Osiem problemów czytelników książek

Zastanawialiście się kiedyś, ile problemów przysparza czytanie książek? Tak, tak, o zaletach i profitach nie zapominamy, ale są też ciemne strony tej szlachetnej rozrywki, które, może nie niszczą nam życia, ale są jak małe igiełki wbijane pod skórę. Boli, krwawi, nie umrzemy od tego, ale jest to na tyle upierdliwe że czujemy dyskomfort.

1.Człowiek

Człowiek może być przeszkodą. Zdarza się Wam, że gdy zabierzecie się za jakąś wciągającą książkę, od razu pojawia się ktoś z niecierpiącą zwłoki sprawą, albo fundamentalnym pytaniem? Zaczyna mówić do Ciebie, oczekując jakiejś reakcji. Udzielenie zdawkowej odpowiedzi nie pomaga. Po chwili , gdy na nowo zagłębiasz się w lekturze, intruz znów zaczyna przeszkadzać. Znaczące chrząknięcia, głośne westchnienia, ostentacyjne trzymanie książki, tak by delikwent mógł zobaczyć czym jesteśmy zajęci. Nic nie działa. W końcu zwracasz uwagę „Nie widzisz że właśnie czyta? Czy to naprawdę nie może poczekać?” Najpewniej nastąpi w tym momencie obraza majestatu, wyrzuty, pretensje. Intruz znika, zraniony na wskroś, a ty i tak już nie jesteś w stanie czytać, podążasz za nim, próbując go pocieszyć. Czasem dzieje się to niechcący. Zagadywacz zaczyna myśleć na głos, i nie koniecznie kieruje się do nas, ale już sam fakt zwerbalizowania procesu myślowego zakłóca proces czytania.

2. Zakwasy

Czy zdajecie sobie sprawę że od czytania książek można dostać zakwasów? Tak, tak. Nie przecierajcie monitorów, okularów, wyświetlaczy. Czytanie książek wywołuje ból mięśni zbliżony do tego po intensywnym treningu na siłowni. Opasłe tomy, w typie „Ksiąg Jakubowych”, trzymane przez dłuższy czas, powoduje przykurcz mięśni, a co za tym idzie, nieprzyjemny ból w przedramionach. Czytając na leżąco, również może nas dopaść to czytelnicze przetrenowanie, i może mieć również wpływ na drętwienie karku i ograniczenia w swobodnym poruszaniu głową.

3. Pozycja

Znalezienie idealnej pozycji do czytania jest nie lada wyzwaniem. Niby wszyscy wiemy w jakiej pozycji powinniśmy czytać, by było to zdrowe dla kręgosłupa, ale i tak zazwyczaj każdy mości się po swojemu. Na brzuchu, na plecach, z nogami w górze, z głową na stosie poduszek. Wiercimy się i kręcimy, kołdra, kapa, kanapa są pomięte, mają nas dosyć i odmawiają współpracy. Lektura nie idzie tak jak powinna, ląduje w kącie, a my idziemy na przykład wspomóc biednego właściciela któregoś z lokalnych browarów. Potem wyrzuty sumienia nie dadzą nam spokoju.

4. Spoiler

Pamiętacie taką scenę z jednego ze starszych polskich filmów komediowo-obyczajowych, gdzie prezenterka w telewizji zapowiadając program na wieczór, zdradza kto jest mordercą w wieczornym dreszczowcu? To tylko komedia, ale takie rzeczy się dzieją, i spotykają chyba każdego. Nie zapomnę jak kiedyś, dawno, dawno  temu, w tramwaju, podczas rozmowy o Harrym Potterze, znajomej wymsknęło się kto umrze w ostatniej części. Na widok mordu, wyzierającego z moich oczu, szybko się zreflektowała, w obawie że podzieli ich los. Nie wierzę że ktoś robi to specjalnie. Z premedytacją zdradza osobie czytającej co zdarzy się za kilkanaście stron. Ale jak bardzo psuje to frajdę z lektury książki. To powinno być karalne grzywną na rzecz pokrzywdzonego.

5. Zniszczenia

Nie jestem bibliofilem, książka to dzieło sztuki, ale też przedmiot użytkowy, i może się zużyć, ale w sposób naturalny. Wtedy wiem że godnie przeżyła swoje życie,  i serce nie kraje mi się gdy trzeba ją zutylizować. Jednakże gdy pożyczam komuś coś ze swojej biblioteczki, coś co było w dobrym stanie, a otrzymuje szmatę do podłogi (dosłownie takiej konsystencji było „Równoumagicznienie”, które pożyczył kiedyś kolega brata), dostaję białej gorączki. Podobnie sprawa wygląda gdy w pracy przyjmuję zwrot książki wypożyczonej po raz drugi, trzeci, a bywa że i po raz pierwszy, z widocznymi resztkami czyjegoś życia, kąpieli, kawy, zupy pomidorowej, bliżej nieokreślonego czegoś. Z taką poturbowaną książką nie da się już nic zrobić. Ludzie kochani, szanujmy cudzą i swoją własność.

6. Głód

Od dawna go nie odczuwałem, ale pamiętam to uczucie, jakby to było wczoraj. Kiedy kończy się jedną lekturę, a kolejnej nie ma w zanadrzu, albo żadna nie pasuje. Rozdrażnienie, a nierzadko również złość, agresja jakie ogarniają wtedy człowieka, to nic innego jak głód narkotykowy. Nasz mózg jest już uzależniony od czytania, i jedynym rozwiązaniem jest jak najszybsze znalezienie czegoś do czytania. Nie róbmy sobie zbyt długich detoksów.

7. Przedawkowanie

Można oczywiście przedawkować. Nie wiem jak u Was, ale w moim przypadku objawia się to na kilka sposobów. Po pierwsze zaczynam wolniej czytać, przyswajać sobie treść. Do niektórych zdań i akapitów muszę powracać kilkakrotnie. Pojawia się ból oczu i głowy, wywołany już samym spojrzeniem na zadrukowaną kartkę. To również, wspomniana już wyżej, niemożność znalezienia godnej następczyni, właśnie zakończonej książki. Nic mi się nie podoba, wszystko denerwuje, bo pozostaję wciąż pod wpływem ostatniej lektury. Niektórzy nazywają to kacem czytelniczym, ale bardziej pasuje mi przedawkowanie.

8. Za dużo książek

To w zasadzie żaden problem. Gdy półki uginają się od ciężaru zgromadzonych na nich słów, pakujemy te niepotrzebne, i wynosimy. Można do biblioteki, ale tylko pod warunkiem że są książki nowe, w dobrym stanie, i które mogą być wypożyczane. Proszę się nie obrażać, jeśli bibliotekarz odmówi przyjęcia takiego daru. Wtedy pozostają bookcrossing, antykwariaty, wszelkie akcje typu „uwolnij książkę” czy „książka dla….”, albo zwyczajnie ławka w parku, siedzenie w autobusie, stolik w pubie. Ktoś ją znajdzie, i się zaopiekuje. Ostatecznie zawsze można spróbować sprzedać, albo się wymienić.

 


(Visited 50 times, 1 visits today)