te historie z bieżącymi wydarzeniami.

Fakt, że Baldwin powierzył narrację bohaterce, sprawia pewne trudności w odbiorze powieści. Nie chodzi tylko o lekką infantylność i czułostkowość, ale przede wszystkim o brak wiarygodności. Pisanie jako kobieta, gdy jest się mężczyzną, i jako mężczyzna, gdy jest się kobietą, jest bardzo trudne. Niewielu autorom udaje się wejść bezbłędnie w rolę osoby przeciwnej płci. Baldwinowi nie do końca się to udało.

Z czasem jednak przestaje się to zauważać. Sama historia uczucia łączącego tę dwójkę i problemów, jakie napotykają w Ameryce lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku, nie budzi aż takiego zainteresowania, jak to, co kryje się na drugim planie. Jest to bowiem opowieść o niechęci i prześladowaniach na tle rasowym. Kolejna, ale dotykająca tego trudnego tematu z nieco innej strony. Bohaterowie Baldwina żyją według schematu. Bieda i ograniczenia związane z ich pochodzeniem, rasą, prowadzą do tego, że prędzej czy później, choćby w minimalnym stopniu, prawo zostaje złamane. Skutkuje to następnymi ograniczeniami i coraz bardziej oddalającą się możliwością odmiany swojego losu i zaoferowania kolejnym pokoleniom lepszego życia.

Baldwin pisze bardzo krytycznie o Ameryce i Amerykanach. Po trosze nawiązuje do słynnego musicalu West Side Story. Akcja powieści rozgrywa się mniej więcej w tym samym czasie i w zbliżonych realiach. Rodzina Tish to Afroamerykanie, natomiast Fonny jest Portorykańczykiem. Na przykładzie tych dwu rodzin widać jak podziały i niechęć wobec siebie mogą zalęgnąć się także wśród osób o innym niż biały kolorze skóry. Nowy Jork natomiast, ta cudowna metropolia, dla wielu niedoścignione marzenia, jest dla autora potwornie brzydkim i śmierdzącym miastem.

I to w zasadzie jedyne zalety powieści  Jamesa Baldwina. Dodajmy do tego jeszcze plastyczność narracji, która sprawa że, Gdyby ulica Beale umiała mówić jest gotowym materiałem na film. I w takiej postaci opowieść o Tish i Fonnym wydaje się przystępniejszą.

Wydawnictwo Znak, 2019

Za możliwość przeczytania książki dziękuję:


(Visited 123 times, 1 visits today)