Sana Krasikov

Patrioci

Dwudziestowieczna Rosja, ze swoimi gwałtownymi, brutalnymi i niszczącymi przemianami, była, jest i będzie materiałem, który daje dziewięćdziesiąt procent pewności, że powieść, czy film opowiadający o tych czasach, stanie się bestsellerem, kasowym hitem.  Sana Krasikov, amerykańska pisarka, urodzona na Ukrainie, dorastająca w Gruzji, poznała to wszystko od środka. Jej powieść Patrioci zyskała dzięki temu jeszcze większe szanse na rozgłos. Szansę tę pisarka wykorzystała, choć nie do końca tak dobrze, jak można by się spodziewać po kimś z korzeniami w bloku wschodnim.

Patrioci są jak cebula. Wiele łez trzeba uronić przedzierając się przez jej warstwy, by dostać się do tego co w powieści najlepsze, najbardziej wartościowe i najciekawsze. Sana Krasikov ma problem z wyłuszczeniem tego, co dla opowiadanej przez nią historii będzie bardziej, co mniej istotne, a co zupełnie zbędne. Wątek zauroczenia Siergiejem i związanych z tym scen łóżkowych, jest niepotrzebnie rozpisany na wiele stron. Natomiast gdy akcja przenosi czytelnika o dekadę w przód, w czasy wojennej ewakuacji, gdy bohaterka wraz z mężem i przyjacielem pracuje dla propagandy radzieckiej, co okazuje się mieć ogromny wpływ na ich przyszłe życie, o tych wydarzeniach czytamy na zaledwie kilku stronach.

Wiele też w Patriotach zniekształceń i uproszczeń, jak na przykład kobieta, w dodatku Żydówka, obejmująca wysokie, decyzyjne stanowisko w międzynarodowej firmie handlowej w latach trzydziestych ubiegłego wieku. Prywatna korespondencja zawierająca zdjęcia strategicznych miejsc na terytorium ZSRR, która przechodzi przez sito cenzury. Publiczne dyskusje w języku angielskim, i otwarte żartowanie z partii oraz systemu władzy na ulicach i w moskiewskich salonach.  I wreszcie zbyt ugrzecznione przesłuchania, i gierki z funkcjonariuszami NKWD, na które niemal bezkarnie pozwalała sobie bohaterka.

Sanie Krasikov udaje się jednak przyciągnąć i utrzymać zainteresowanie czytelnika. Co jest najciekawsze w Patriotach? Nie historia Florence i jej miłości do Lenego. Oni, jak i pozostali bohaterowie powieści, są tylko rekwizytami, i równie dobrze mogliby zostać zastąpieni innymi postaciami, tkwiącymi w innych konstelacjach zdarzeń i zależności. Tak samo zresztą jak w słynnym „Doktorze Żywago”, do którego to Patrioci są porównywani. Sana Krasikov opisała ze szczegółami proces łamania człowieka przez władzę, który rozpoczyna się znacznie wcześniej, nim po raz pierwszy lampa w sali przesłuchań oślepi podejrzanego, a jego końcowy etap, w Łagrze, nie zawsze jest tym najgorszym. Krasikov zrobiła też krok poza szereg wielu twórców, opisujących podobne wydarzenia.

Poruszony zostaje temat antysemityzmu, który w Rosji zawsze był obecny. Idąc dalej, nie ma tu też wybielania którejś ze stron w konflikcie między Rosją a zachodem. Nie tylko władze radzieckie są tu bezduszną maszynerią, ale także przedstawiciele zachodnich mocarstw, którzy swoich obywateli pozostawiali na pastwę losu, jeśli nie byli im potrzebni. Krasikov pokazuje też, że dzisiejsza Rosja, pod płaszczykiem nowoczesności i demokracji, praktycznie w niczym się nie różni od tej komunistycznej.  Najmniej w powieści jest tytułowych patriotów. Bohaterowie są zaangażowani w działalność na rzecz swojej nowej ojczyzny, ale bardzo szybko pojawia się w tym zwątpienie i zimna kalkulacja. Nie mogą uciec przed tym co im zagraża, więc są zmuszeni oswoić tego drapieżnika i trzymać go jak najbliżej siebie.

Pomijając zbytnią rozwlekłość, miejscami napuszony, ale i wpadający we współczesną mowę potoczną język , jakim posługuje się autorka, oraz miotanie się między różnymi typami narracji, powieść wciąga, choć na miano arcydzieła nie zasługuje. Wzbogaca nas o wiedzę na temat najnowszej historii, której nie dane nam było zdobyć w szkole. I właśnie dla tego warto mieć Patriotów na uwadze, gdy będziemy zastanawiać się nad wyborem lektury.

W.A.B. 2018

Za możliwość przeczytania książki dziękuję:

 

 


(Visited 452 times, 1 visits today)