Piotr Zaremba

Romans licealny

Dzisiaj napisać książkę, a potem ją wydać, może każdy. Pogodynka, medialny szczekacz, żona premiera, przejrzała piosenkarka, dziennikarz. Teoretycznie ten ostatni powinien się na tym znać, w końcu pisaniem zarabia na chleb. Teoretycznie. Dzięki Bogu Piotr Zaremba jest praktykiem i pisze świetnie. Dziennikarz, publicysta, komentator polityczny, nauczyciel i przez chwile również pracownik Biura Bezpieczeństwa Państwa nie jest łatwym w odbiorze pisarzem, ale jednym z tych, których zdecydowanie trzeba znać.

Romans w liceum? Nuda, banał i zmarnowane hektary lasów, można by pomyśleć, zwłaszcza w wydaniu człowieka który ze szkolnego grajdołka trafił w zupełnie inny świat. Takie też miałem odczucia przy pierwszym podejściu do tej lektury. Do czytania zniechęciła mnie też konstrukcja powieści, w której pojawia się wielu narratorów i tyle samo punktów widzenia. Fabuła poszatkowana jest niczym w Grze o Tron, a to bardzo utrudnia czytanie, uniemożliwia identyfikowanie się z narratorem i bohaterami. Książka trafiła z powrotem na półkę, gdzie odstała parę miesięcy. Nie wiem co sprawiło że sięgnąłem po nią ponownie, i czemu tym razem dałem się wciągnąć bez reszty.
Akcja powieści rozgrywa się na przełomie lat 80-ych i 90-ych. Przez cztery lata śledzimy losy kilkorga uczniów i nauczycieli. Widzimy jak dzieciaki dorastają, stając się dorosłymi ludźmi, po drodze upijając się na domówkach, wagarując, zakuwając do poprawek, przeżywają szkolne upokorzenia, dramaty, zwycięstwa, pierwsze i drugie miłości, a wszystko to w cieniu polityki, historycznych i przełomowych wydarzeń.
Chociaż bohaterowie Romansu swój egzamin dojrzałości zdali na kilka lat przed tym zanim sam przekroczyłem próg ogólniaka, to ich zachowania, mentalność, szkolna rzeczywistość, opisane z dbałością o najdrobniejszy detal, są niemal identyczne jak „za moich czasów”. Chwała autorowi za to że wykreował tak realistyczne postacie młodzieży w trudnym wieku, dorastającej w trudnych czasach.
Polecam gorąco, aczkolwiek zalecam podejście ostrożne i etapowe.