Wiktor Pielewin

S.N.U.F.F.

Wyobraźcie sobie świat, w którym wszystko, co piękne, jest złudzeniem. Świat, w którym nie ma już Londynu, Moskwy, Ameryki czy Włoch. Są za to bardzo drogie holograficzne widoki za oknami jednakowych mieszkań. Jedyne co jest prawdziwe, to nędza podupadających betonowych blokowisk w pogardzanej Urkainie.

Wiktor Pielewin jest jednym z najznakomitszych współczesnych pisarzy rosyjskich, bardzo krytykowanym i niedocenianym w ojczyźnie. Głównie z powodu tego, o czym i w jaki sposób pisze. Przede wszystkim porusza tematy bliskie mu, jako Rosjaninowi, sytuacji w kraju, zakłamania władz nieliczących się z obywatelami. W jego najnowszej powieści S.N.U.F.F. nawiązania do ostatnich wydarzeń, konfliktu zbrojnego między Rosją a Ukrainą, są aż nazbyt wyraźne.

W powieści toczone są nieustanne wojny między ludźmi, zamieszkującymi Big Biz, wielką, kulistą sferę, utrzymującą się nad powierzchnią ziemi, a Orkami, również ludźmi, ale rzekomo gorszego gatunku, zamieszkującymi Urkainę na zrujnowanej planecie. Pielewin nie opowiada się po żadnej ze stron, po równo obdarzając razami, wytykając błędy i słabości. Konflikt ów jest cyklicznie nakręcany, wręcz wywoływany przez przedstawicieli mediów, i uważany niemal za sacrum. Dla tego nowym bogiem ludzi jest Manitu, wiadomości i rozrywkę ogląda się na manitu, a za wszystko płaci również manitu.

Pielewin nie ograniczył się jednak tylko do jednego wątku. Stanowi on fundament całej historii, w której autor prezentuje swoją oryginalną, heterotopiczną wizję przyszłości, która jednocześnie niepokoi i bawi, jak niejednoznaczny sen. W S.N.U.F.F. obnażona zostaje obłuda i płycizna moralna oraz intelektualna mediów. Obrywa się wszelkim rządom, a także mniejszościom seksualnym, którym pisarz zarzuca faktyczne kierowanie sprawami publicznymi zza kulis. Obala mit emigranta, któremu udało się wydostać do lepszego świata na zachodzie, i tam zacząć nowe życie. Pokazuje prawdziwe oblicze demokracji, a także jak łatwo jest dokonać niesłusznej mitologizacji przeszłości, zniekształcając fakty historyczne. W zasadzie Pielewin nie zostawia żadnego elementu naszej cywilizacji bez choćby drobnej szpileczki wbitej w czułe miejsce.

S.N.U.F.F. jest trudną powieścią. Nie tylko przez poruszaną tematykę, ale także przez niezwykłą kreację świata, która fanom mangi może przypomnieć słynny komiks GUNNM, oraz styl, w jakim została napisana. Jest pełna niuansów, nawiązań do rzeczywistości i skomplikowanych metafor. Pielewin jest też umiarkowanie niegrzeczny, trochę szokujący, z pewnością bardzo niepoprawny politycznie i ironiczny, a nawet odrobinę seksistowski. Nie brakuje mu jednak specyficznego, rozbrajającego wręcz poczucia humoru, serwowanego w odpowiednich momentach, dla rozładowania napięcia.

Jeśli chcecie w końcu otworzyć oczy i przekonać się jak brzydka i absurdalna jest rzeczywistość kreowana przez ludzi, koniecznie przeczytaj S.N.U.F.F. Jeśli jednak wciąż wolicie dawać się wodzić za nos celebrytom z programów telewizyjnych, omijajcie ją w księgarni szerokim łukiem.

Wydawnictwo Psychoskok, 2018

Książka pod patronatem


(Visited 83 times, 1 visits today)