Książkowy Kwestionariusz – Tomasz Łukasz Nowak

Książkowy Kwestionariusz zgodził się wypełnić Tomasz Łukasz Nowak,  doktor nauk humanistycznych, absolwent filologii słowiańskiej i polskiej na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu oraz dziennikarstwa i komunikacji społecznej na Uniwersytecie Wrocławskim. Językoznawca od kilku lat odkrywający przed nami tajemnice języka ukrycia, projektant komunikacji i autor książki Język ukrycia. Od stycznia tego roku jest członkiem Komisji ds. Równego Traktowania w Uniwersytecie Wrocławskim.

1. Czym jest dla Ciebie książka, literatura, czytanie

Czytanie jest doświadczeniem. To po pierwsze. Zawsze jest jakiś czas i jakieś miejsce, nie umiem chyba czytać w próżni, tzn. w pełni się wyłączyć. Zdarza się, że wybrany tytuł kojarzy mi się potem z konkretną sytuacją; Irvinga czytałem wieczorami w wynajmowanym pokoju przy Jedności Narodowej, Historie dziwnych samotności na leżaku na balkonie, kiedy zaczęła się pandemia, a Koniec świata Jelonkowej… Koleżanka, której pożyczyłem „Lubiewo” Witkowskiego, mówiła, że za każdym razem, gdy je odkładała, by zrobić kawę (pracowała w kawiarni), myła dokładnie ręce, wyraźnie czując brud tych ciotowskich opowieści. A wiadomo, gastro, sanepid i tak dalej… Po drugie, najogólniej ujmując, czytanie prowadzi do pozna(wa)nia. Czegoś. Kogoś. Czasami siebie. Po trzecie (w moim przypadku bardzo rzadko, ale jednak) czytanie przechodzi w realną relację z autorem / autorką lub z innymi czytelnikami / czytelniczkami.

Książka jest natomiast istotnym elementem ww. doświadczenia. To jak jest wydana, jej estetyka, czy jest drukowana, czy elektroniczna, czy pożyczona i z cudzymi notatkami… Na przykład wydane na żółtym papierze Miliard rzeczy dookoła wrażeniowo zadziałało w punkt (kupiłem zaciekawiony już samą formą). Funkcjonalnie zaś, przez ten kolor, męczyło i/lub rozpraszało.

Literatura – by nie brzmiało górnolotnie czy nazbyt filozoficznie – jest zapisem. Historii, rozmowy, refleksji, o! – doświadczenia. I tak dalej.

2. Pierwsza książka wypożyczona z biblioteki

Prawdopodobnie była to historia Nie płacz, Koziołku Sergiusza Michałkowa. I najpewniej wybrała ją dla mnie szkolna bibliotekarka. Do dziś mam zresztą jakieś pojedyncze strzępki skojarzeń o tej bajce, choć nie tyle ze względu na jej treść, bo tej zupełnie nie pamiętam, co ze względu na ilustracje. Mroczne, dość psychodeliczne, niektóre wprost przygnębiające. Przynajmniej tak odbijały się w oczach kilkuletniego dziecka. (Chodzi o wydanie z lat 80. z grafikami Antoniego Boratyńskiego).

3. Książka, którą poleciłbym każdemu

Był taki czas, że kilku osobom kupiłem w prezencie Masakrę profanę Jarosława Satwireja. Nie dlatego, że to książka wybitna czy nawet bardzo dobra, ba!, uważam, że Stawirejowi gdzieś w trakcie pisania skończył się na nią pomysł… Ale w tamtym czasie polubiłem jego żart z pierwszych rozdziałów i jeszcze dałem jakiś punkt za występującą w treści szynszylę, więc chciałem się tym humorem z kilkoma osobami (koniecznie!) podzielić.

Natomiast książką, którą polecam każdej i każdemu niezależnie od czasu i (swojego) humoru – jest Inne miasto Michala Ajvaza. Postmodernistyczny dziennik podróży po magicznej Pradze, genialny w swoim pomyśle, niespodziewany, surrealny… Czytałem kilka razy. Polecam!

4. Książka, której nie poleciłbym nikomu

Nie poleciłbym książki, której sam nie czytałem, a po którą nawet bym nie sięgnął. Bo na przykład stoi za wysoko, gdzieś na szczycie listy mainstreamowych bestsellerów, od trzystu iluś dni, na pomostach Ikarów, przy językowo-stylistycznie tykających niewybuchach i/lub innych niewypałach.

 5. Książka, której nie doczytałem do końca

Stoi na regale Gra w klasy Cortázara. Dwa czy trzy rozdziały rozgrzebane. Kropka. Kupiłem ją z dziesięć lat temu ze względu na hipertekstualność, wielokrotność odczytania, że raz można tak, innym razem inaczej. Nie udało się.

6. Książka, którą od dawna planuję przeczytać

Latami planowałem przeczytać Mistrza i Małgorzatę. Nigdy jakoś nie było nam po drodze. I tak się mijaliśmy do czasu moich dwudziestych którychś urodzin, kiedy dostałem w prezencie Mistrza i Małgorzatę już w nowym przekładzie. (Dziękuję! ;)).

Dziś w kolejce do przeczytania stoją głównie tytuły nowe, wydane najdalej przed dwoma laty. No może trzema… 😉

7. Wstydzę się, że przeczytałem tę książkę

Nie ma takiej. Bardziej wstydziłbym się przyznać do jakiejś reakcji, emocji czy refleksji, które się podczas lektury pojawiły. Bo nie wypada albo że chłopaki nie płaczą. Czy jakoś tak.

8. Książka, która zmieniła coś w moim życiu

Wiele książek zmieniło Coś w moim życiu. Coś odkryło, Coś wyjaśniło, Coś pokazało inaczej (choćby ślady na drewnianym blacie, które dziś już nie stresują, że są, ale opowiadają o tym, co się przy tym blacie (z)robiło). Wiele książek też pomogło Coś przetrwać, kiedy trzeba było się wyłączyć i na jakiś czas zniknąć.

9. Książka, którą zabrałbym na bezludną wyspę (bez prądu)

Niezależnie od tego, czy wyspa będzie bezludna, czy jakakolwiek inna, zabiorę na nią nie więcej niż kupiony na lotnisku magazyn (bynajmniej nie plotkarski). Będąc gdzieś, gdzie mam szansę zobaczyć coś nowego, poznać, z(a)błądzić, doświadczyć lub po prostu totalnie wypocząć, nie potrzebuję (i nie chcę) przenosić się do innego świata… Komputer i książki zostawiam w domu, a tam, dokąd zmierzam, wystarczy mi tylko ten jeden dobry wywiad czy artykuł w magazynie opinii i stos kokosów do rozłupania albo plan tratwy do zbudowania.

10. Najpiękniejsza książka, jaką dostałem w prezencie

Określenie „najpiękniejsza” kojarzy mi się z tym, jak została wydana. Pamiętam więc, jak w liceum dostałem ilustrowane wydanie Aniołów i Demonów, wymiarowo niestandardowe, obszerne, wizualnie/estetycznie dopracowane, i jak co chwilę myłem ręce, by podczas lektury nie zostawić odcisków na kredowym papierze. I jeszcze książkę, zamiast na regale z innymi, trzymałem w szafce, żeby się nie (za)kurzyła. Dawne czasy!

Ale jest też inna książka, której wprawdzie ani nie dostałem (niestety), ani w ogóle nie mam (niestety x100), niemniej zawsze przychodzi mi na myśl, gdy mowa o wyjątkowych wydaniach – mianowicie Jak jsem potkal ďábla Honzy Zamojskiego. Przeglądałem ją podczas spotkania autorskiego z Zamojskim w 2012 czy 2013 roku. A potem już nigdy na nią nie trafiłem.

11. Czy pandemia zmieniła coś w Twoich czytelniczych zachowaniach?

Próbowałem czytania w jednej aplikacji w telefonie. Na leżaku, na balkonie, o, choćby te wspomniane wyżej Historie dziwnych samotności Marty Mazuś czy Foucaulta w Warszawie… Ale gdy bateria telefonu niebezpiecznie się wybrzuszyła, a sam telefon w końcu przestał działać – wróciłem do książki papierowej.

foto. Michał Raińczuk
(Visited 110 times, 1 visits today)

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.