Norman Mailer

Na podbój księżyca

W roku pięćdziesiątej rocznicy lądowania człowieka na księżycu nie mogło zabraknąć publikacji na ten temat, księżyca i kosmosu w ogólności także. I faktycznie kosmiczne książki pojawiły się, choć nie w takiej ilości, jak można się było spodziewać. Wśród nich na szczególną uwagę zasługuje Na podbój księżyca Normana Mailera. Nie tylko ze względu na swoje lata, a książka ma ich już trochę, ale też na sposób, w jaki autor opowiada o amerykańskiej wyprawie na księżyc.

Wydany po raz pierwszy w 1971 Na podbój księżyca nie daje się łatwo opisać. Po części jest to reportaż. Autor opisywał przygotowania do lotu Apollo, lot oraz pobyt na srebrnym globie jako naoczny świadek. Daleko jednak tej relacji do typowej literatury faktu. Mailer, jako dziennikarz, ale też prozaik i eseista, a przede wszystkim laik, jeśli chodzi o loty kosmiczne i wszystko co z nimi związane, przedstawia temat z dystansem, poczuciem humoru i epickością godnymi wielkich klasyków literatury pięknej.

Bardzo dużo tutaj samego Normana Mailera. Opisując konferencje prasowe z udziałem Armstronga, Aldrina i Collinsa, oraz kolejne etapy tego historycznego wydarzenia, autor nie pozwala ani na chwilę zapomnieć o sobie. Występuje tu w trzeciej osobie, jako Aqarius i, choć trochę sobie dworuje z siebie samego, odnosi się wrażenie, że pisarz traktował siebie nazbyt poważnie i cierpiał na lekką formę megalomanii.

Widoczne jest to również w sposobie prowadzenia narracji, szczególnie gdy odbiegając dość daleko od meritum, daje popisy słownej i literackiej ekwilibrystyki. Wydaje się, że lot na księżyc był dla niego jedynie pretekstem ku temu. Jest to nawet ciekawe, w jakiś sposób urocze i fascynujące, po raz pierwszy, drugi, piąty, ale przy dziesiątym i następnych takich odlotach staje się to męczące. Odlatujemy wtedy wraz z autorem, tylko że nasze trajektorie się nie przecinają.

Potem jednak Mailer wraca na ziemię i znów skupia uwagę swoją i czytelnika, na bohaterskich astronautach, nadziejach, oczekiwaniach i wątpliwościach związanych z pierwszą wizytą człowieka na innym ciele niebieskim. Zapisane przez niego spostrzeżenia często wywołują zdziwienie, gdyż są bardzo bliskie temu, co sami moglibyśmy myśleć, przeżywając to osobiście.

Autor odkrywa też przed czytelnikami mało lub całkowicie nieznane fakty dotyczące wyprawy Apollo 11. Na przykład ten, dotyczący Wernhera von Brauna, jednego z ojców amerykańskiego programu kosmicznego, niegdysiejszego członka SS pełniącego funkcję naukowego wsparcia dla planów Hitlera. Ciarki przechodzą po plecach, gdy przypomnimy sobie kolonizujących Marsa nazistów w Człowieku z wysokiego zamku.

Na podbój księżyca nie jest książką łatwą ani szybką. Fragmenty, w których Mailer aż nazbyt świadomie składa hołd swoim pisarskim umiejętnościom, przeplatają się z suchymi faktami oraz takimi, które z Apollo 11 miały niewiele wspólnego. Pomiędzy nimi znajdziemy jednak także sporo literackich perełek i dowodów na to, że autor był świetnym obserwatorem otaczającego go świata. Jest to więc lektura jedynie dla wybranych, odważnych i wyrobionych czytelników.

Zysk i Ska, 2019

Za możliwość przeczytania książki dziękuję


(Visited 49 times, 1 visits today)