Adam Kwaśny

Wszystkie zajęcia Yoirysa Manuela

Mówisz Kuba, myślisz o starych, wielkich Cadilacach, kolorowych, zrujnowanych domkach, nieustającej fieście i cygarach palonych  przez kowbojów, oraz stare, otyłe matrony. A Kuba to przecież znacznie więcej. To bogata, oryginalna, zachwycająca, ale i przerażająca kultura. Wybuchowa mieszanka tego co przywieźli ze sobą niewolnicy z Afryki, hiszpańscy wielmoże, a także wierzenia rdzennych mieszkańców Kuby. Adam Kwaśny podjął się próby przekazania czytelnikom odrobiny tej niezwykłej atmosfery, w sposób jak najbardziej kubański, czyli nawiązując do cuenteros, opowiadaczy historii, żywej pamięci wyspy.

Wszystkie zajęcia Yoirysa Manuela wymykają się wszelkim schematom i szufladkom. Z jednej strony to literatura podróżnicza, ale bardzo nietypowa, bowiem pisana z punktu widzenia podróżnika, przybysza, traktowanego przez tubylców jak jeden z nich. O książce Adama Kwaśnego można by powiedzieć, że jest reprezentantką literatury faktu. Są w niej obecne także elementy charakterystyczne dla literatury pięknej. Liryka, rytm i sposób opowiadania historii mieszkańców Trynidadu. Łącząc to wszystko w jedną całość, otrzymujemy coś wyjątkowego i niebagatelnego.

Zatrzymując się jeszcze na chwilę przy tej pięknej stronie Yoirysa Manuela, spisane przez autora historie życia mieszkańców Trinidadu, skupiających się wokół baru La Luna, przypominają baśnie i legendy, opowiadane przez starych Kubańczyków swoim wnukom. Pełne są różnorakich duchów, bogów i bogiń, niewyjaśnionych, rozgrywających się na pograniczu jawy i snu, wydarzeń. Bo czyż kostka uliczna, z wyraźnie zarysowanym uchem, znajdująca się przed domem muzyka, która znika wraz z jego wyprowadzką, nie brzmi fantastycznie? Wszystkie te wierzenia, rodzimych, indiańskich mieszkańców wyspy, jak i tych przybyłych przed wiekami z Afryki, istnieją obok siebie, przenikają się, są wiecznie żywe i obecne wśród mieszkańców Trinidadu, starych i młodych. Co ciekawe, gdy autor wymienia kolejne boginie i bogów, patronów i opiekunów płodności, wojny itp. Itd., nie sposób odegnać wrażenia podobieństwa do chrześcijańskich świętych, którym przewodzi Bóg Ojciec, tak jak Kubańskim bóstwom króluje Olofi. Oczywiście podobieństw można szukać także między innymi systemami wierzeń, a mitologią afrykańsko-kubańską.

Za bliskością Wszystkich zajęć Yoirysa Manuela literaturze pięknej, prozie, przemawiają także bohaterowie książki, jakże podobni do tych znanych z powieści Marqueza. Ta lekkość i optymizm w podejściu do życia, które zazwyczaj ich nie rozpieszcza. Umiejętność cieszenia się nim, jakiej nie spotkamy w innych zakątkach świata, a także magia, przenikająca niemal każdą chwilę. Delikatne rozmycie rysów rzeczywistości, objawiające się w braku pewności, czy to co się wydarzyło było prawdą, alkoholowym zwidem, czy też efektem czarów rzucanych przez znajomego czarownika.

Adam Kwaśny w swojej książce przedstawia Kubę, jakiej większość z nas nigdy nie pozna, odwiedzając ją z biurem podróży. Prawdziwa, gorąca, krągła jak pulchna mulatka, trochę wyuzadana, ale i głęboko uduchowiona. Gdyby książka mogła być kobietą, w Yoirysie Manuelu można by się zakochać po uszy. Czytając  o opiekunce duchów Violetcie, taczkarzu, baronie Nemesio, poczynaniach braci Tonio i Carlito, oraz tancerzach z Casa De la Musica, czujemy się zauroczeni. Policzki pokrywa delikatna czerwień, serce przyspiesza. Rozglądamy się za kapeluszem, który ochroni głowę przed palącym słońcem, albo odrobiną cienia, całkowicie zapominając  o spadającym słupku rtęci w termometrze za oknem.

 

Wydawnictwo La Compania, 2017

Za możliwość przeczytania książki dziękuję: