Paweł Huelle

Śpiewaj ogrody

Paweł Huelle po raz kolejny w swojej twórczości powraca do rodzinnych stron, Gdańska i okolic. Bohaterami ostatniej powieści uczynił garstkę ludzi, pochodzących z różnych sfer, których połączyła muzyka. Postaciami dominującymi są małżeństwo Ernesta Teodora i Grety, dwojga ludzi szaleńczo zakochanych w sobie nawzajem i w muzyce. Towarzyszą im liczne postacie poboczne, drugoplanowe, kaszubska służąca, polski ogrodnik, żydowski altowista, litewski muzyk, niemiecki pastor, i wiele innych. Każdy z nich, choćby pojawiał się tylko na chwilę, i był nieświadom tego że jest częścią większej całości, ma do odegrania w tej historii swoją własną rolę. Tak jak nuty w partyturze. Każda z nich brzmi inaczej, świetnie funkcjonuje samodzielnie, ale w parze z pozostałymi tworzą coś niepowtarzalnego, wielkiego. Wystarczyłoby żeby choć jedną z nich usunąć, podjąć inną decyzję, czegoś nie zrobić, a wszystko potoczyłoby się zupełnie inaczej.


 Oś dla opisywanych wydarzeń stanowią dwa  utwory, przypadkowo odkryte przez Ernesta Teodora. Pierwszym z nich jest niedokończona opera Wagnera, odnaleziona w jednym z Budapesztańskich antykwariatów.  Drugim jest pamiętnik  sprzed blisko dwustu lata, napisany przez francuskiego arystokratę de Venancourta, pierwszego właściciela posiadłości znajdującej się w granicach dzisiejszego Gdańska, zamieszkiwanej przez Teodora i Gretę.  Niekompletna opera fascynuje  Ernesta do tego stopnia, że za wszelką cenę stara się ją  dokończyć. Trawiony przez twórcze demony, miota się pomiędzy tym jakże ciężkim zadaniem, a tłumaczeniem z francuskiego  makabrycznego dziennika. Obsesja na punkcie „Szczurołapa”, bo taki tytuł nosi partytura, ostatecznie doprowadza do tragedii.

Akcja powieści rozgrywa się na kilku płaszczyznach czasowych. Pierwszą, podstawową, stanowiącą bazę dla całej opowieści, jest bliżej nieokreślona teraźniejszość,  kiedy to narrator spisuje historię Grety i jej męża. Druga i trzecia przeplatają się wzajemnie. Mały chłopiec, nastolatek i wreszcie dorosły mężczyzna słucha opowieści starej Niemki o czasach  jej młodości. Nie zauważenie narracja przenosi nas w lata trzydzieste minionego wieku. Równolegle poznajemy też losy Venancourta, wędrując z nim z gorącej Brazylii, przez Paryż, polskie i rosyjskie ziemie, by wreszcie osiąść nad zimnym morzem. Taka konstrukcja wymaga od czytelnika nieustającego skupienia, gdyż wystarczy chwila nieuwagi i już znajdujemy się w innym miejscu i czasie, tracąc po drodze istotne niuanse spajające poszczególne ogniwa tej historii.

Huelle tym razem opowiada czytelnikowi o okrutnych czasach, które przyniosły nie tylko schyłek Wolnego Miasta Gdańska, ale też koniec pewnej epoki dla całej ludzkości. Sztuka, która dotychczas była dopełnieniem otaczającego nas świata a natchnienie darem od Boga,  staje się częścią koszmarnego snu, z którego niesposób się obudzić. W Śpiewaj ogrody powiedzenie że muzyka łagodzi obyczaje, traci rację bytu. Jest wręcz odwrotnie, wzbudza agresję,  jest narzędziem siejącym propagandę, nienawiść i zniszczenie. W powieści autor ukazuje ten proces na przykładzie muzyki, ale dotyczy to przecież każdej dziedziny sztuki, także tej, a może przede wszystkim tej która nie daje się zamknąć w sztywnych ramach, daje chwilę wytchnienia i złudzenie wolności, której nie można podporządkować własnym celom. Taki przejaw twórczych idei należy unicestwić.  „Tam gdzie pali się książki, skończy się na paleniu ludzi” mówi Ernest Teodor do żony. Powinniśmy wyryć te słowa na każdym murze i ścianie, zapisać wielkimi literami w dziennikach, pamiętnikach, listach, gdzie tylko to możliwe, tak by nigdy już o tym nie zapomnieć.

(Visited 123 times, 1 visits today)