Skup się!

Podobno jesteśmy w stanie skupić się średnio tylko na osiem sekund. Na dodatek żyjemy w permanentnym niedoczasie, w strachu przed stratą i marnowaniem tego cennego, nienamacalnego daru. W ciągłym pośpiechu wykonujemy nieraz kilka czynności naraz. Cierpi na tym jakość efektów naszej pracy, ale też my sami, gdyż często trzeba daną czynność powtórzyć. Chcąc zaoszczędzić czas, tracimy go. Można to zrozumieć, jeśli chodzi o pracę zawodową, ale to samo robimy ze swoim wolnym czasem, odbierając sobie przyjemność robienia czegoś dla przyjemności.

Mamy coraz większy problem z uwagą i skupieniem. Nasz pośpiech i lęk przed utratą choćby sekundy wykorzystują i w dużej mierze kreują media. Jesteśmy atakowani ze wszystkich stron różnymi przekazami. Najczęściej absurdalnie długimi blokami reklamowymi przerywającymi seans filmu, które zaśmiecają nasz umysł. W trakcie seansu lub ulubionego programu, na dolnym pasku są wyświetlane komunikaty z najnowszymi doniesieniami, które skutecznie odciągają naszą uwagę. Nie potrafimy już poświęcić się całkowicie jednemu zajęciu. Oglądając na przykład teleturniej, scrolujemy swój smartfon, pozwalając, by zmagania uczestników brzęczały gdzieś w tle.

Biorąc kąpiel albo prasując, oglądamy coś w telewizji czy słuchamy ulubionego podcastu, dzieląc swoją uwagę między tymi czynnościami. Wieczór z całym sezonem serialu kończy się na gadaniu z towarzystwem i jednoczesnym zerkaniu na ekran. W efekcie nie wczujemy się odpowiednio w fabułę, źle wyprasujemy koszulę, a rozmowa z przyjaciółmi przypomina tę, jaką prowadzimy czasem na przystanku z nieznajomymi.

Zaraz, zaraz, ze mną jest inaczej. Jeśli jakiś wytwór kultury przypadnie mi do gustu, bez względu na to, czy jest to obraz, zdjęcie, spektakl, muzyka, instalacja, performance czy książka, daję się pochłonąć bez reszty. Czy jednak na pewno?

Zdarza Ci się, że będąc w kinie, w połowie filmu zaczynasz się wiercić w fotelu, nie mogąc już wytrzymać? Fakt, fotele najczęściej są niewygodne, ale to coś innego nie pozwala Ci w skupieniu obejrzeć filmu do końca. Wyciszony telefon w kieszeni wibruje, a Ciebie aż skręca, by, sprawdzić co tam się wydarzyło w wielkim świecie.
Zastanów się, kiedy ostatnio wysłuchałeś całego albumu, nie tracąc ani jednego dźwięku i słowa? Kiedy ostatnio oglądałeś film, nie sięgając, często nieświadomie po telefon? Kiedy ostatni raz czytałeś gazetę bez spoglądania na migający ekran telewizora lub komputera? Kiedy ostatnio szukałeś czegoś w Internecie, bez zaglądania na Facebook i odpisywania znajomym na wiadomości? Zdarzyło się, że byłeś gdzieś ze znajomymi i ani razu nie wyciągnąłeś żadnego elektronicznego gadżetu, by dać komuś serduszko albo sprawdzić kto dał tobie? No właśnie.

Najtrudniej jest utrzymać uwagę i skupienie podczas czytania. Książka angażuje bowiem znacznie więcej zmysłów niż pozostałe dobra kultury. Mózg pracuje, przyswajając treść i kreując obrazy w naszej głowie. Pracują też oczy, które są najbardziej narażone na ataki współczesnej cywilizacji i najszybciej się męczą. Podczas czytania aktywuje się także zmysł dotyku. Obcując zwłaszcza z książką papierową, odczuwamy przecież fizyczną przyjemność trzymania jej w dłoniach, rozróżniamy różne faktury papieru, okładki. Działa także zmysł powonienia, zarówno przy nowych, pachnących farbą drukarską, jak i tych starych, wydzielających zapach minionych lat, kurzu, zużycia a czasem też inne, nieprzyjemne wonie. Dla umysłu, przyzwyczajonego do szybkich i jednowymiarowych doznań, jest to bardzo męczące. Szybciej się męczy, a właściwie nuży i potrzebny mu jakiś dodatkowy bodziec, który pozwoli zmobilizować maksimum skupienia na kolejną krótką chwilę.

Przekłada się to także na relacje międzyludzkie. Prawdziwa, długa i zawiła dyskusja powoli staje się rzadkością. Preferujemy szybkie, konkretne wymiany informacji, a trwająca kilka lub kilkanaście minut rozmowa może przyprawić nas o ból głowy i wywołać chęć ucieczki przed interlokutorem. Stąd między innymi te zakochane pary, które jadąc gdzieś razem komunikacją miejską, znikają każde w swoim wirtualnym świecie. Przedawkowanie wrażeń, informacji, impulsów i bodźców sprawia że spada nasza odporność na stres, stajemy się nerwowi, wywołuje bóle głowy i problemów ze snem.

Wciąż jednak można temu zaradzić. Można jeszcze odzyskać umiejętność skupiania się albo się tego nauczyć. Aby to osiągnąć, najlepiej jest zacząć od wprowadzenia higieny umysłowej. Jak to zrobić? To bardzo proste. Jeśli masz na przykład przesyłkę do odbioru, najlepiej nie zostawiać tego na ostatnią chwilę, by nie zastanawiać się przez cały dzień czy zdążymy przed zamknięciem punktu. Nie pozwalajmy sobie także na zbytnie roztrząsanie tego, co ma być jutro, pojutrze czy za miesiąc, ani tym bardziej nie analizujmy w nieskończoność tego, co już się wydarzyło. Takie mielenie przeszłości i przyszłości zajmuje bardzo dużo pamięci operacyjnej naszego mózgu. Czyli w skrócie, nie zostawiaj nic na jutro, jeśli nie musisz i nie bij się z myślami, które i tak nic nie zmienią.

Spróbuj odstawić na trochę technologię i media. Rób to stopniowo. Najpierw godzina, dwie, potem pół dnia, cały weekend bez telefonu i/lub komputera. Wyjdź w tym czasie z domu. Idź do sklepu, porozmawiaj z kimś na żywo. Telewizor włączaj, tylko jeśli będzie emitowany naprawdę interesujący ciebie program. Dla pewności nie trzymaj pilota na wierzchu. Utrudnij sobie do niego dostęp. A jeśli już coś jednak oglądasz, wyłącz komputer, odłóż na bok smartfon. Spróbuj wybrać jakąś stosunkowo niedługą płytę ulubionego wykonawcy i przesłuchaj ją w całości. Nie przejmuj się, jeśli w trakcie odpłyniesz gdzieś myślami, bylebyś nie robił w tym czasie nic innego. Czytając, wyeliminuj możliwie cały szum z twojego otoczenia. Jeśli jesteś książkowym nałogowcem, nie czytaj na akord. Jest tyle książek na świecie, że i tak nie dasz rady przeczytać wszystkich.

Pozwól sobie przeżyć jakieś wydarzenie, imprezę, wyjazd bez pstrykania kolejnych fotek i wrzucania ich na serwisy społecznościowe. Choć na długie spacery bez konkretnego celu. Uprawiaj sport czy jakąkolwiek inną aktywność fizyczną. To pozwala się wyciszyć, uspokoić i poukładać myśli. Łatwiej wtedy utrzymać się na jednym torze, bez przeskakiwania i podglądania jak jest na innym. Zrób coś nowego, czego jeszcze nigdy nie robiłeś. To działa odświeżająco na głowę. A przede wszystkim zwolnij. Zwolnij i się odłącz. Bądź mono, nie stereo ani multi.


(Visited 92 times, 1 visits today)