Książkowy kwestionariusz – Jarosław Czechowicz

Książkowy kwestionariusz to pytania dotyczące książek, na które odpowiadają ludzie związani z literaturą. Pisarze, tłumacze, wydawcy, redaktorzy, blogerzy itd. itp. Książkowy kwestionariusz to dziesięć pytań plus jedenaste spersonalizowane. W pierwszym odcinku nowego cyklu na pytania odpowiada Jarosław Czechowicz. Nauczyciel, pisarz, bloger książkowy, kolega po fachu.

Książka, literatura, czytanie jest dla mnie…

Elementem codziennego życia. Czymś tak oczywistym jak pokarm czy woda. Sposobem na odreagowanie wszystkich stresów tego świata. Przede wszystkim jednak czytanie to dla mnie możliwość stawiania sobie pytań o to, ile jeszcze nie wiem o sobie, i co mi dziś istotnego na ten temat powie literatura. A także największą frajdą, lepszą nawet niż zwiedzanie krajów Północy.

Pierwsza książka wypożyczona z biblioteki

Pamiętam to jak dziś. Pierwsza klasa podstawówki, początek roku szkolnego. Sporo dzieci wypożyczało pierwszą książkę głównie dla obrazków. Ja już umiałem czytać i świadomie wybrałem Pana Maluśkiewicza i wieloryba. Oprawionego w taką obrzydliwą folię, ale dla mnie było to wówczas dzieło sztuki, moja pierwsza biblioteczna książka, cudo.

Książka, którą poleciłbym każdemu

Zawsze i wszędzie na poprawę nastroju Tortilla Flat Steinbecka. Natomiast w znaczeniu terapeutycznym całą serię o Kubusiu Puchatku, do której wciąż od czasu do czasu zaglądam. Myślę, że mógłbym polecić wszystkim czytelnikom także dwie pozycje uznane przeze mnie za książki roku – to Granica zapomnienia Sergieja Lebiediewa i Wróżba Agnety Pleijel.

Książka, której nie poleciłbym nikomu

Nigdy nie odradzam lektury. Nawet wówczas, gdy daną książkę mocno krytykuję. Nie ma zatem takiej, której bym nie polecał. Każdej książce należna jest uwaga. A jeśli potem pojawia się opinia krytyczna, to także coś naturalnego i winno wynikać z osobistego przeświadczenia, a nie zdania przeczytanego u kogoś innego.

Książka, której nie doczytałem do końca

Dobrze, przyznam się, to był Ulisses. I ostatni tom W poszukiwaniu straconego czasu. Ale może dlatego, że to było zdecydowanie za wcześnie na Prousta. Poza tym cierpię na tę przypadłość, że każdą książkę muszę doczytać do końca, co w przypadku świadomości rozczarowania po jakichś kilkudziesięciu stronach zapowiada drogę przez mękę, której nigdy sobie nie skracam.

Książka, którą od dawna planuję przeczytać

Chciałbym wreszcie znaleźć czas na książki Jonathana Littella, z którym dziwnym trafem wciąż było mi nie po drodze. Liczę również na to, że kiedyś znajdzie się czas na przeczytanie jeszcze raz wszystkich książek Herty Müller. Wiem, że wiele mi umknęło podczas pierwszego czytania, i wiem, że aby uczyć się empatii wobec smutku, powinienem do Müller zaglądać od czasu do czasu.

Wstydzę się, że przeczytałem tę książkę

Nie wiem, czy to wstyd, ale lekkie zażenowanie jest. Chodzi o 50 twarzy Greya, które nie dość, że przeczytałem, to jeszcze zrecenzowałem. Ale myślę, że taka eksperymentalna przygoda była mi potrzebna. Dzisiaj się z tego śmieję. Nadal nie mogę pojąć fenomenu takich książek, choć bardzo się staram, by jednak zrozumieć, w czym jest rzecz.

Książka, która zmieniła coś w moim życiu

Na pewno była to Zbrodnia i kara, ale nie chcę zdradzać, o jaką zmianę chodzi. Zmieniła mój sposób patrzenia na świat literatura wojenna poznawana w średniej szkole. A potem jeszcze parę książek o Holokauście. Z ostatnich rzeczy – kilka narracji z serii Na F/Aktach Wydawnictwa Od Deski Do Deski. Pozwoliły mi ujrzeć mroczną rzeczywistość wielowymiarowo. Studzić zapał do tego, by wydawać opinie i sądy bez przemyślenia sprawy. Nic nie jest oczywiste ani czarno-białe w życiu.

Książka, którą zabrałbym na bezludną wyspę

Jedna? Co by mi było po jednej? Zabrałbym na pewno kilka książek Tadeusza Konwickiego, a także serię jubileuszową reportaży Czarnego, może wreszcie mógłbym ją w spokoju przeczytać. Bezludna wyspa kojarzy mi się z wysokimi temperaturami, jakimiś tropikami. Nie trafię tam, nie znoszę ciepła.

Najpiękniejsza książka, jaką dostałem w prezencie

Potężny tom wierszy zebranych Miłosza ze Znaku. Piękny prezent. Sama książka i wspomnienie tego kto i w jakich okolicznościach mi ją dał. Wcale nie jest to najpiękniejsza książka na mojej półce, ale ważna właśnie jako prezent.

Książka, którą zniszczyłem

Zalałem sokiem książkę kucharską mojej matki. Złościła się wtedy trochę, ale potem okazało się, że bez tej książki potrafi eksperymentować w kuchni i za każdym razem wychodzi jej kulinarne dzieło sztuki. Od lat nie czytam już książek papierowych, lecz ebooki. Trudno je zniszczyć.

foto. Elżbieta Moore

(Visited 188 times, 2 visits today)