Higiena czytania

Przez kilka miesięcy należałem do pewnej czytelniczej grupy na Facebooku. Jej członkowie mieli za zadanie przeczytać w danym roku co najmniej 52 książki, czyli jedną na tydzień. O swoich dokonaniach na tym polu dzielili się na forum grupy. Pomijając fakt że niektórzy wstydzili się przed swoimi znajomymi tego że czytają książki i należą do takiej grupy, o czym pisali wprost, prosząc moderatora o zmianę ustawień, by ich posty nie były powszechnie widoczne, wszystko było ok.

 Można było podyskutować o książkach i autorach. Pech chciał że nadeszła premier ekranizacji „Greya”, i nagle 90 procent wpisów traktowała o tych pseudo erotycznych wypocinach, wywołując nieustające awantury i kłótnie. Nie można było bowiem wypowiedzieć się krytycznie o tych „książkach”, gdyż delikwent zaraz obrywał wirtualnymi torebkami wypchanymi po brzegi podobnymi szmatławcami. Taki zamykanie ust wywołuje oczywiście frustrację, a co za tym idzie grzeczne krytyczne wypowiedzi zmieniały się w coraz bardziej chamskie i niegrzeczne. Taka greyowa kula śnieżna. A człowiek tylko zastanawia się, gdzie ta higiena czytania?

Oczywiście można przejść nad tym do porządku dziennego, nie zwracać uwagi na to że twój profil na Facebooku co chwila informuje o nowym wpisie i komentarzu w sprawie, lekceważyć obraźliwe opinie na twój temat, wypisywane przez sfrustrowane kobietki. Nóż w mojej kieszeni otwierał się niestety za każdym razem gdy kolejna zafascynowana fanka grafomanii  wspominała o drugim i trzecim dnie tych powiastek, albo stwierdzała że nieważne co kto czyta, ważne że w ogóle czyta.
Większej głupoty nigdy nie słyszałem. Równie dobrze można by powiedzieć, nie ważne co się je, ważne że się je. Jeśli napychamy sobie żołądki fastfoodowym żarciem, jemy coś zepsutego albo ciężko strawnego, to daleko na takim paliwie nie zajedziemy. Identycznie sprawa ma się z czytaniem i z czymś co nazywam higieną czytania. Nasze wybory czytelnicze świadczą o naszej inteligencji, rozwoju duchowym, kształtują światopogląd i poszerzają słownictwo. Zatem ważne jest to co się czyta. Dbajmy więc o higienę czytania. Nie kalajmy umysłów kiepsko napisaną literaturą schodów kuchennych, a jeśli czytamy coś lekkiego, dla relaksu i zabawy, to wyborów dokonujmy z głową. Nie zawsze (a właściwie bardzo rzadko) bestselery Empiku są warte uwagi. Warto zadać sobie czasem trochę trudu i wejść głębiej do księgarni, podejść do półek, wokół których nie zbiera się tłum. I przede wszystkim czytać nie dla tego że jest to modne, by twoje zdjęcie znalazło się na stronie o przystojniakach czytających książki, ale dla tego że czujesz taką potrzebę.

(Visited 58 times, 1 visits today)