Powieść klasyczna. Czyli jaka?

Najbardziej popularnym z dotychczasowych wpisów, okazał się ten o „Tajemnej historii”. Wywołał dyskusję na temat literatury klasycznej. Jedna osób komentujących powołała się na Italo Calvino i jego czternaście definicji klasyki. Postanowiłem się im przyjrzeć, i zastanowić się czy coś takiego jak klasyka literatury istnieje.

1.Klasyką są te książki, o których zwykle słyszy się: „Czytam ponownie”, a nigdy „czytam”.

Jeśliby ograniczyć warunki „bycia powieścią klasyczną” tylko do tego punktu, to klasyki mielibyśmy jak na lekarstwo. Ten, kto dużo czyta, a skoro zaglądacie na blogi i strony poświęcone książkom, to zapewne należycie do tej grupy osób, rzadko powraca do już przeczytanych tytułów. Nawet do tych wybitnych dzieł. Tyle jest jeszcze literatury czekającej na naszą uwagę, a tak mało czasu. Zachwycające „Sto lat samotności” czytałem tylko raz, i nie planuję ponownej lektury. A przecież nie można tej powieści odmówić wielkości. Kilkukrotnie dałem się pochłonąć „Na pastwę aniołów” Jonathana Carola, która to z pewnością do klasycznych nie należy

2.Klasyką są te książki, które stanowiły cenne doświadczenie dla tych, którzy je przeczytali i pokochali. Ale są też obietnicą wielkich przeżyć dla tych, którzy czekają na właściwy moment, by je przeczytać-aby tym więcej z nich czerpać.

Ten warunek jest bardzo trudny do rozgryzienia. Co oznacza stwierdzenie że „książka stanowiła cenne doświadczenie” dla czytelnika? Wniosła w jego życie coś nowego? Pozostawiła po sobie jakiś ślad, na przykład w postaci wiedzy? Zmieniła go? Jako nastolatek zaczytywałem się w „Sadze o Ludziach Lodu”. Wiele lat później, w programie „Jeden z dziesięciu” padło pytanie o Kwiat Wisielców/Korzeń Mandragory, który to często pojawiał się na kartach powieścidła. Od razu znałem odpowiedź. Czy to jednak oznacza że „SoLL” można uznać za klasykę? „Mężczyźni są z Marsa, kobiety z Wenus”, kultowy tytuł, który wielu osobom pomógł poukładać życie, dużo wyjaśnił, do miana klasyki też nie może pretendować, choćby dla tego że jest poradnikiem, literaturą popularno-naukową, a jej takich łatek zdecydowanie nie powinno się przypinać. O zbawiennym wpływie literatury i czytania dobrze wiemy. Czy jednak potrafimy określić która z lektur, w którym momencie, i w jaki sposób była cennym doświadczeniem?

3.Klasyką są książki, które wywierają na nas wpływ: zarówno wtedy, gdy pozostają niezapomniane w naszej pamięci, jak również wtedy, gdy podszywają się pod nasze własne wspomnienia lub za wspólne doświadczenia jakiejś grupy.

To właściwie ciąg dalszy, uzupełnienie poprzedniego punktu. Najczęściej nie zdajemy sobie sprawy z tego jak bardzo dany tekst ma na nas wpływ. Nie zawsze jest to utwór literacki. Może nim być artykuł naukowy, felieton, fragment większej całości. Przerażające jest to, że coś co pamiętamy jako własne wspomnienie, prawdziwe doświadczenie, może być tak naprawdę czymś, co zrodziło się w głowie innej osoby, pod wpływem myśli zaczerpniętej z dzieła jeszcze kogoś innego… Jedno można stwierdzić z pewnością. Klasyczna powieść musi znaleźć się w niekończącym się łańcuchu myśli.

4.Klasyka to książka, która bez względu na to, ile razy się ją czyta, daje to samo poczucie odkrywania czegoś nowego co przy pierwszej lekturze.

Bez dwóch zdań. Gdyby czyta po raz kolejny książka, nic nowego nam nie dała, jej ponowne czytanie nie maiłoby kompletnie sensu. Książka to nie film. Ten ulubiony można oglądać dziesiątki razy, i tak samo świetnie się przy nim bawić. Godzina, lub dwie poświęcone na seans, to nie dzień lub dwa w przypadku książki.

5.Klasyka to książka, która nawet przy pierwszej lekturze sprawia wrażenie, jakbyśmy już ją kiedyś czytali.

Nie. Zdecydowanie nie. Jeśli czytając coś nowego, mamy takie wrażenie, znaczy to że jest ona bardzo wtórna. W najlepszy razie doba.

6.Klasyka to książka, która nigdy nie wyczerpuje wszystkiego, co ma do przekazania czytelnikom.

Patrz pkt czwarty.

7.Klasyką są książki, które nie mogą pozbyć się aury wcześniejszych interpretacji i za którymi ciągną się ślady, jakie zostawiły w kulturze, języku lub tradycji.

Z tymi śladami nie można się nie zgodzić. A to znów nas odsyła do wpływu jaki literatura ma na czytelnika, i jego otoczenie. Interpretacja zaś może być dla literatury zabójstwem. Nie ma nic gorszego jak słynne pytanie „co poeta miał na myśli?”. Nie może tego wiedzieć ani polonistka, ani pan profesor na uniwersytecie, ani Zośka, podczytująca Elizabeth Bishop przed snem. Przecież sama Szymborska oblała analizę własnego wiersza. Interpretacja ma wpływ na to jak odbieramy dane dzieło, i może być tylko wskazówką, a nie czymś nierozerwalnie z nim związanym.

8.Klasyką jest praca, która stale wywołuje dyskusje wśród krytyków.

Musimy rozdzielić krytyków na tych akademickich, rozprawiających o wysokiej literaturze, potrafiących godzinami rozkładać na czynniki pierwsze jedno zdanie, nie pozostawiając w nim ani odrobiny sztuki, oraz takich jak ja, blogerów, recenzentów w prasie, i innych mediach, często potykających się o niską, czysto rozrywkową beletrystykę. Takie tytuły pojawiają się też czasem w tych naukowych dyskursach, jako odniesienia, przykłady złych książek. Niekończące się dyskusje na forach, dotyczące na przykład „Pięćdziesięciu twarzy Greya”, nie zagwarantują temu cyklowi miejsca wśród nieśmiertelnych tytułów, bo jest to, wybaczcie określenie, najzwyczajniej w świecie kupa. Naukowe rozważania literackie natomiast, często dotyczą oderwanych od rzeczywistości utworów, które w żaden sposób nie są w stanie być „cennym doświadczeniem” dla czytelnika- nie naukowca.

9.Klasyką są książki, o których im więcej myślimy, tym bardziej stają się oryginalne, zaskakujące i innowacyjne – w zasadzie nawet bardziej niż wtedy, gdy je czytaliśmy.

To jedyny warunek z którym mogę się zgodzić w stu procentach. Często bywa że podczas lektury dany tytuł mnie nie porywa. Dopiero gdy zaczynam pisać o nim, gdy pojawia się jakaś myśl, gdy się jej chwycę, i za nią podążę, obraz w mojej głowie przybiera zupełnie inną formę, staje się bardziej wyrazisty. Zauważam nowe rzeczy, także po jakimś czasie, gdy ponownie czytam swoje refleksje.

10.Klasyka to określenie, jakie przypisuje się książce opisującej cały wszechświat. To książka będąca czymś na kształt starożytnego talizmanu.

Taka książka nigdy nie powstała i nie powstanie. Ogromu wszechświata nie jest wstanie ogarnąć żadna rozumna istota. Jest też więc niemożliwe opisanie go.

11.„Twój” klasyk to książka, wobec której nie możesz pozostać obojętnym, i która pomaga ci zdefiniować siebie poprzez nią lub w opozycji do niej.

Tak, każdy ma klasykę na swoją miarę. Niedobrze jest jednak pozostawać tylko w tych ramach, zatrzymywać się w literackim, kulturowym, duchowym rozwoju.

12.Klasyka to dzieło, które przychodzi przed innymi, ale ci, którzy przeczytali przed nim inne pozycje z klasyki, od razu rozpoznają jej miejsce w literackiej genealogii.

Tu znów wracamy do wcześniejszych punktów. Do formularza, ankiety w kolorowym, kobiecym piśmie. Według jej wyników będziemy tacy a nie inni. Nie można w ten sposób podchodzić do żadnego dzieła sztuki. Tak jak przy wspomnianej już recenzji „Tajemnej historii”,  dla mojego rozmówcy była to powieść klasyczna, dla mnie nie, choć oboje czytaliśmy wcześniej te powszechnie uznawane za klasykę, i co do niektórych się zgadzamy, ze nimi są.

13.Teraźniejszość to dzieło, które degraduje teraźniejszość do poziomu tła, nieistotnego szumu, bez którego jednak nie jest w stanie trwać.

Naprawdę dobra literatura rodzi się z życia. Nie może zatem czynić go nieistotnym, a być dla niego uzupełnieniem. Oczywiście takie utwory istnieją, ale wyrządzają one czytelnikom więcej krzywdy niż pożytku.

14.Klasyka to dzieło, które trwa jako tło, nawet wtedy, gdy totalnie niekompatybilna z nim teraźniejszość przejmuje nad nim kontrolę.

Jest to całkowicie sprzeczne z poprzednim punktem, i równie niezrozumiałe. Jeśli teraźniejszość przejmuje kontrolę nad jakimś utworem, najczęściej źle on kończy, przerobiony na nic niewartą, popkulturową papkę.

Reasumując. Klasyka istnieje, ale ma tyle twarzy, ilu jest czytelników. Jest to tak płynne pojęcie, że lepiej nie zastanawiać się nad nim dłużej, tylko czytać, czytać i jeszcze raz czytać. Przekraczać swoje literackie granice, wznosić się coraz wyżej.

 


(Visited 1 221 times, 1 visits today)