Krzysztof Varga

Dziennik Hipopotama

Dziennik Hipopotama to niemal dwa lata życia Krzysztofa Vargi. Nie jest to jednak zapis owych dni i miesięcy, do jakiego powszechnie sprowadza się wyobrażenie o pamiętnikarstwie czy spisywanie dziennika właśnie. Autor Sonnenberga nie dzieli się z nami szczegółowym sprawozdaniem z danego dnia. Jeśli wspomina o jakimś szczególe, spotkaniu z kimś, udziale w gali nagród, czy wyprawie do księgarni, zawsze stanowi to punkt wyjścia dla rozważań na temat otaczającej nas rzeczywistości.

Varga skupia się głównie na kulturze, z naciskiem na literaturę oczywiście, i chwała mu za to. Nie tylko dlatego, że mamy już przesyt innych tematów, a i one pojawiają się tu w ilościach śladowych. Chapeau bas za to, że ktoś w końcu pisze o tym, jak ważna jest kultura szeroko pojęta, że jest fundamentem każdej sfery życia społecznego, że tak jak ryba, wpływa na wszystko. Nareszcie ktoś postarał się o to, by ta zmienna i kapryśna damulka znalazła się w centrum zainteresowania.

Jej stan nie jest niestety najlepszy. W dziurawej, brudnej sukience, źle umalowana, pobita i zbrukana. Dziś każdy może ją posiąść, a potem wyrzucić na śmietnik. Krzysztof Varga nie boi się zakrzyknąć w rozentuzjazmowanym tłumie, że król, czy królowa jest nagi lub naga. O Wojewódzkim pisze wprost, że jest pajacem. Nowa książka Masłowskiej jest nudna, a ona sama już dawno przestała być genialna nastolatką, a może nigdy genialną nie była. Rozprawia się też z komitetem Noblowskim, Remigiuszem Mrozem i prorokuje w 2018 roku o literackim Noblu dla Tokarczuk. To ostatnie, z perspektywy niemal roku od otrzymania nagrody przez pisarkę, wydaje się trochę naciągane.

Co istotne i zaskakujące, autor stoi pośrodku naszej polskiej areny gladiatorów, równomiernie rozdając ciosy na prawo i lewo. I trudno jest nie zgodzić się z pisarzem. Zbieżność poglądów czytelnika i Vargi jest bardzo wysoka. Może osiągnąć nawet dziewięćdziesiąt kilka procent. Oczywiście znajdą się i tacy, dla których ta kompatybilność będzie znikoma. Niepopularne, ale szczere opinie odczytają jako źle skrywaną frustrację, i odrzucą książkę z oburzeniem. Cóż, nie urodził się jeszcze taki, który by wszystkim dogodził.

Będą w trakcie lektury Dziennika Hipopotama, chwile, w których poczujemy przesyt autorskiego narzekania. Można odnieść wrażenie, że Varga widzi wokół siebie znacznie mniej piękna niż ja, ty, czy twoi znajomi. To trochę zasmuca, bo przecież piękno jest nawet w tej książce.

Dziennik Hipopotama to fascynująca, pobudzająca gra językowa, na rzadko spotykanym dziś wysokim poziomie. Jest też mądrą, pouczającą lekturą. Jeśli nawet nie zgadzamy się z opiniami Vargi, to jego argumenty są jasne, przystępne i logiczne. Jest więc Varga pisarzem, z którym możemy się nie zgadzać, ale tę różnicę zdań szanujemy. A tej cechy w narodzie brak.

Iskry, 2020


(Visited 1 226 times, 1 visits today)

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.