Edith Wharton

Wiek niewinności

Już na wstępie wyjaśniam, iż nie jest to recenzja. Powieść której niedługo stuknie setna rocznica premiery, przetrwała próbę czasu, zmieniające się mody literackie, wciąż jest wydawana i z pewnością nie potrzebuje recenzji. Kimże ja jestem by poddawać krytyce klasyczną literaturę? Kilka słów na temat Wieku niewinności z pewnością jednak jej nie zaszkodzi.

Newland Archer, młody, zamożny i bardzo obiecujący kawaler, stażysta w renomowanej kancelarii adwokackiej właśnie się zaręczył. Jego wybranką jest urocza, skromna i śliczna May Welland. Mężczyznę rozpiera radość i duma. Choć zaręczyny nie zostały jeszcze ogłoszone, już czuje się częścią rodziny swojej ukochanej. Identyfikuje się z nimi do tego stopnia, że gdy niespodziewanie pojawia się kuzynka narzeczonej, osnuta oparami skandalu hrabina Ellen Oleńska, postanawia zainterweniować by cień przeszłości tej kobiety nie skaził reputacji May, przyszłych teściów jak i jego samego. Przyspieszone ogłoszenie zaręczyn ratuje rodzinę przed nieprzyjemnościami. Jakimi? Tego nie wiem, i raczej nigdy nie zrozumiem jaki wpływ na May i jej rodzinę mogło mieć burzliwe życie ich kuzynki. Nigdy nie byłem częścią żadnej socjety, nigdy nie będę, i wątpliwe czy kiedykolwiek to pojmę. Zrządzenie losu, a może czyjaś intryga, zmusza Newlanda do zajęcia się sprawą potencjalnego rozwodu Ellen. Otwartość i niemal współczesne podejście do życia hrabiny sprawia że początkowa niechęć Archera wobec Oleńskiej znika, zastąpiona przyjaźnią, która przeradza się w namiętne uczucie. Kochanowie znajdują się w bardzo niekorzystnej sytuacji. Archer żeni się z May, a Ellen nie chcą krzywdzić kuzynki, opuszcza Nowy Jork. Niestety losy tych dwojga splotą się ponownie. Wielkie uczucie jakie rodzi się miedzy dwójką głównych bohaterów, rozwija się niezwykle delikatnie. Uczucia wprost buzują tuż pod skórą, grożąc wybuchem. Wszystko do czego tych dwoje się posuwa nie przekracza jednak granicy kilku ukradkowych pocałunków czy dotyków dłoni. Mimo to tych kilka drobnych gestów omal nie niszczy życia osób z kręgu ich najbliższych. Potęga miłości i namiętności jest niezmierzona.

Wątek miłosny pomiędzy Newlandem a Ellen jest przykrywką dla właściwego tematu książki. Gdyby Edith Wharton żyła i tworzyła dzisiaj, być może zamiast powieści pisałaby świetne reportaże i książki socjologiczne. Autorka przez pryzmat skomplikowanej relacji uczuciowej ukazuje Nowy Jork w  ostatnich dekadach XIX wieku. Uwagę czytelnika skupia przede wszystkim na tak zwanym dobrym towarzystwie, starych, nowojorskich rodzinach i łączących je relacjach społecznych. Ukazując je oczami młodego Archera, nie zostawia suchej nitki na damach i dżentelmenach. Kobiety z tego środowiska są pozbawione wyobraźni czy ciekawości świata. Liczą się dla nich przyjęcia, proszone obiady, stroje i wyjścia do opery czy teatru, niezmiennie, co sezon, na te same sztuki. Nie lepiej przedstawieni zostali mężczyźni, plotkujący nie mniej od swoich matek, sióstr i żon, romansujący z zamężnymi kobietami, lub damami lekkich obyczajów, ale oficjalnie krytykujący takie postępowanie. W towarzystwie rozmawia się o polityce, czyta się literaturę i chadza do teatrów, ale ludzi zajmujących się sztuką czy polityką, uważa się za gorszych. Są to ludzie pod pewnym względem upośledzeni emocjonalnie. Nie potrafią wyrażać swoich uczuć i myśli, bo też nigdy ich nie uczono jak to robić, i że w ogóle możliwe jest posiadanie odrębnego zdania, uczuć innych niż ogółu. Skutkiem tego dobrowolnie pozwalają się wtłoczyć w koleiny życia swoich przodków. Nawet ci którzy się buntują, mają nieco bardziej otwarty umysł, jak Archer, siłą rozpędu, idąc za innymi, popychani przez rodziców i krewnych, wkraczają na drogę z której próbowali uciec. Choć w Wieku niewinności autorka nie posunęła się aż tak daleko w krytyce, to z innych lektur czy też filmów opowiadających o tej epoce wiemy że często prowadziło to do dramatów, złamanych życiorysów, gehenny, której końcem w czasach gdy nawet separacja była źle widziana, mogła być tylko śmierć. Nie ważne co się dzieje wewnątrz domu, byle tylko nie wydostało się to po za jego ściany.
Wiek niewinności jest literaturą wyborową. Jak  wino, którego smak docenia się bardziej z każdym kolejnym kieliszkiem, należy powieść smakować, delektować się nią.


(Visited 28 times, 1 visits today)