David Machado

Średni współczynnik szczęścia

Wszystkim nam brakuje szczęścia, śpiewała kiedyś Kasia Kowalska. O tym także pisze David Machado, w swojej pierwszej powieści przetłumaczonej na język polski. Udowadnia w niej, że, nawet mając dosyć niski współczynnik szczęścia, można osiągnąć spokój i być … szczęśliwym.

Gdy czytamy Średni współczynnik szczęścia, jednym z pierwszych skojarzeń jest film W pogoni za szczęściem z Willem Smithem. W obu opowieściach bohaterowie nagle tracą grunt pod nogami, ale świat nie przestaje od nich wymagać tego, by dotrzymywali mu kroku. Sami też są wobec siebie dosyć surowi i nie pozwalają sobie na chwilę słabości. Przed sobą, a przede wszystkim przed bliskimi, udają, że nic się właściwie nie stało, że wszystko jest w porządku.

Chris Gardner postępuje tak głównie dla dobra syna. Daniel, bohater i narrator Średniego współczynnika szczęścia, powodowany jest własną dumą i strachem przed dopuszczeniem do siebie myśli, iż nic nie będzie już takie jak kiedyś, że nie da rady. Mężczyzna ma jednak wiele wątpliwości i pretensji do samego siebie, które nie dają mu spokoju.

Daniel postanawia więc wyspowiadać się przed samym sobą, a konkretnie przed swoim sumieniem, które tu staje się dawno niewidzianym, starym przyjacielem, Almodóvarem, od kilku lat przebywającym w więzieniu. Wytacza przeciwko sobie ciężką artylerię zarzutów.

Wydaje się, że skoro Daniel i Almodóvar przyjaźnią się od wczesnego dzieciństwa, znają się jak nikt inny. Prawdopodobne jest więc, że gdyby faktycznie doszło między nimi do takiej rozmowy, przyjaciel Daniela zachowałby się w zbliżony sposób, niesłusznie uznając go za samolubnego dupka i palanta. Potwierdza to kilka scen z przeszłości, przywoływanych przez bohatera. Tym samym wobec Almodóvara oraz trzeciego z przyjaciół, Xaviera, szybko zaczynamy odczuwać antypatię. W zasadzie i Daniel powinien być nią obdarzony, gdyż podobnie jak pozostała dwójka, jest skupiony tylko na podążaniu wytyczoną przez siebie ścieżką. Widzimy jednak tę historię z jego punktu widzenia, poznajemy go bliżej niż pozostałych, więc siłą rzeczy kibicujemy mu. Daniela, z jego wadami i zaletami, po prostu nie da się nie lubić.

Średni współczynnik szczęścia jest powieścią o szczęściu i o tym, że nie ma ludzi w stu procentach zadowolonych z życia. Machado zmusza nas do zastanowienia się nad tym, jaki jest nasz własny stopień satysfakcji, podkreślając istotną kwestię wielu składowych indywidualnego szczęścia. Każdy z nas, bez względu na to, jaki wybrał sposób na życie, stara się osiągnąć jak najwyższą średnią. Efekty bywają różne, ale zgodnie z tym, co możemy wyczytać nie wprost w powieści Portugalczyka, najważniejszy jest spokój ducha i poukładanie się z samym sobą. Bycie ponad wszelkie porażki i zwycięstwa, bo to nie one określają nas jako ludzi, a nasze postępowanie i relacje z innymi. I co najważniejsze, fakt, że nie zawsze muszę dawać radę. Czasem można zwyczajnie poprosić o wsparcie.

David Machado świetnie portretuje też dzisiejszą młodzież. Zbyt wcześnie dojrzałą i jednocześnie wciąż niegotową na to, by sprostać przeciwnościom losu. Agresywną, znudzoną, niepewną i zagubioną. Sceny, w których nastoletni Vasco i jego koledzy znęcają się nad bezdomnymi, ich buta, brak autorytetów i poczucia respektu wobec starszych budzą w czytelniku lęk, ale i smutek. Nieogarnięcie i brak emocjonalnej stabilności dorosłych sprawia, że dzieci też coraz szybciej zaczynają odczuwać brak szczęścia. Poszukiwanie go na własną rękę, gdy nie zna się jeszcze życia i jego pułapek, może skończyć się źle.

Wbrew pozorom nie jest to jednak smutna ani przygnębiająca powieść. Choć pojawia się tu złość, rozgoryczenie, strach i rozczarowanie, to znajdziemy tu równie dużo pozytywnych emocji. To specyficzne uczucie, które pojawia się niezwykle rzadko, gdy wiemy, że jesteśmy we właściwym miejscu i czasie i robimy to co trzeba. Ulga, lekkość, którą odczuwamy, gdy w końcu pozwolimy sobie na to, by wypuść z ręki kilka kurczowo trzymanych spraw. Miłość małżeńska i rodzicielska. Kiełkujący romantyzm. Uświadomienie sobie tego, że ta ciemna i jasna strona życia funkcjonują obok siebie, że jedna czerpie z drugiej, a my balansujemy na cienkiej linie rozwieszonej między nimi sprawia, że po przeczytaniu Średniego współczynnika szczęścia czujemy się lepiej we własnej skórze. Może to i banały, ale właśnie z nich składa się życie.

Wydawnictwo Wyszukane, 2020

(Visited 509 times, 1 visits today)

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.