O pisaniu

Opowiadanie. Chciałbym napisać opowiadanie. Nie jedno nawet, a wiele. Oczywiście byłby to rewelacyjne teksty, które zaraz ktoś będzie chciał opublikować, którymi wszyscy będą się zachwycać, a moim nieprzyjaciołom, każdy przecież ma kogoś takiego, kto nie najlepiej o nim myśli, zrzedną miny.

Cóż jednak począć, gdy wena i twórczy zapał od lat mnie omijają? Tej pierwszej zdarzają się przebłyski. Ostatni miał miejsce jakieś dwa lata temu. Był późny wieczór. Wracałem z kina, podziwiając szron osiadający wszędzie dookoła. Powstał wtedy krótki wiersz, może odrobinę przypominający haiku. Twórczy zapał natomiast nigdy nie był mi specjalnie bliski.  Owszem, ulegałem i ulegam porywom różnego rodzaju, ale szybko się wypalałem. Mizerne, niezadowalające efekty moich działań zniechęcały do dalszej pracy i doskonalenia się. I nawet sukces nie zatrzymywał mnie przy czymś na dłużej, o „na zawsze” nawet nie wspominając.
O byciu pisarzem marzyłem, odkąd pierwszy raz czytałem Anię z Zielonego WzgórzaEmilkę ze Srebrnego Nowiu, czyli bardzo dawno temu, w minionym tysiącleciu.Wyobrażałem sobie wiekopomne dzieła mojego autorstwa, swoje nazwisko drukiem, sławę, splendor, wywiady, spotkania z czytelnikami i podpisywanie książek. Każdy, nawet jeśli nie przyznaje się do tego, pragnie być docenionym.
Jednak nawet wtedy pisanie nie było moją codziennością, lecz zajęciem uprawianym z doskoku, gdy nic innego nie przychodziło do głowy. A przecież nie o popularność chodzi w pisaniu. Nawet nie o publikowanie i bycie czytanym. Istotą pisania jest samo pisanie. Potrzeba przelewania na papier swoich myśli i spostrzeżeń powinna wypływać z serca. Brzmi banalnie? Może i tak, ale piękno rodzi się też z banałów i z nich składa się życie. A ono jest źródłem inspiracji dla każdego twórcy.
Kiedyś nie znałem w ogóle życia, co jest zupełnie naturalne, a do pisania też trzeba dorosnąć. Dziś, chociaż wciąż wiele przede mną ukrywa, wiem o nim dużo więcej. Wciąż jednak pisanie własnych rzeczy nie wychodzi mi tak, jak bym chciał. Może za bardzo i niepotrzebnie zafiksowałem się na literaturze, zamiast szukać tego, w czym jestem dobry gdzie indziej? Podobno każdy ma jakieś talent.
Zatem pisanie. Pustka w głowie. Żadnych zalążków fabuły, bohaterów, którzy byliby autentyczni i jednocześnie nie tyle ciekawi, by chciano o nich czytać. Czasem tylko zapala się jakaś lampka, być może taka kolorowa, choinkowa, i jakiś pomysł na coś, co górnolotnie nazywam felietonem, próbuje się ukształtować. Zazwyczaj jednak nie jestem pewien, w którym kościele odezwały się dzwony. Czy wzywają na nabożeństwo, mszę, ślub, pogrzeb, a może przed czymś ostrzegają? Niewykorzystany, po raz kolejny, temat blednie i znika.
Pisanie nie jest już dla mnie drogą do zdobycia uznania, a miłością. Często nieodwzajemnioną, okrutną męczarnią, od której jednak nie potrafię i nie chcę się uwolnić. Chciałbym coś napisać. Cokolwiek. Zaraz, zaraz. Przecież właśnie napisałem. I bardzo mi z tym dobrze.
(Visited 171 times, 1 visits today)

2 osoby skomentowały “O pisaniu

  1. Od zawsze pisalam wiersze, od małego. Konkursy, na które wysyłałam wiersze nie były zawsze łaskawe. Pewnego dnia przebudziłam się z letargu i myślę, hmmm chwilę założę bloga, zawsze chciałam to zrobić-pisać dla siebie i dla innych. I piszę?. Jestem szczęśliwa.

  2. Zafiksowanie na czytaniu, coś w tym jest. Prowadzę blog o książkach od dziewięciu lat i przez większość tego czasu zaspokajał moją potrzebę pisania. Jednak ostatnio zaczęłam zastanawiać się nad pisaniem przez większe P. Pojawiła się fabuła (najpierw jedna, później druga, obecnie nachodzą mnie trzy) i z każdym dniem narasta, jest jakiś trop, tylko raczej poza mną niż we mnie. Trochę tak, jak gdybym co kilka dni czytała jakiś tekst. To ten trop mnie nachodzi, a nie ja go odwiedzam. Jest to coś innego niż zdarzało się, od kiedy dwadzieścia lat temu napisałam swoje pierwsze opowiadanie na konkurs w szkole podstawowej. Nie myślę o tej fabule, to ona myśli o mnie. Mam nadzieję, że wytrwam, by jej wysłuchać do końca. Nie wiem nawet, czy właśnie tak powinno przebiegać poznawanie opowieści z punktu widzenia jej „twórcy”.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.