Roger Moorhouse

Polska 1939. Pierwsi przeciw Hitlerowi

Polska 1939 nie jest odkrywcza dla historyków specjalizujących się w tematyce II wojny światowej. Choć w jednym z wywiadów autor podkreślił, że wydobył z archiwalnych źródeł wiele faktów, których nie ma w oficjalnej historiografii. Czy tak jest faktycznie? Trudno to ocenić komuś, kto historykiem nie jest. Dla kogoś takiego lektura książki Rogera Moorhouse będzie wielkim emocjonalnym i poznawczym przeżyciem.

Brytyjski pisarz jest jednym z niewielu zagranicznych autorów piszących o II wojnie światowej, który zwraca uwagę na miejsce i rolę Polski w tym konflikcie. To zasługa nie do przecenienia. Moorhouse nie tylko pokazuje szerokiej publiczności tragizm i heroizm Polaków tego strasznego września 1939, ale też obala większość mitów dotyczących przedwojennej polskiej armii, jak chociażby ten o kawalerii szarżującej z szablami na czołgi. Dokładnie wyjaśnia ich genezę i opisuje faktyczne wydarzenia, które stały się fundamentem tej i innych plotek. Autor nie szczędzi także słów krytyki wobec błędów popełnianych przez ówczesnych głównodowodzących.

Z najcięższą krytyką Rogera Moorhouse spotykają się jednak alianci. Zachowanie Anglii i Francji zostaje poddane wnikliwej analizie, z której wynika, iż, gdyby nie opieszałość, brak jakichkolwiek konkretnych działań i, nie bójmy się tego słowa użyć, tchórzostwo, z dużym prawdopodobieństwem uniknęlibyśmy kolejnej wojny, a z pewnością nie trwałaby ona tak długo i nie rozlała się na cały niemal świat.

T o, co w Polska 1939 jest najbardziej przerażające, to nie opisy makabry, jaką przyniosły już pierwsze dni wojny. Dreszcze i ciarki budzą właśnie te rozdziały, w których czytamy o krzywdzącej i kłamliwej propagandzie najeźdźców. Już wtedy istniał, a może właśnie się narodził Fake News i publiczne prowokacje. Straszna jest również ta obojętność sojuszników, źle skrywana za wielkimi, pustymi słowami licznych przemówień, wyrażających ubolewanie, współczucie i moralne wsparcie dla okupowanej Polski. Tak bardzo to przypomina obecną sytuację, że kilkudniowa bezsenność murowana.

Roger Moorhouse nie pisze jak typowy historyk. Polska 1039 czyta się jak dobry reportaż, jakby autor był na Westerplatte czy w bombardowanej Warszawie i rozmawiał z żołnierzami i cywilami. Jakby był naocznym świadkiem tych wydarzeń. A to wszystko dzięki ogromnej pracy, jaką Moorhouse wykonał, odwiedzając biblioteki i prywatne archiwa, w Polsce i poza granicami naszego kraju, czytając setki stron pamiętników i wspomnień, a także książek i opracowań, w większości po polsku. Jedyne co można uznać za słabość tej książki, to momentami zbyt szczegółowe wchodzenie w militarystyczne detale, niezrozumiałe dla większości czytelników.

Wydawnictwo Znak, 2019

Za możliwość przeczytania książki dziękuje


(Visited 54 times, 1 visits today)