Artur Domosławski

Kapuściński Non-Fiction

Trudno jest pisać o książce takiej jak Kapuściniński Non-Fiction, o której to napisano już ho ho, i jeszcze trochę, czego dowód znajdziemy we wznowieniu głośnej biografii, uzupełnionej o przeszło 300 stron samych recenzji i omówień. Bez wątpienia jest to jedno z najważniejszych biograficznych i reporterskich dzieł ostatnich lat. Śmiem twierdzić że nie ma drugiej takiej pozycji w polskim reportażu. Domosławski wspiął się na wyżyny reporterskiego rzemiosła, nie tylko w dokładności, dociekliwości odkrywania faktów, i trzymania się ich, ale też wybierając taki a nie inny temat.

Ryszard Kapuściński był mistrzem Artura Domosławskiego, po części też chyba przyjacielem, co w przypadku Kapuścińskiego nigdy nie było pewne, a na pewno bliskim znajomym. Mierzenie się z życiem i twórczością osoby podziwianej, kochanej to nie lada wyzwanie. Zwłaszcza gdy bohaterem jest ktoś taki jak autor „Podróży z Herodotem”, człowiek który nie potrafił usiedzieć w jednym miejscu, pozostawiający ślady wszędzie tam gdzie był choćby na chwilę. Domosławski wykonał kawał dobrej, często z pewnością ciężkiej pracy, docierając śladem Kapuścińskiego do najodleglejszych zakątków jego życia.

Kapuściński Non-Fiction jest dla swojego bohatera tym, czym była II Wojna Światowa dla Cesarza Japonii. Hirohito utracił swoją boskość, a legenda Kapuścińskiego mocno wyblakła i skruszała. Domosławski rozprawia się z mitem najbardziej znanego polskiego reportera znacznie bardziej delikatnie. Przede wszystkim wchodząc w życie pisarza, zdejmuje buty.  Umiejętnie, trochę jakby ze wstydem, odsłania kolejne zasłony, skrywające prawdziwe oblicze tego, niewątpliwie wciąż wielkiego człowieka.

Łowca rewolucji, jakim był Kapuściński, pewny siebie, odważny i sympatyczny mężczyzna, w rzeczywistości był kimś zupełnie innym. Mocno zakompleksionym, niepewnym, łaknącym uznania i popularności, w wiecznym rozkroku, rzadko kiedy okazujący swoje prawdziwe emocje i myśli. Jednocześnie był pasjonatem, namiętnym człowiekiem, obok którego nie dało się przejść obojętnie. Kochało się go, albo nienawidziło. I to się nie zmieniło, dzięki niesamowitemu kunsztowi młodszego o pokolenie reportera. Domosławski bowiem, w przeciwieństwie do Kapuścińskiego, zachowuje obiektywizm. Nawet w chwilach gdy fakty czarno na białym świadczą przeciwko Kapuścińskiemu, ten stara się dotrzeć także na drugą stronę, spojrzeć na wydarzenie z innej perspektywy, dowiedzieć się jak dana sytuacja wyglądała w oczach jego przyjaciół i wrogów. Robi to, co nie udawało się Ryszardowi. Będąc obiektywnym, pozwala czytelnikowi podjąć samodzielną decyzję, tak jak gdyby byli naocznymi świadkami.

Biografia Kapuścińskiego to jedna z najważniejszych książek ostatnich dwóch dekad. Rozczarowanie i złość są nierozerwalną jej częścią. Dla wielu czytelników będzie to gwóźdź do trumny, w której spoczywa przygoda z pisarzem. To także kamień milowy polskiego reportażu, którego ponowne wydanie wstrzeliło się w najlepszy z możliwych momentów, gdy toczy się dyskusja na temat kondycji polskiej szkoły reportażu. Książka –rzeka , którą czyta się z bólem, ale i fascynacją, bowiem poznajemy nie tylko życie i kulisy pisarstwa Kapuścińskiego, ale także najnowszą historię prasy polskiej i dziennikarstwa. Burza, jaką wywołała, już co prawda ucichła, ale grzmoty będziemy słyszeć jeszcze bardzo długo.

Wielka Litera, 2017

Za możliwość przeczytania książki dziękuję:

 

  • Domosławski sprawił, że zrezygnowałam z uwielbienia Kapuścińskiego. 🙂 Uwielbienia, które wbiła mi do głowy pani profesor ucząca mnie reportażu na studiach, a prawda jest taka, że w reportażach Kapuścińskiego więcej było kłamstw i koloryzowania niż prawdy i faktów

    • Jakub Sobieralski

      Jak najbardziej. Masz rację. Ale to właśnie on otworzył Polakom umysły na świat poza naszymi granicami.