Beattie Owen , Geiger John

Na zawsze w lodzie. Śladami tragicznej wyprawy Johna Franklina

Częścią naszej ludzkiej natury jest nieumiejętność pozostawania w miejscu, jakiś wewnętrzny przymus ciągłego parcia do przodu. Czy będzie to dotyczyło odkrywania nowych lądów, podboju ziem już ujarzmionych przez innych, kosmiczna eskapada, czy też zgłębianie kolejnych tajemnic natury, zdobywanie wiedzy, prześciganie się w próbach udoskonalenia tego, co i tak nigdy nie będzie doskonałe. Jeszcze jedną ludzką cechą, przywarą, jest pycha, która w połączeniu z pociągiem do odkrywania i przekraczania granic, często prowadzi do porażki, katastrofy.

Wyprawa Johna Franklina do Arktyki z pewnością należy właśnie do tych ludzkich działań, które przerodziły się w straszliwą katastrofę. Choć w tym przypadku to nie tylko pycha doprowadziła do tragicznego końca ekspedycji, która jednak miała szanse powodzenia, gdyby nie włączyła się w to także chciwość.

Z pierwszej części pasjonującej książki, Na zawsze w lodzie, dowiadujemy się wszystkiego, co dziś wiadomo o losach uczestników feralnej wyprawy. Nie jest tego wiele i sporo tu prawdopodobnych przypuszczeń, gdyż ciał wielu marynarzy nie odnaleziono do dzisiaj. Więcej dowiadujemy się o kolejnych wyprawach ratunkowych, potem już tylko poszukujących okrętów i zmarłych. Czytamy o tym jak wyglądało życie na okrętach wypływających do Arktyki, jakie niebezpieczeństwa czyhały w tym nieprzyjaznym środowisku, do jakich zniszczeń w organizmie i psychice prowadzi niewłaściwa, uboga dieta i zatrucie ołowiem. Dzięki tym spisanym i utrwalonym relacjom możemy wyobrazić sobie, co działo się z ludźmi Franklina.

Część druga książki to nieodległa przeszłość, lata osiemdziesiąte dwudziestego wieku, przeszło sto pięćdziesiąt lat po tamtych tragicznych wydarzeniach. Grupa naukowców udaje się do Arktyki, by zbadać te kilka zlokalizowanych grobów członków załogi Erebusa i Terrora. Odkrycia, jakich dokonano, zmieniły niemal całkowicie dotychczasowe postrzeganie ekspedycji Johna Franklina. Dla każdego z członków zespołu badawczego była to podróż po wielokroć ekscytująca, oferująca ekstremalne przeżycia wędrówki przez Arktykę i spotkania z niedźwiedziami, możliwość realizacji swoich zawodowych ambicji, ale także najprawdziwsza podróż w czasie, a momentami nawet coś na kształt horroru, opowieści grozy.

Zdjęcia ukazujące lodowe mumie marynarzy są wstrząsające i przerażające, a sama myśl o tym, że ktoś dobrowolnie zajął się takimi badaniami, wywołuje ciarki na plecach. Mimo to, wbrew temu co we wstępie do książki napisała Margaret Atwood, Na zawsze w lodzie nie przynosi ze sobą nocnych koszmarów i nie odrzuca czytelnika. Lektura książki to bardzo ciekawa i oryginalna lekcja historii, którą pochłania się jak emocjonującą, pełną autentycznego, wręcz namacalnego napięcia, powieść przygodową.

Jest to opowieść o odwadze, ale też o głupocie, tak często z odwagą mylonej, wspomnianej już pysze i chciwości. Przypomina, że czasem jednak warto zostać w tyle trochę dłużej, że ten, kto ściga się z siłami natury, prędzej czy później przegra.

Bo.Wiem, 2021

 

(Visited 45 times, 1 visits today)

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.