Przemek Skokowski

Autostopem przez życie

Zima jeszcze się właściwie nie zaczęła, w kalendarzu mamy wciąż jesień, ale faktycznie już rozgościła się dookoła. Niestety w paskudnym wydaniu listopadowego nie wiadomo czego. Krótkie dnie, spędzane najczęściej w pracy, długie wieczory i noce. Spragnieni słońca i ciepła łatwo popadamy w przygnębienie a nawet depresję. Szczęśliwcy mogą żyć wspomnieniami udanych wakacji i planować kolejne. Podczas snucia takich planów świetną inspiracją będzie Autostopem przez życie  Przemysława Skokowskiego.

Jest to dosyć obszerny fragment bloga pod tym samym tytułem, będący relacją z kilkumiesięcznej podróży, jaką Przemek odbył z Gdańska do Birmy. Całą trasę pokonał autostopem, przeważnie sam, czasem tylko wędrując w czyimś towarzystwie. Nocował u ludzi korzystających z portali typu couchsurfing, przygodnie poznanych tubylców lub w rozbijanym na dziko namiocie, a raz nawet w eleganckim hotelu i to całkowicie za darmo, a całość tej niesamowitej ekspedycji nie kosztowała wiele więcej niż wczasy wykupione w biurze podróży. Wydawałoby się że przemierzywszy 26 000 kilometrów, wędrując w głąb całkowicie odmiennych kulturowo rejonów świata, miejsc nie zawsze bezpiecznych, nie można wyjść z tego bez szwanku. Przemkowi się udało. Prawie, bo i jego nie ominęła przygoda rodem z filmu sensacyjnego w….. Ale nie będę niczego zdradzać. Sami przeczytajcie. Lekki, niewymuszony styl Przemka sprawia że Autostopem … czyta się jednym tchem. Zapadasz się jak w bagno gdzieś na dalekim wschodzie i zanim się zorientujesz już jesteś hen daleko, wędrując przez Kazahstan, łapiąc stopa w Kirgistanie, odwiedzając nocy klub w Moskwie, pijąc herbatę w jurcie czy też podziwiając świątynie w Pagan. Ta książka pachnie, brzmi i smakuje Azją, latem, przygodą, radością. Dodaje sił i daje nadzieje na przyszłość. W końcu jeśli autorowi udało się spełnić swoje marzenie, to i może mi się uda?  Poproszę o więcej.