Historia ekslibrisu

Powszechnie uważa się, że znaki własnościowe w książkach, czyli ekslibrisy, pojawiły się wraz z przyjęciem przez książkę formy kodeksu. Inne źródła mówią o tym, że ekslibris narodził się wraz z wynalazkiem druku przez Gutenberga. Biorąc pod uwagę fakt, iż druk został wynaleziony dużo wcześniej w Chinach, słuszniejsze byłoby stwierdzenie, że ekslibris to efekt upowszechnienia druku i słowa pisanego. To jednak też nie jest do końca prawdą.

Aby odkryć prawdziwe korzenie tej sztuki, musimy cofnąć się do starożytnego Egiptu. Pierwsze znaki własnościowe były już wtedy używane przez władców. Archeolodzy odnaleźli tam zbiór cegiełek pokrytych hieroglif należących do Amenhotepa IV, męża Nefretete, który swoje zwoje papirusowe oznaczał informacją o ich właścicielu. Z pewnością był to protoplasta dzisiejszych ekslibrisów, jednakże bardzo różnił się od tego, co dzisiaj znanym pod tą nazwą.

Musiało upłynąć wiele stuleci by sposób oznaczania własności danego tekstu zbliżył się do współczesnego ekslibrisu. Było to jeszcze na długo przed tym, jak Gutenberg skonstruował maszynę drukarską, w czasach książek rękopiśmiennych. Na marginesie pierwszej strony księgi malowano herb właściciela, a znak taki określa się dzisiaj jako protoekslibris. Jedne z najstarszych tego typu oznaczeń można znaleźć na kartach Biblii Jarosława ze Skotnik, arcybiskupa gnieźnieńskiego, i pochodzą z 1373 roku. Zwyczaj umieszczania herbu w należących do niego księgach miał także Jan Długosz.

Klasyczny ekslibris, spełniający dzisiejsze kryteria, jest związany ze słynnym wynalazkiem Gutenberga. Mniej więcej w tym samym czasie, czyli w okolicach 1450 roku, pojawiają się oznaczenia własności w formie naklejanej karteczki z odbitką drzeworytu. Tekst informował o tym, kto jest właścicielem, oraz o możliwych konsekwencjach zniszczenia czy kradzieży. Często były to teksty dowcipne, jak w przypadku ekslibrisu Johannesa Knabensberga, zwanego również Hansem Iglerem, który wykorzystał grę słów związaną ze swoim przydomkiem. Jego ekslibris ostrzegał: Hanns Igler das dich ein Igel kuss – Iglasty Hans ostrzega, że może cię pocałować jeż.

 

Z czasem ekslibrisy stały się istotną częścią książek, zwłaszcza inkunabułów, czyli pierwszych książek drukowanych, wzorowanych na księgach rękopiśmiennych. Były to coraz piękniejsze, przemyślane małe dzieła sztuki, których zadaniem nie było już tylko informowanie o tym, do czyjej biblioteki należy dany kodeks.

Popularne wśród możnych panów i władców było wytłaczanie znaków własnościowych na skórzanych okładzinach, czyli supersklibrisu. Robiono to za pomocą specjalnie przygotowanego metalowego tłoku. Tłoczenia te były bezbarwne, kolorowe lub pozłacane. Taki superkslibris posiadał między innymi Kazimierz Wielki. Największą popularność superkslibrisy zyskały w wieku szesnastym. Powielane za pomocą pras drukarskich książki kupowano bez opraw. Nabywca zlecał potem zrobienie oprawy razem z superkslibrisem.
Wraz z rozwojem sztuki drukarskiej i wzrostem nakładów, książki zyskały własne okładki. Superkslibrisy i wykonywane na zamówienie oprawy stały się zbyt drogie. Zaczęto stosować ekslibrisy wklejane do książek, często również robionych na zamówienie. Bardziej szlachetna i oryginalna forma znakowania książek powoli odchodziła w zapomnienie, by całkowicie zniknąć w wieku dziewiętnastym.

Na przełomie wieków piętnastego i szesnastego, niekwestionowanym mistrzem sztuki typograficznej był Albrecht Dürer. Stworzył wiele drzeworytowych i miedziorytowych ilustracji do ksiąg. Jako pierwszy zastosował akwafortę do wykonania kilkudziesięciu ekslibrisów. Mniej więcej w tym czasie narodził się ekslibris właściwy. Był ryty w drewnianym klocku, następnie odbijany na kartkach papieru, ręcznie kolorowany i wklejany na wewnętrznej stronie przedniej okładki.

Jedne z najstarszych zachowanych ekslibrisów właściwych pochodzą z Francji, z lat dwudziestych szesnastego stulecia. Stamtąd też pochodzi dzisiejsza nazwa książkowych znaków własnościowych (łac. ex libris – z książek). Do końca wieku szesnastego oznaczanie własności książek za pomocą specjalnie przygotowanych grafik, było już znane i praktykowane w całej Europie. Stąd zwyczaj ten powędrował za oceany, między innymi do Ameryki, gdzie najstarszych przejawów tej sztuki można szukać dopiero pod koniec siedemnastego wieku. Był to prawdziwy złoty wiek dla ekslibrisu. Te najlepsze, dobrze przemyślane i przygotowane z największą starannością nawiązywały do jego posiadacza, nazwiska, osobowości, charakteru a nawet istotnych wydarzeń z życia. Taki znak własnościowy wiele mówił o człowieku.

Kolejne usprawnienia w sztuce drukarskiej, doprowadziły do przemysłowej produkcji książek i odebrały sporo artyzmu ekslibrisom. Coraz częściej były to masowo drukowane wklejki umieszczane w kolejnych egzemplarz książki. Wiek dziewiętnasty i rewolucja przemysłowa nie pozostały bez wpływu także na tę sferę ludzkiej działalności. Ekslibris został sprowadzony do przystawienia pieczątki za pomocą wcześniej przygotowanego stempla, produkowanego w ilościach hurtowych.

Ze zjawiskiem tym walczyli artyści przełomu wieków dziewiętnastego i dwudziestego. Polska sztuka ekslibrisu wiele zawdzięcza pismu Chimera i ludziom z nim związanym. To na łamach tego pisma przywracano artystyczne podejście do znaków własnościowych. Ekslibrisy tworzyli między innymi Stanisław Wyspiański, Józef Mehoffer i Edward Okuń.

Mimo trudnych warunków dla kultury w czasach PRL-u, książkowy znak własnościowy w Polsce przetrwał. Dzięki takim artystom jak Eugeniusz Get Stankiewicz, stał się obiektem kolekcjonerskim. Dzisiaj wciąż istnieje, chociaż spotyka się go coraz rzadziej. Przybiera też różnorodne formy, od zwykłego podpisu właściciela na jednej z pierwszych stron, przez ręcznie wykonywane rysunki i projekty komputerowe, na pieczątkach robionych na zamówienie skończywszy. Ciekawostką jest, że jeśli mówimy bądź piszemy o nich, posługujemy się jednym słowem. Natomiast w samym ekslibrisie stosuje się pisownię oddzielną, czyli ex libris.


(Visited 133 times, 1 visits today)