Joanna Kulmowa, Wisława Szymborska

Tak wygląda prawdziwa poetka, podciągnij się! Listy

W czasach krótkich wiadomości tekstowych, maili składających się z emotikonek i zimnych, bezosobowych pism urzędowych, zwyczaj pisania listów jest w zaniku. Pewną próbą ratowania tej tradycji jest zabawa w postcrossing. Bardzo to jest fajne, ale najczęściej za ładną pocztówką i znaczkiem nie idzie nic więcej. Czasem jest to tylko zdawkowe „Happy Postcrossing”, albo tylko indywidualny numer wysłanej kartki. Czy ktoś jeszcze uprawia sztukę epistolografii?

Pierwsze strony, lub raczej powinno się napisać pierwsze odkrytki, listy, wzbudzają w czytelniku zachwyt. Pisać tak pięknie i poetycko, a zarazem tak zwyczajnie, z poczuciem humoru ukrywającym niejedno, z dystansem do siebie, a przede wszystkim z klasą i zrozumieniem gdzie leży nieprzekraczalna granica, potrafi tylko prawdziwy mistrz słowa. Listy SzymborskiejKulmowej nie tylko uczą nas, ubogich pod tym względem ludzi dwudziestego pierwszego wieku, jak powinno się pisać listy. Udowadniają też, że to najprawdziwsza sztuka, literatura wysokich lotów.

W jednym z wierszy Wisława Szymborska napisała, że jej ciało jest niezakorzenione. To nie prawda. Ukorzeniło się, wrosło głęboko w kulturę, nasiąkło jej sokami. I to samo tyczy się Joanny Kulmowej. Ich korespondencja obfituje w nawiązania i anegdoty dotyczące szeroko pojętej kultury i jej wytworów. Towarzyszy im radość odczuwana przez czytelnika, gdy którąś z tych dygresji rozumie bez uciekania się do przypisów.

Chociaż obie poetki w swych listach nie zdradzają zbyt wielu szczegółów prywatnego życia, czytając Tak wygląda prawdziwa poetka, można poczuć się jak podglądacz. Przynajmniej na początku. Wkraczamy w ich intymny świat, a także świat prawdziwej intelektualnej elity. Na chwilę stajemy się częścią literackiego życia drugiej połowy dwudziestego wieku.

Ta podróż w czasie i możliwość zobaczenia obu Pań w zupełnie innym, nowym świetle, nie pozwala oderwać się od lektury. Najbardziej fascynuje w tym zbiorze postać Joanny Kulmowej, bardzo wrażliwej i wszechstronnej artystki, dziś zapomnianej. A także niezwykła więź, przez dekady łącząca obie poetessy.

Książek takich jak ta, nie można oceniać czy krytykować. Można się nad nimi zadumać, zdziwić się tak znikomą obecnością Nobla Wisławy i życzyć sobie nawzajem takich listów, otrzymywanych od takich przyjaciół.

Znak, 2019

Za możliwość przeczytania książki dziękuję:


(Visited 48 times, 3 visits today)