Fantastyczny piątek

Siergiej Sniegow

Dziś zapraszam Was na spotkanie z rosyjskim pisarzem SciFi, Siergiejem Sniegowem. Postać nietuzinkowa, wizerunkowo mocno odbiegająca od typowego twórcy, parającego się tym gatunkiem. Dla Siergieja literatura SciFi była ostatnią deską ratunku.

Jego prawdziwe imię i nazwisko to Siergiej Sztejn. Urodził się w Odessie w 1910 roku. Był synem Rosjanki, oraz pół Greka pół Niemca, aktywnego bolszewika, A.I. Kozjerjoka, który porzucił matkę i chłopca, gdy ten miał zaledwie 10 lat. Matka wyszła jeszcze raz za mąż, za dziennikarza, Józefa Sztejna.

Siergiej od najmłodszych lat przejawiał zainteresowanie fizyką. W wieku nastoletnim, jego krąg zainteresowań poszerzył się o filozofię. Chociaż ukończył wydział fizyki i matematyki, w 1930 roku, na specjalne życzenie Komisarza Oświaty na Ukrainie, został mianowany docentem na wydziale filozofii. Połączenie pasji i pracy zawodowej przyniosło mu szybką i błyskotliwą karierę, która jednakże prędko została przerwana przez władze. Jego prace okazały się być nie do końca zgodne normami marksizmu-leninizmu, a na to władze nie mogły przymknąć oczu. Sniegow przeniósł się do Leningradu, gdzie rozpoczął pracę jako inżynier w jednym z zakładów przemysłowych.

 

Druga połowa lat trzydziestych minionego wieku, była dla niego pasmem kolejnych niepowodzeń. W roku 1936 został aresztowany, przewieziony do Moskwy i oskarżony o działalność wywrotową, skierowaną przeciwko ZSRR. Sniegow oczywiście do niczego się nie przyznał, ale i tak spędził dziewięć miesięcy na Łubiance. Następnie skazany na dziesięć lat łagru. Zesłano go do Butyrki, Lfortowa, Sołowki i Noryslka. Jego ostatnim miejscem zsyłki miało być Morze Białe, gdzie większość zesłańców umierała. Uratowała go jednak śmierć Stalina i następująca po niej amnestia. Wrócił w rodzinne strony, ale z powodów politycznych nie mógł już kontynuować kariery naukowej.

 

Siergiej Sniegow zajął się więc pisaniem, choć i tutaj nie obyło się bez problemów. Literatura piękna dla byłego więźnia politycznego była jak pętla samodzielnie zaciskana na własnej szyi. Pierwsze powieści i opowiadania pisze jeszcze w latach 50-ych, między innymi historię radzieckiego fizyka jądrowego „Prometeusz nieskrępowany” i własne wspomnienia z czasów zesłania. Bardzo szybko otrzymał zakaz publikacji. Pozostała mu jedynie fantastyka naukowa, ale i tu nie było łatwo. Jako pisarz SciFi debiutuje w 1964 roku „Trzydziestoma dwoma obliczami profesora Krena”. Jego najgłośniejsze dzieło, trylogia „Ludzie jak bogowie”, została odrzucona przez cztery wydawnictwa, zanim wreszcie się ukazała, została przetłumaczona na wiele języków, i przyniosła autorowi międzynarodową sławę.

 

Sniegow, oprócz wspomnianej trylogii, napisał kilkanaście powieści, kilkadziesiąt mini powieści i wiele opowiadań, których liczba z pewnością przekroczyła setkę. Znając tylko pobieżnie jego twórczość, już po samych tytułach można domyśleć się że była to zawoalowana krytyka państwa i ustroju („Diktator, ili Czert nie naszego boga” 1996, „W głuchom ugłu” 1962). Udało mu się jednak przechytrzyć szpiegów, donosicieli, a co najważniejsze korektorów i recenzentów. Publikował w kraju i na świecie. W latach 70-ych i 80-ych był ogromnie popularny w Polsce i Niemczech Wschodnich. Jego opowiadania gościły na łamach pierwszych numerów „Fantastyki” (np. „Strzała w ciemności Fantastyka 12 (51) 1986).

 

„Ludzie jak bogowie”, trylogia uznawana z najlepszą rosyjską space operę czasów radzieckich, przenosi czytelnika w odległą przyszłość. Trochę utopijna wizja ludzkości, która uporała się ze swoimi problemami na rodzimej planecie, z sukcesem podbijając teraz kosmos, niosąc pokój i pomoc innym rasom, szybko zmienia się w coś bardziej realnego. Wędrując przez przestrzeń kosmiczną, napotykając kolejne rasy jej mieszkańców, ludzie dowiadują się o legendarnej rasie Niszczycieli. Legenda okazuje się być prawdą. Ziemianie natrafiają na Niszczycieli podczas wędrówki w stronę Perseusza. Ludzie stają znów w obliczu wojny, zupełnie innej od tych jakie toczyli między sobą.

 

Dzisiaj trudno stwierdzić czy powinniśmy być wdzięczni radzieckiemu aparatowi represyjnemu za zniszczenie naukowej kariery Sniegowa. Gdyby nie więzienie a potem zesłanie, Siergiej Sniegow zapewne nigdy nie sięgnąłby po papier i pióro, by napisać najkrótsze nawet opowiadanie. Jako to mówią, nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło.

 


(Visited 111 times, 1 visits today)