Torbjørn Færøvik

Orient Express. Świat z okien najsłynniejszego pociągu

Orient Express i trasa najsłynniejszego pociągu na świecie to bardzo wdzięczny temat. Podejmując go, autor może się wykazać kunsztem literackim, wiedzą, umiejętnością poszukiwania źródeł, ich weryfikacji i oceny. Żeby zepsuć taką historię, trzeba być prawdziwym mistrzem. Torbjørn Færøvik nie osiągnął w tym mistrzostwa, ale bardzo się do niego zbliżył.

Początek Orient Express nie wróżył fiaska. Autor postanowił wybrać się w podróż, jaką odbywali kiedyś pasażerowie tego pociągu. Zamiast skorzystać ze współczesnej jego wersji, Torbjørn zdecydował się na jedną z historycznych tras i przemierzenie jej zwykłymi pociągami, zatrzymując się, na co ważniejszych stacjach. Co prawda już to można by uznać za chybiony pomysł, bo skoro pisze o Orient Expressie, powinien się nim przejechać, i choć napomknąć o tym, jak jest na pokładzie. Jednakże to nie jest książka o samym pociągu, a o Europie, przez jaką przejeżdżał dekady temu. I to ujęcie tematu jest bardzo oryginalne.

Færøvik opowiada o miastach, w których pasażerowie Orient Expressu wysiadali i wsiadali, o tym, jak wyglądały przed stu i dwustu laty, a także przedstawia procesy, które doprowadziły do tego, jak prezentują się dzisiaj. Bardzo ciekawa, wręcz fascynująca, zdecydowanie zasługująca na osobną książkę, jest historia przebudowy Paryża i losy kierującego nią Haussmanna. Gdy jednak w swojej podróży autor dociera do kolejnych etapów, niemieckich miast ściśle związanych z najciemniejszą kartą dwudziestowiecznej historii, coś zaczyna zgrzytać w przyjemnej dotąd lekturze.

Torbjørn coraz więcej uwagi poświęca konkretnym postaciom, na przykład Hitlerowi, a odwiedzane miejsca schodzą na plan dalszy. Mało tego, pojawiają się pewne nieścisłości i uogólnienia, jak na przykład wynalezienie druku przez Gutenberga, które to sprawiło, że książki stały się dostępne dla wszystkich. Gutenberg nie wynalazł druku ani ruchomej czcionki, dokonali tego Chińczycy, i to dużo wcześniej. Jego wynalazkiem była prasa drukarska, a jej pojawienie się faktycznie doprowadziło do upowszechnienia się słowa pisanego, ale dopiero po kilku stuleciach, kiedy i umiejętność czytania była powszechniejsza, a książki faktycznie potaniały.

Nie do końca prawdziwe informacje o Cesarzowej Sisi czy brak jakiejkolwiek wzmianki o polskich lotnikach w bitwie o Anglię, to tylko kilka z kolejnych faktograficznych nieścisłości. Choć w książce znajdziemy sporo ciekawych informacji, to czytelnik, który potknął się o takie byki, zastanawia się, czy i w tym przypadku nie doszło do przeinaczeń. W Orient Express pojawiają się także oryginalne przemyślenia. Któż z nas zastanawiał się kiedykolwiek nad tym, jak wyglądałby dzisiaj Europa, gdyby nie druga wojna światowa?

W ostatecznym rozrachunku jednak, mimo bardzo przystępnego, lekkiego stylu, miejscami nawet bardziej przypominającego literaturę piękną niż reportaż, Orient Express rozczarowuje. Po tym, jak wraz z autorem dojeżdżamy do ostatniej stacji, odczuwamy zmęczenie, jakbyśmy faktycznie przebyli tę trasę w dziewiętnastowiecznym tempie. Trudno też nie żywić do autora pewnej dozy żalu, o to, iż nie chciało mu się, czy też nie potrafił pewnych faktów zweryfikować. Rzecz niewybaczalna dla pisarza z wieloletnim dorobkiem.

Wydawnictwo Poznańskie, 2018


(Visited 245 times, 1 visits today)