Cixin Liu

Problem trzech ciał

Napisać dobrą powieść SciFi jest niezwykle trudno. W tym gatunku, podobnie jak w literaturze sensacyjnej, czy powieści grozy, wystarczy napisać o jedno zadanie za dużo, by wyszedł pastisz. Dla tego właśnie, powieść Cixin Liu, Problem trzech ciał, rozpoczynająca trylogię „Wspomnienie o historii Ziemi” jest taką perełką.

Wielki literacki przebój z Chin podbija zachodnie rynki wydawnicze. Problem trzech ciał ma już status kultowej powieści w U.S.A., nagrodę Hugo na koncie, a to pewnie jeszcze nie koniec. Od niedawna polski czytelnik ma okazję zagłębić się w tę, nie tak do końca, alternatywną wizję współczesnego świata, jaką kreuje Cixin Liu.

Można się spierać o to czy w przestrzeni kosmicznej istnieją jakieś inteligentne formy życia, czy nie. Osobiście uważam że gdybyśmy byli sami, byłoby to potwornym marnotrawstwem. Jeszcze mniej prawdopodobna może się wydawać inwazja obcych na naszą planetę i całkowita eksterminacja gatunku ludzkiego.  Czytając Problem trzech ciał nie powinniśmy jednak traktować tego nazbyt serio. Obecność kosmitów na kartach tej powieści to tylko pretekst do poruszenia bardzo poważnych problemów. Cała reszta, łącznie z najnowszą historią Chin i naukowymi wywodami to najszczersza prawda. Choć co do rozważań na temat fizyki i astrofizyki, neuronów, protonów, cząstek elementarnych, fal radiowych itd. Itp. humaniści nie mogą mieć pewności.

Cixin Liu gra czytelnikowi na nosie. Rozpoczynając tę trylogię, wrzuca nas w sam środek rewolucji kulturalnej lat 60-ych ubiegłego wieku, która wywróciła do góry nogami system edukacji w Chinach, i prawie wypleniła prawdziwą naukę. Obserwujemy męczeńską śmierć profesora Ye Zhetai, uznanego za groźnego reakcjonistę, i późniejszy ciężki los jego córki, Ye Wenije, również naukowca, podobnie uznanej za winną reakcjonizmu. Potem następuje skok w narracji. Przenosimy się do współczesności, mniej więcej do dzisiaj. Świat nauki przezywa kryzys. Wielu uczonych jest przekonanych o tym że dotarliśmy do granicy nauki. Niektórzy popełniają samobójstwa. Ludzkość jest świadkiem dziwnych, niewyjaśnionych, przeczących nauce, zjawisk. Dodatkowo wśród ludzi nauki dużą popularnością cieszy się gra komputerowa „Problem trzech ciał”, która okazuje się w cale nie być symulacją życia na innej planecie, a prawdziwym, istniejącym światem i cywilizacją.

Gra jest dosyć specyficzna. Fragmenty opisujące rozgrywkę, jaką w niej toczą bohaterowie, mogą niektórych skutecznie odstraszyć od dalszej lektury. Jeśli jednak wytrwamy, nie zniechęcą nas długie, przegadane wywody naukowe, to zauważymy że Problem trzech ciał przeszedł metamorfozę,  z powieści historycznej, przez przeciętną opowieść o nerdah  i nietypową powieść SciFi, do literatury niemal filozoficznej. Wtedy okaże się że wszystko, dziwaczna gra, długie, naukowe opisy są właśnie takie jak powinny być, a bez nich ta powieść nie byłaby kompletna.

Problem trzech ciał można uznać za uniwersalną powieść o wojnie. Co prawda nie jest ona wyraźnie obecna na kartach książki, ale da się ją odczuć. Gigantyczna wojna, przekraczająca wszelkie dotychczasowe pojęcie o niej, majaczy na horyzoncie przyszłości. Obie strony konfliktu są przez pisarza przedstawione w takich samych barwach. Jedni i drudzy, zniechęceni do własnej planety i rasy, w nawiązaniu kontaktu z obcą cywilizacją upatrują ratunku dla swojego gatunku, i niestety w obydwu przypadkach jest on niekorzystny dla nas, ludzi. Wszędzie jednak znajdą się wypaczenia, które zagrażają istnieniu całych gatunków. Liu pisze o przesadzie, przekraczaniu pewnych granic, które nigdy nie powinny być przekraczane, nawet w imię lepszego jutra. Zastanawia się również nad kondycją istot myślących, teoretycznie inteligentnych,  a także rozważa aspekty moralne uprawiania nauki, na przykładzie protonu, we wnętrzu którego mogą istnieć całe wszechświaty, pełne życia, unicestwiane w jednej chwili podczas naukowych eksperymentów. Tym samym Cixin dowodzi nam jak mało jeszcze wiemy o wszechświecie.

Świetna, wciągająca, poruszająca i dająca wiele do myślenia powieść. Niepokoi tylko jedno. Tytuł  cyklu, czyli „Wspomnienie o historii Ziemi”. Przywodzi on skojarzenia z trylogią „Przedksiężycowi”, Anny Kańtoch. Jeśli  okażą się one trafne, to zakończenie „Wspomnienia”, przynajmniej w części, jest już znane. O tym jednak przekonamy się dopiero za kilka miesięcy, kiedy do księgarń trafi tom trzeci.

Rebis, 2017

Książkę znajdziesz tutaj.

  • SF jest niełatwe dla pisarza, to fakt. Trzeba dobrze znać temat. Zwłaszcza, jak się pisze wersje „hard” 😀 A te długie naukowe opisy może i są długie, ale… zdecydowanie ciekawią.Uwielbiam tę powieść i czekam na kontynuacje:D