Emily Fridlund

Historia wilków

Historia wilków to opowieść o okaleczonej emocjonalnie, nastoletniej Madeline, zwanej też Lindą. Temat dosyć trudny, gdyż pisząc o kimś takim, łatwo jest popaść w uczuciową pustkę, w rezultacie przelewając na papier jedynie puste słowa.

Historia wilków w 2017 roku znalazła się w finale Bookera. Co sprawiło, że w oczach kapituły zasłużyła na takie wyróżnienie, że dotarła tak daleko w tym prestiżowym konkursie? Odpowiedzi na te pytania nie poznamy do końca lektury.

Debiutancka powieść Emily Fridlund jest tak bardzo stereotypowa, że można odnieść wrażenie, iż napisano ją jako pracę zaliczeniową kursu pisania powieści. Autorka otrzymała wytyczne dotyczące elementów, które powinny znaleźć się w książce, i ściśle się tej listy trzymała.

Mała, zamknięta społeczność na odludziu. Outsiderzy z nastoletnią córką odrzuconą przez rówieśników. Szkolna piękność i nowy nauczyciel oraz sex afera z nimi w roli głównej. Nowi sąsiedzi i fascynacja nimi.  Wszystkoto to stanowi fundament amerykańskiej literatury, tak często, w mniej lub bardziej zmodyfikowanej formie występujący w setkach amerykańskich powieści.

Główny wątek dotyczy Lindy i jej relacji z rodzicami oraz trzyosobową rodziną z sąsiedztwa. Dziewczyna jest spragniona ciepła rodzinnego i bliskości, których nie zaznała, więc lgnie do nowych sąsiadów, którzy okazują jej zainteresowanie, którym jest potrzebna. Od początku wiemy jednak, że źle się to skończy, a co dokładnie się wydarzy, autorka zdradza już w połowie książki. Czytelnikowi pozostaje potem jedynie przyglądać się temu, jak do tego doszło. A nie jest to łatwe zadanie, gdyż powieść dosłownie puchnie od zbędnych, przegadanych scen.

Emily Fridlund pisząc Historię wilków, niestety podążyła złą ścieżką. Początkowe zainteresowanie szybko znika. Powieść napisana jest beznamiętnie, bez polotu, oryginalności i tego czegoś, co w czytelniku wzbudzi jakiekolwiek uczucia, czy to będzie zachwyt, czy niechęć. Historia wilków jest zwyczajnie nudna, nijaka. Bohaterowie płascy, choć autorka próbuje dodać im głębi, zwłaszcza Lindzie, zupełnie niepotrzebnie ukazując bohaterkę także jako dziecko i dorosłą kobietę. Ciężar opowieści zatraca się gdzieś w tym wszystkim. Długo się ją czyta, ale szybko się o niej zapomina.

Editio, 2019


(Visited 63 times, 3 visits today)