Olga Tokarczuk

Opowiadania bizarne

Olga Tokarczuk jest niewątpliwą mistrzynią wśród literackich rzemieślników w kraju, ale i poza jego granicami. Posiada rzadki dzisiaj dar operowania językiem polskim. Bez przesadnego wyszukania i górnolotnych zwrotów, ale także od lat nie obniża lotów. Świadomie buduje swoje światy, nie skąpiąc na ich scenografii, pozwalając czytelnikowi niemal fizycznie wejść w pisane przez siebie obrazy. Stroni od modnego dziś stylu, w którym to autorzy opluwają karty swoich książek wulgaryzmami, często niepotrzebnymi. W czasach gdy przeciętność traktuje się z szacunkiem godnym sztuki wysokiej, Olga Tokarczuk potrafi poruszyć jednym słowem, i tak bawić się językiem, by wciąż zaskakiwać czytelnika.

Trudno jednak stwierdzić czy coś poza tym niesamowitym spotkaniem z piękną polszczyzną, jest w stanie faktycznie poruszyć czytelnika w Opowiadaniach bizarnych. Fakt, że Olga Tokarczuk nie uprawia sztuki dla sztuki i w swojej prozie chce zawrzeć jakieś przesłanie, jest niepodważalny, i za to należy się jej wielki szacunek. Jednakże po lekturze tomu czuje się rozczarowanie i odrobinę niesmaku.
W opowiadaniach tych znajdziemy wszystko to, czym od kilku lat żyje Internet, wszelkiej maści kolorowe pisemka i popularne programy telewizyjne. Tematy boleśnie oklepane, na dodatek ujęte w taki sposób, że powoli zaczynają się psuć, jak obtłuczone jabłko. Jest nowoczesna rodzina, która oczywiście nie może być tradycyjna, a różnice między płciami ulegają zatarciu. Zmusza to do myślenia, ale odnosi odwrotny od prawdopodobnie zamierzonego, skutek. Zaczynamy współczuć bohaterom, gdyż ta rodzina przyszłości jest dysfunkcyjna, a jej członkowie nie radzą sobie z emocjami i społecznymi relacjami. Nie mogło także zabraknąć zaprzeczenia istnienia Boga, bardzo współczesnego zresztą, o tyle dziwnego, że umieszczonego w zapiskach siedemnastowiecznego medyka. Dodajmy jeszcze zaburzenia osobowości, alienację, ludzką znieczulicę, lęk przed zmieniającym się niepostrzeżenie światem, a otrzymamy niemal pełnię Opowiadań bizarnych.

Realizm magiczny towarzyszy pisarce od samego początku kariery pisarskiej. Dawkuje go czytelnikom z różnym nasileniem. Czasem, jak w Prawiek i inne czasy, jest obecny w każdym zakamarku książki. Innym znów razem, jak w Księgach Jakubowych, można go szukać ze świecą. W Opowiadaniach Bizarnych jest podobnie. Niektóre z tekstów są bardzo realistyczne, inne znów wręcz zbaczają ze ścieżki realizmu magicznego ku fantastyce. I tu zaczyna coś zgrzytać. Przede wszystkim zaskakują, i to dosyć nieprzyjemnie, jak nagłe odkrycie, że nasze konto jest puste, a powinno już być zasilone wypłatą, albo błyskawicznie znikający tlen, po otwarciu śluzy w kosmosie. Tekstom tym brakuje świeżości. Niebezpiecznie zbliżają się do motywów znanych z innych dzieł kultury. Przemiana człowieka w zwierzę niczym w filmie Lobster, idealni, zmodyfikowani ludzi jak w Gattaca, a powielanie samego siebie w postaci czegoś zbliżonego do androidów, przypomina stary czeski film SciFi, w którym dobrze sytuowane rodziny mogły pozwolić sobie na zakup robota-kochającej babci i gosposi w jednym.

Podobno królowa jest tylko jedna i Olga Tokarczuk jest królową polskiej literatury współczesnej. Musi jednak pamiętać o tym, że jest królową elekcyjną. O swoje stanowisko trzeba dbać, a jeszcze bardziej o poddanych, czyli nas, czytelników. Literatura to nie show buisness, ale prędzej czy później któraś z pisarek powalczy o ten tytuł. Opowiadania bizarne niestety znacznie przybliżyły dzień, w którym jakaś harda pisarka, spróbuje zepchnąć ją z tronu.

Wydawnictwo Literackie, 2018


(Visited 142 times, 1 visits today)