Emily Carroll

Przez las

Dawno, dawno temu, w odległej galaktyce, podczas egzaminu z polskiej literatury współczesnej, zapytałem mojego profesora, co sądzi o komiksach, czy można je uznać za sztukę. Profesor, a w zasadzie doktor, ma bardzo otwarty umysł, i bez wahania oznajmił że bez wątpienia jest to sztuka, a nawet część literatury. Kilka lat później sam napisałem pracę zaliczeniową, porównując w niej książkę i komiks jako środki przekazu. Praca, dziś już nie do odtworzenia, poparta była bogatą, naukową bibliografią. Dziś, kiedy moja kolekcja mangi wędruje gdzieś po świecie, albo stoi na bibliotecznych półkach, jeśli sięgam po komiks, to jest nim powieść graficzna. W przypadku Przez las Emily Carroll jest to zbiór graficznych opowiadań.

A tak naprawdę trudno określi czym właściwie jest książka kanadyjskiej rysowniczki. Przez las Emily Carroll zawiera kilka niepowiązanych ze sobą historyjek. Jak na komiks z wyższej półki, jest w tych opowieściach bardzo mało tekstu. Autorka gra z czytelnikiem przede wszystkim za pomocą swoich pięknych rysunków, grafik, z których niemal każda mogłaby stanowić samodzielną całość. Pełne są emocji, wszechobecnej grozy, poczucia nierealności. Bohaterowie uwikłani w dziwaczne, mroczne sytuacje wydają się być odosobnieni, odcięci od świata, albo przebywający w innym wymiarze, mimo iż normalne życie toczy się tuż obok. Czy to młoda żona, tchórzliwy brat, czy też przyjaciółki bawiące się w seanse spirytystyczne, są częściowo niewidzialni, tak jak gdyby ci co zetknęli się z nienaturalnym, sami tacy się stawali, i byli niezauważani przez tych co nie widzą i nie wierzą.

A znaleźć się w takim stanie wcale nie jest trudno. Dobrze pamiętamy ten lęk przed ciemnością, czający się chociażby u stóp naszego fotela, stojącego w świetle lampy. Ta surrealistyczna obawa, która nie daje czasem spokoju nawet dorosłym, samodzielnym ludziom, którzy z niejednego pieca chleb jedli, że za tą granicą czai się coś niebezpiecznego i obcego. Wystarczy jeden nieopatrzny ruch, i ciemność nas pochłonie.

Przepięknym rysunkom Emily Carroll, które łączą w sobie takie specyficzne, artystyczne rozmycie, godne obrazów największych mistrzów pędzla, z typowo komiksową, trochę uproszczoną kreską, odrobiną, kreskówki i czaru najpiękniejszych japońskich artbookow, towarzyszy klimat znany z prozy Edgara Allana Poego. To osamotnienie w przerażeniu, o którym już wspominałem, nieuchronność losu, i kłam zadawany twierdzeniu że dobro zawsze zwycięża. Opowiadania nie kończą się jednoznacznie źle, ale rysowniczka pozostawia swoich bohaterów w takich momentach, że obawa o ich dalsze życie jest zasłużona.

Przez las to prawdziwe dzieło sztuki. Oszałamiające grafiki stanowią sedno tej publikacji. Opowiadane przez Emily historie, w sumie dość proste, stanowiły tylko pretekst by popuścić wodze fantazji i rysować, malować, tworzyć. Być może nawet opowiadania zostały dopisane do rysunków.  Jest to więc pozycja dla bardzo wąskiego grona miłośników niebanalnych graficznych opowieści.

Wydawnictwo Entliczek, 2017


(Visited 85 times, 1 visits today)