John Galsworthy

Saga rodu Forsyte'ów

Pisanie o tej powieści rzece przypomina wspinaczkę na K2 albo inny z morderczych szczytów, i trochę się tego obawiam, ale do odważnych świat należy. Trudno jest mierzyć się z dziełem które napisano prawie 100 lat temu, a które opowiada o jeszcze starszych czasach. Chociaż mój nauczyciel historii z liceum, którego nikt nie lubił, tylko lizusy udawały że jest inaczej, i którego serdecznie nie pozdrawiam, twierdził że to grafomania i literatura schodów kuchennych. Nigdy w niczym się z nim nie zgadzałem, a w szczególności w tym punkcie.

Jak sam tytuł wskazuje, jest to saga rodzinna, jeden z moich ulubionych gatunków literackich. Trzy tomowa Saga rodu Forsyte’ów, opowiadająca o losach zamożnej londyńskiej rodziny na przestrzeni kilku dekad, to zaledwie część wielkiego cyklu, w którego skład wchodzi jeszcze trzy tomowy Koniec rozdziału, zbiór opowiadań Na giełdzie Forsyte’ów oraz również trzy tomowa Nowoczesna komedia. Ten ostatni cykl jest luźno powiązany z pozostałymi tytułami poprzez kilka głównych postaci z poprzednich części, które tutaj przewijają się na dalszym planie. W sumie ponad 100 lat historii. Przyznać trzeba że niezwykle fascynującej historii, która urzeka na kilku płaszczyznach.
Przede wszystkim wątek główny, czyli familia Forsyte’ów. Budowa wielkiej fortuny i rozrastająca się z każdym pokoleniem rodzina. Przyjaźnie, miłości małe i duże, zatargi, zdrady i sekrety, ale też wielka siła rodziny. Z rodziną najlepiej wychodzi się na zdjęciach, ale nie zawsze tak bywa. Czasem bliscy są nimi naprawdę i można na nich liczyć w ciężkich chwilach, nawet jeśli wcześniej samemu się ich zawiodło. Zabawnie jest obserwować podskakujące małe dziewczynki, przeradzające się w szalejące na przyjęciach podlotki, a potem stateczne matrony.

Oprócz tego mamy tutaj do czynienia z fantastycznym studium epoki która przeminęła bezpowrotnie. Opisy przyjęć, spotkań towarzyskich, zabaw, zwyczajów i zachowań. W każdym niemal zdaniu czuć wielki sentyment autora do świata dam i dżentelmenów, spacerów, powozów, aut przypominających karety, pięknych sukien i eleganckich fraków, który był jego teraźniejszością i nagle okazało się że nic już prawie z niego nie pozostało. Galsworthy pochwala to co piękne, honor, zasady moralne,  życie bliższe naturze i drugiemu człowiekowi. Nie szczędzi też słów krytyki wobec klasy społecznej do której należą jego bohaterowie, i z której sam się wywodzi. Im bliżej końca i czasów nam współczesnych, lat 20-ych i 30-ych XX wieku, tym więcej niestety krytycyzmu.

Cykl doczekał się kilku ekranizacji. Pierwsza z nich, That Forsyte Woman z 1949 roku, skupia się tylko na niewielkim fragmencie, wątku nieszczęśliwej miłości Soames’a Forstye i jego żony Irene. W 1967 roku nakręcono serial telewizyjny pod tytułem Saga rodu Forsyte’ów. Istny tasiemiec jak na tamte czasy, emitowany również w polskiej telewizji, tak jak i nowsza wersja z lat 2002 i 2003. Widziałem obydwa seriale i, chociaż ten nowy jest kolorowy i technicznie lepszy, nie może się równać ze starszą produkcją.
Najlepsza pozostaje i tak książka. Nie jest to jednak lektura łatwa, i nie przypadnie do gustu tym, którzy oczekują wartkiego tępa i nagłych zwrotów akcji. Czas, jak to czas, raz ciągnie się niemiłosiernie, a raz pędzi jak odrzutowiec, przynosząc kolejnym Forsyteom radości, smutki, dramaty i miłostki, przeplatane zwykłą codziennością. I właśnie dlatego tak bardzo lubię tę powieść.

  • Anonimowy

    Witaj Oczytany,
    Wyobraź sobie, że ja też przeczytałam Sagę jak i pozostałe części cyklu i też jestem amatorką takich historii, takich smaków, takiej atmosfery. I wcale nie uważam Soamesa'a Forsye'a za postać negatywną, jak sugerują niektórzy omawiający tę lekturę.. Chciałabym chociaż trochę tamtej epoki przenieść do naszych czasów.
    Drugą moją ulubioną lekturą, po którą niegdyś sięgałam w każde wakacje, jest powieść Marii Dąbrowskiej "Noce i Dnie". Może napiszesz coś na ten temat?
    Pozdrawiam – A-B-M-T

  • Anonimowy

    Soames nie jest postacią negatywną, no jak można? Nabroił, zgadza się, ale aż tak ostro nie można go oceniać. A poza tym Saga nie jest książką trudną, skąd ta opinia?

  • Nikt nie napisał że Soames jest postacią negatywną. Saga jest powieścią trudną z kilku powodów. Po pierwsze jest długa, a dla wielu osób, nawet tych czytających więcej niż jedną książkę rocznie, przeczytanie czegoś co ma więcej niż 200 stron stanowi często problem. Dla współczesnego czytelnika, który bywa mało wymagający, sama tematyka może być niestrawna, nie wspominając już o języku, który może wyszukany i archaiczny nie jest, ale dla czytelników książek typu 50 twarzy Greya będzie za trudny. Powieść nie epatuje przemocą, brzydkim słownictwem, skandalami i wulgarnymi scenami. Nie trzyma w napięciu od pierwszej do ostatniej sceny i nie ma w niej happy endów, a dzisiaj liczy się właśnie taka proza.