Stephen King

Outsider

Początek Outsidera, mniej więcej do strony 200., to naprawdę dobra powieść, trzymający w napięciu policyjny thriller. Brutalne morderstwo na tle seksualnym, dokonane na nastoletnim chłopcu, które miało miejsce tuż przed rozpoczęciem akcji Outsidera. Nierozwiązywalna sprawa zabójcy, który w tym samym czasie przebywał w dwóch, dosyć oddalonych od siebie miejscach, co potwierdzają świadkowie i dowody, w tym odciski palców i ślady DNA naprawdę intrygują. Czytelnik nie wie jakie stanowisko powinien zająć, uznać Terry’ego Maitlanda za winnego, czy jednak uwierzyć w jego niewinność.  nie ułatwia podjęcia decyzji, wplatając w fabułę drobne ślady przemawiające za jedną i drugą wersją.

Wątpliwości co do winy Terry’ego i udziału siły nadprzyrodzonych, pojawiają się natomiast dosyć szybko u bohaterów powieści. Sceptyczny wobec wszystkiego, co nieracjonalne, detektyw policyjny Ralph Anderson, święcie wierzy w winę Terry’ego, wiarę swoją budując na niepodważalnych dowodach. Jednakże i on zaczyna w końcu powątpiewać, czując, że sprawa nie jest tak oczywista. Moment, w którym przechodzi od wątpliwości do niemal stuprocentowej pewności, że jego były przyjaciel i trener lokalnej drużyny młodzieżowej, nie zabił chłopca, to najsłabszy punkt w historii. Brak koszuli, w której dokonano zbrodni, wśród porzuconych ubrań, nie wiedzieć czemu dla detektywa łączy się z poparzonym mężczyzną obecnym przed budynkiem sądu w dniu postawienia Terry’ego w stan oskarżenia.

Outsider to taka kolażowa powieść, pozszywana z motywów znanych z wcześniejszych powieści mistrza grozy. Jest tu mała dziewczynka, której jako pierwszej ukazuje się potwór, i na początku nikt jej nie wierzy, sceptyczny niemal do końca policjant, odrobinę autystyczna, ale genialna pani detektyw, która przeżyła coś, co każe jej wierzyć w istnienie nadprzyrodzonych istot, i wreszcie mroczna i zła istota, wywodząca się z meksykańskich legend i nawiązująca do opowiadania  Edgara Allana Poe. Kolejne rozdziały przynoszą więc następne rozczarowania. Ciekawy thriller przeradza się w opowieść bliską filmom klasy C i D, wyświetlanym kiedyś w ramach nocnego szaleństwa na którymś z kolej festiwalu Nowe Horyzonty.

Trudno oprzeć się wrażeniu, że Stephen King napisał Outsidera z przymrużeniem oka. Na kartach książki jest mowa o tandetnych meksykańskich horrorach. Ktoś tam wspomina  jedną z ekranizacji powieści pisarza. Outsider zostaje też porównany do Dyniogłowego, jednego ze stałych elementów amerykańskiej popkultury.  Co kilka stron pojawiają się  osobiste przemyślenia bohaterów, dotyczące na przykład pierwszych siwych włosów u współmałżonka i łączącej ich miłości, na którą ów fakt nie ma wpływu. Nie mają one związku z głównym wątkiem. Miały zapewne dodać bohaterom autentyczności, ale na tle całej fabuły wyglądają dosyć komicznie. Tak jak zorganizowanie grupy śledczo-pościgowej za Outsiderem, która trochę przypomina drużynę pierścienia, a trochę szalony, spontaniczny wyjazd grupki znajomych w poszukiwaniu kilkudniowej przygody i dobrej zabawy.

Outsider nie jest najlepszą powieścią w dorobku Stephena Kinga. Daleko jej do Lśnienia, Cmentarza dla zwierzaków, Skazanych na Shawshank, czy innych powieści i opowiadań z najlepszego okresu pisarza. Może jednak posłużyć jako dobry przerywnik między ambitniejszymi tytułami, jako lekki odmóżdżacz, oczywiście, jeśli lubi się tego typu literaturę.

Prószyński i Ska, 2018


(Visited 419 times, 1 visits today)